Dwukrotne wykonywanie tego samego badania w odniesieniu do tego samego pojazdu wydaje się sprzeczne z logiką i zdrowym rozsądkiem.
Reklama
Pociąga również za sobą dodatkowe koszty i kłopot dla przedsiębiorców. Może także skutkować niepotrzebnymi i bezsensownymi sporami z organami podatkowymi.

Jak było

Do końca 2018 r. dodatkowe badanie techniczne było wymagane tylko dla potrzeb VAT. Po przeprowadzeniu badań okręgowe stacje kontroli pojazdów wydawały zaświadczenia VAT-1 lub VAT-2 oraz dokonywały odpowiedniej adnotacji w dowodzie rejestracyjnym. Było to – i nadal jest – warunkiem prawa do odliczenia 100 proc. VAT przy nabyciu pojazdu, paliw silnikowych itp.

Reklama
Nikt tak naprawdę nie przejmował się dodatkowymi badaniami technicznymi dla potrzeb podatku dochodowego, mimo że przepisy ustaw o PIT i CIT je przewidywały. Uznawano bowiem, że skoro samochód ma zaświadczenie VAT-1 lub VAT-2, to nie jest samochodem osobowym.

Co się zmieniło

Od początku 2019 r. restrykcje dotyczące samochodów osobowych stały się na tyle poważne, że zasadne stało się potwierdzenie, że nasz samochód nie jest samochodem osobowym również dla celów podatku dochodowego.
Z literalnej wykładni przepisów wynika, że zaświadczenie o dodatkowym badaniu technicznym VAT-1 i VAT-2 nie wywiera skutków w podatkach dochodowych. Zaświadczenie z dodatkowego badania technicznego oraz wpis w dowodzie rejestracyjnym pojazdu powinny zawierać odrębne stwierdzenia, że pojazd odpowiada warunkom technicznym określonym w każdej z ustaw podatkowych (i ustawie o podatku dochodowym, i o VAT).
Potwierdził to również konsultant w Krajowej Informacji Podatkowej. W kategoryczny sposób stwierdził, że przepisy wymagają odrębnych wpisów dla każdego z podatków.
Z kolei indagowany w tej sprawie diagnosta w jednej z okręgowych stacji badania pojazdów odpowiada, że stacja nigdy nie wykonywała i nie wykonuje badania i wpisów dla potrzeb podatku dochodowego (czyni to jedynie dla potrzeb VAT).

Skąd to zamieszanie

Nowelizacją z 23 października 2018 r. (Dz.U. z 2108 r. poz. 2159) zmieniono od 1 stycznia 2019 r. m.in. zasady opodatkowania leasingu oraz nabywania i używania samochodów osobowych w firmie.
Wśród zmian można wymienić m.in.:
  • podniesienie do 150 tys. zł (225 tys. zł dla samochodów elektrycznych) limitu dla celów amortyzacji i proporcjonalnego zaliczania do kosztów uzyskania przychodów składki AC,
  • wprowadzenie takiego samego limitu dla potrzeb proporcjonalnego zaliczania do kosztów opłat leasingowych,
  • ograniczenie do 75 proc. kosztów z tytułu użytku mieszanego (używania samochodu dla celów działalności gospodarczej oraz dla celów prywatnych),
  • ograniczenie do 20 proc. kosztów z tytułu wydatków związanych z eksploatacją prywatnego (niewprowadzonego do ewidencji środków trwałych) samochodu przedsiębiorcy używanego w działalności gospodarczej (likwidacja tzw. kilometrówki dla samochodu prywatnego przedsiębiorcy).
Zmienione przepisy zawierają również dość kłopotliwą procedurę pozwalającą na uznanie, że samochód nie jest używany w sposób „mieszany”, lecz wykorzystywany wyłącznie w działalności gospodarczej.

Definicje samochodu osobowego

Zmiany nie dotyczą pojazdów, które nie są zaliczane do samochodów osobowych w rozumieniu ustaw podatkowych. Jak więc odróżnić pojazd ciężarowy od osobowego?
Ustawy o podatku dochodowym zawierają specyficzne definicje, niekoniecznie zgodne z przepisami o ruchu drogowym.
W świetle art. 5a ustawy o PIT (art. 4a pkt 9a ustawy o CIT) samochód osobowy to pojazd samochodowy w rozumieniu przepisów o ruchu drogowym, o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony, konstrukcyjnie przeznaczony do przewozu nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą.
Definicja ta zawiera liczne wyłączenia – dotyczą one pojazdów, które mimo dopuszczalnej masy całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony nie są samochodem osobowym. Są to m.in.:
  • pojazdy samochodowe mające jeden rząd siedzeń, oddzielony od części przeznaczonej do przewozu ładunków ścianą lub trwałą przegrodą (np. wielozadaniowy van),
  • pojazdy samochodowe posiadające kabinę kierowcy z jednym rzędem siedzeń i nadwozie przeznaczone do przewozu ładunków jako konstrukcyjnie oddzielne elementy pojazdu,
  • pojazdy specjalne.
Nieco inaczej wygląda definicja dla celów VAT. O ile w ustawach o PIT i CIT samochody traktowane jak ciężarowe są definiowane a contrario (a więc jako niebędące osobowymi), to w ustawie o VAT definiowane są wprost jako pojazdy, których konstrukcja wyklucza użycie do celów niezwiązanych z działalnością gospodarczą (art. 86a ust. 4 pkt 2 i ust. 9).

Dodatkowe badanie techniczne

Opisy cech pojazdów traktowanych jak ciężarowe (niebędących samochodami osobowymi) są identyczne co do litery i przecinka w przepisach: art. 5a pkt 19a ustawy o PIT, art. 4a pkt 9a ustawy o CIT oraz art. 86a ust. 9 ustawy o VAT.
Niestety, podatnik nie ma kompetencji do stwierdzenia, że jego pojazd jest ciężarowy. Może to zrobić wyłącznie okręgowa stacja kontroli pojazdów na podstawie dodatkowego badania technicznego (z wyjątkiem pojazdów specjalnych, gdzie decydujące są dokumenty pojazdu). Musi to zostać potwierdzone zaświadczeniem wydanym przez tę stację oraz adnotacją w dowodzie rejestracyjnym. Stanowią tak: art. 5d ustawy o PIT, art. 4c ustawy o CIT oraz art. 86a ust. 10 ustawy o VAT.
Sposób przeprowadzenia oraz dokumentowania dodatkowych badań technicznych określony został w ustawie Prawo o ruchu drogowym (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1990) oraz w rozporządzeniu ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej z 26 czerwca 2012 r. (t.j. Dz.U. z 2015 poz. 776).
W obu tych aktach prawnych mowa jest odrębnie o spełnieniu warunków technicznych określonych m.in. w ustawie o PIT, ustawie o CIT oraz ustawie o VAT.

Zabrakło wyobraźni

Wydaje się to nielogiczne. Skoro przepisy wszystkich ustaw podatkowych (o PIT, CIT i VAT) definiują identycznie co do litery i przecinka warunki, jakie musi spełniać pojazd, żeby można było uznać, iż nie jest samochodem osobowym, to wykonanie dodatkowego badania technicznego i uzyskanie zaświadczenia dla celów VAT powinno skutkować również w podatkach dochodowych. I odwrotnie.
Tak jednak nie jest. Ustawodawcy wyraźnie zabrakło wyobraźni.