Skarbówka, zanim ukarze firmę transportową za błąd w zgłoszeniu w SENT, powinna zbadać, czy sankcja jest proporcjonalna do przewinienia – wynika z precedensowego wyroku NSA.
Reklama
Chodzi o przepisy ustawy o systemie monitorowania drogowego i kolejowego przewozu towarów, czyli tzw. pakietu przewozowego (Dz.U. z 2017 r. poz. 708 ze zm.). Zgodnie z nimi podmioty wysyłające lub odbierające towary wrażliwe (paliwo, alkohol skażony, susz tytoniowy, olej rzepakowy itp.) muszą wprowadzać najważniejsze informacje dotyczące przewozu towarów do elektronicznej bazy SENT prowadzonej przez Krajową Administrację Skarbową.
Informacje na swój temat powinna podać również firma przewozowa, która zajmuje się przesyłką (m.in. numer licencji transportowej). KAS objęła w ten sposób pełnym monitoringiem przewozy towarów, które najczęściej były wykorzystywane do wyłudzania podatków.
Za niewypełnienie ustawowych obowiązków podatników czekają surowe kary. Podmiot wysyłający lub odbierający, który nie zgłosi przewozu w bazie SENT, płaci sankcję w wysokości nawet 46 proc. wartości towaru brutto (nie mniej niż 20 tys. zł). Z kolei przewoźnik, który w ogóle nie zgłosi danych albo poda je błędnie (np. pomyli numer licencji), ryzykuje karą w wysokości odpowiednio 20 tys. zł albo 10 tys. zł (wcześniej było 5 tys. zł).

Odstąpienie od kary

Reklama
Urzędnicy mogą odstąpić od ukarania firmy transportowej, jeśli przemawia za tym „ważny interes przewoźnika” albo „interes publiczny”, pod warunkiem że nie oznacza to przyznania pomocy publicznej (art. 22 ust. 3 pakietu przewozowego).
Przewoźnicy skarżą się jednak, że w praktyce przepis ten jest martwy. Argumentują, że fiskus nigdy nie odstępuje od kar, nawet gdy są ku temu podstawy, a wysokie mandaty są nakładane nawet za niegroźne literówki w zgłoszeniach. Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce poprosiło właśnie rzecznika praw obywatelskich o interwencję w tej sprawie, twierdząc, że obecne, nieproporcjonalne zasady nakładania kar są niezgodne z konstytucją.
Części sądów pierwszej instancji to nie przekonuje (patrz prawomocny wyrok WSA w Krakowie z 25 listopada 2018 r., sygn. akt II SA/Kr 862/18). Częściej jednak decyzje skarbówki są uchylane właśnie po to, aby urzędnicy dokładniej zbadali, czy nie powinni odstąpić od kary (np. z uwagi na złą sytuację finansową firmy).
Przykładem takiego podejścia są orzeczenia sądów wojewódzkich: w Warszawie z 17 grudnia 2018 r. (sygn. akt VIII SA/Wa 747/18) oraz z 8 listopada (sygn. akt VIII SA/Wa 624/18), we Wrocławiu z 5 grudnia 2018 r. (sygn. akt III SA/Wr 424/18), w Olsztynie z 28 czerwca 2018 r. (sygn. akt I SA/Ol 204/18).
Skargę kasacyjną od tego ostatniego wyroku rozpatrzył już Naczelny Sąd Administracyjny.

Przepis nie może być martwy

Chodziło o firmę transportową, która przewoziła 18 tys. litrów paliwa. Podczas kontroli urzędnicy celno-skarbowi odkryli, że nie wpisała ona do bazy SENT swojego numeru licencji. Wymierzyli więc mandat w wysokości 5 tys. zł (obecnie 10 tys. zł).
Firma broniła się, tłumacząc, że nie wpisała numeru licencji z uwagi na błąd informatyczny. Podkreślała, że kierowca okazał kontrolującym wypis z ważnej licencji transportowej. Za tak drobny błąd nie powinno więc być tak surowej kary. Przeciwnie, urzędnicy powinni rozważyć, czy w ogóle od niej nie odstąpić – przekonywała firma.
Ten ostatni argument okazał się przekonujący dla sądów obu instancji. Wprawdzie WSA w Olsztynie przyznał, że kara jest zasadna, ale nie zgodził się z fiskusem, że nie można jej umorzyć, bo „nie leży to w interesie publicznym”. Sąd podkreślił, że jest to stanowisko „z gruntu pozbawione logiki”, bo przepisy pakietu przewozowego wprost pozwalają fiskusowi na odstąpienie od nałożenia mandatu. Fiskus powinien więc albo skorzystać z tego uprawnienia, albo umotywować, dlaczego nie jest to możliwe.
Tego samego zdania był też NSA. Zwrócił uwagę na to, że zgodnie z logiką fiskusa przepis pozwalający na odstąpienie od kary byłby w praktyce martwy. W praktyce każda ulga czy odstępstwo „w zapłacie należności publicznoprawnych powstałych wskutek naruszenia przepisów” byłyby niezgodne z zasadami konstytucyjnymi, choć zezwala na nie ustawodawca – dodał NSA.
Orzekł zatem, że fiskus, zanim nałoży karę, musi najpierw zbadać, czy nie mógłby od niej odstąpić z uwagi na „ważny interes przewoźnika” lub „interes publiczny”.