- Często nie wiadomo, które wydatki można odliczyć, a interpretacje podatkowe bywają ze sobą sprzeczne - mówi Grzegorz Kuś dla DGP.
W rozliczeniu za 2018 r. z ulgi B+R skorzystało niespełna 1 tys. podatników CIT, czyli prawie trzy czwarte więcej niż rok wcześniej. Czy to dużo?
Nie, jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że w Polsce funkcjonuje 4–5 tys. dużych firm (tj. zatrudniających powyżej 250 pracowników), a małych i średnich jest kilkaset tysięcy. Właściwie każda firma stawia na rozwój produktów i wdrożenie nowych pomysłów. Większość prowadzi działalność innowacyjną. Dane dotyczące korzystania z ulgi B+R powinny być więc bardziej optymistyczne. Samo Ministerstwo Finansów się spodziewało, że preferencja będzie wykorzystywana w szerszym zakresie. Wskazywały na to szacunki przedstawione wraz z projektem nowelizacji przepisów o uldze, która weszła w życie w 2018 r. Resort zakładał, że w związku z korzystaniem przez przedsiębiorców z ulgi B+R do budżetu wpłynie ok. 1 mld zł mniej z CIT. Tymczasem z najświeższych danych wynika, że podatnicy skorzystali jedynie z jednej trzeciej tej kwoty (316 mln zł).
Oczywiście wartości te mogą się jeszcze zmienić, ponieważ nadal przedsiębiorcy mogą korygować swoje rozliczenia i odliczyć więcej, ale nie sądzę, żeby przyrost był istotny.