Czy osoby, które opuszczają swoje miejsce zamieszkania, aby świadczyć pracę w innym miejscu, rzeczywiście nie powinny płacić PIT od zakwaterowania fundowanego przez pracodawcę? Zdania na ten temat są podzielone.
PIT od zakwaterowania w orzecznictwie sądów / Dziennik Gazeta Prawna
Czy osoby, które opuszczają swoje miejsce zamieszkania, aby świadczyć pracę w innym miejscu, rzeczywiście nie powinny płacić PIT od zakwaterowania fundowanego przez pracodawcę? Zdania na ten temat są podzielone.
Nie ma wątpliwości, że podatku od bezpłatnego zakwaterowania nie powinni płacić pracownicy mobilni (np. przedstawiciele handlowi, kierowcy) oraz przebywający w podróży służbowej. I to bez względu na to, ile miesięcznie pracodawca wydaje na ich zakwaterowanie.
Reklama
– Dla takich osób nocleg w określonym miejscu jest zdarzeniem incydentalnym i służy jedynie wykonaniu obowiązku pracowniczego. Stąd logiczne jest, że w takich przypadkach koszty noclegu pokrywa pracodawca, a dla pracownika świadczenie to jest wolne od podatku i oskładkowania – tłumaczy doradca podatkowy Mariusz Makowski.

Reklama
Takie korzystne dla podatników stanowisko potwierdzają liczne orzeczenia sądów, m.in. wyrok NSA z 23 lutego 2017 r. (sygn. akt II FSK 233/15).

Daleko od domu

W sądach zapadają też coraz częściej wyroki korzystne dla osób, które w związku z wykonywaną pracą wyjeżdżają na dłużej w inne, stałe miejsce. Chodzi np. o polskich pracowników budowlanych odsyłanych (delegowanych) do pracy na zagranicznych budowach. W ich sprawie wypowiedział się niedawno WSA w Opolu (nieprawomocny wyrok z 29 sierpnia 2018 r., sygn. akt I SA/Op 142/18), który powołał się na podobne orzeczenie NSA (z 9 sierpnia 2016 r., sygn. akt II FSK 1970/14).
Korzystny wyrok zapadł też w sprawie ukraińskich pakowaczy przyjeżdżających do Polski, by świadczyć pracę na umowę-zlecenie (nieprawomocny wyrok WSA w Łodzi z 8 sierpnia 2018 r., sygn. akt I SA/Łd 406/18). Pracodawca zapewniał im bezpłatne zakwaterowanie w pobliżu magazynu. Nie oferował go natomiast Polakom, którzy także dla niego pracowali.

Bez limitu

Sądy uznały, że również w tych przypadkach zapewnienie pracownikowi zakwaterowania leży wyłącznie w interesie pracodawcy. Zatrudnieni nie mają więc przychodu z nieodpłatnych świadczeń (zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 8 lipca 2014 r., sygn. akt K 7/13), a tym samym nie ma tu zastosowania zwolnienie limitowane do wysokości 500 zł miesięcznie. Chodzi o art. 21 ust. 1 pkt 19 ustawy o PIT, który zakłada takie zwolnienie dla świadczeń ponoszonych przez pracodawcę z tytułu zakwaterowania pracowników.

W dwóch miejscach

Zdaniem Gerarda Dźwigały, doradcy podatkowego i partnera w Kancelarii Dźwigała, Ratajczak i Wspólnicy, stanowisko sądów jest w tej kwestii prawidłowe. Ekspert uważa, że limit zwolnienia z ustawy o PIT powinien być stosowany wyłącznie wtedy, gdy pracodawca wynajmuje pracownikowi mieszkanie, a ten przenosi się do niego wraz z rodziną i dzięki temu nie musi już ponosić wydatków na inną, prywatną nieruchomość. Tymczasem zarówno budowlańcy, jak i pakowacze zostawiają swoje własne mieszkanie i rodzinę, by świadczyć pracę w innym mieście lub państwie. – Ich zakwaterowanie najczęściej nie ma „domowego” charakteru. Umieszcza się ich w hotelach, bursach robotniczych lub mieszkaniach o relatywnie niskim standardzie, które dzielą z innymi pracownikami, na które nie zdecydowaliby się, gdyby nie konieczność świadczenia pracy. Oni po prostu nie otrzymują świadczenia, które można uznać za przychód – mówi Dźwigała.

Stałe miejsce

Nie wszyscy doradcy są tego samego zdania. – Mimo iż orzeczenia sądów są dla pracowników i pracodawców korzystne, to trudno mi się z nimi zgodzić – mówi Mariusz Makowski. Jego zdaniem sądy mylą podróż służbową z oddelegowaniem. Do podobnego wniosku dochodzi doradca podatkowy Marek Kwietko-Bębnowski. Ich zdaniem pracownik wyjeżdżający na dłużej do pracy w innym, stałym miejscu powinien być objęty limitowanym zwolnieniem, a nie całkowicie wyłączony z podatku. Daninę powinni więc płacić zarówno przyjeżdżający do Polski na zlecenie Ukraińcy, jak i Polacy delegowani do prac za granicą.
– Delegowanie polega na zmianie umowy o pracę poprzez zawarcie do tej umowy aneksu zmieniającego miejsce pracy, np. na miejscowość we Francji, w której pracodawca prowadzi budowę – tłumaczy Makowski. Uważa, że jeśli pracownik się na to zgadza, to powinien się liczyć z tym, że będzie musiał zapewnić sobie zakwaterowanie na własny koszt.
Ekspert porównuje to do sytuacji, gdy np. warszawski pracodawca publikuje ofertę z miejscem pracy w stolicy, na którą odpowiada kandydat z Poznania. – Czy zatrudniając go, pracodawca ma obowiązek zapewnić mu mieszkanie? I czy leży to wyłącznie w interesie zatrudniającego? – pyta retorycznie Makowski.
Podobny przykład podaje Marek Kwietko-Bębnowski. – Czy na przykład ściągnięcie do Polski wybitnego specjalisty z USA i zapewnienie mu luksusowego mieszkania za 8 tys. zł miesięcznie nie leży w interesie pracodawcy? – pyta ekspert.
Zastanawia się, czy w takim przypadku sądy również orzekłyby, że nie ma PIT od całego świadczenia.

Rozbieżne wyroki

Do takiego samego wniosku dochodzą niektóre sądy. Przykładem wyrok WSA w Gliwicach z 11 stycznia 2018 r. (sygn. akt I SA/Gl 957/17, nieprawomocny). Chodziło o delegowanych do pracy za granicę specjalistów, zajmujących się m.in. montażem maszyn przemysłowych. Sąd orzekł, że oddelegowania nie można utożsamiać z podróżą służbową ani z pracą mobilną, bo nie stanowi ono wykonania zadania służbowego (poza stałym miejscem pracy, na polecenie pracodawcy) rozumianego jako zdarzenie incydentalne w stosunku do pracy umówionej.
– Nie można więc uznać, że w takim przypadku zapewnienie zakwaterowania leży wyłącznie w interesie pracodawcy i służy wyłącznie realizacji obowiązku pracowniczego – stwierdził gliwicki WSA. Orzekł więc, że jeśli pracodawca zapewnia takiemu pracownikowi bezpłatne zakwaterowanie, to wartość takiego świadczenia jest dla zatrudnionego przychodem z nieodpłatnych świadczeń.