Słaby przepływ informacji w strukturze służb skarbowych, brak narzędzi do analizy rozliczeń VAT, słaba współpraca z organami ścigania, chybiony sposób oceny efektów pracy kontrolerów skarbowych i marna efektywność wymiaru sprawiedliwości w ściganiu przestępców podatkowych. Takie przyczyny powstania luki w VAT w latach 2008–2015 wymieniali eksperci, autorzy raportów poświęconych wyłudzeniom podatku, czy – szerzej – całej szarej strefie.
Reklama
Zaległości budżetowe / Dziennik Gazeta Prawna
Zabrakło polskiej Guardia di Finanza
Dla przykładu raport firmy doradczej PwC „Luka podatkowa w VAT – jak to zwalczać” ze stycznia 2014 r. wymieniał cztery główne przyczyny. Wśród nich błędny dobór celów strategicznych aparatu skarbowego (urzędnicy byli rozliczani z tzw. ustaleń, czyli wielkości stwierdzonych wyłudzeń, a nie ściągania należności z podatków). A także brak wyspecjalizowanej służby odpowiadającej tylko za zwalczanie przestępczości podatkowej. Raport wytykał rządowi – podobnie jak ONZ-owska agenda UN Global Compact – brak polskiego odpowiednika działającej we Włoszech Guardia di Finanza. Co prawda polska policja finansowa nie powstała, ale służby skarbowe skonsolidowano, łącząc je w Krajową Administrację Skarbową.
UN Global Compact w 2016 r. szło dalej w swoich wnioskach. Według niego luka w VAT była też efektem wyrozumiałości wymiaru sprawiedliwości dla wyłudzaczy podatku. Wspomniany raport podawał, że w 2015 r. tylko 28 proc. spraw (wyłudzenia i karuzele VAT), którymi zajęła się prokuratura, skończyło się skierowaniem aktu oskarżenia. Aż 35 proc. prokuratorzy umorzyli, w przypadku kolejnych 35 proc. postępowania zawieszono. Nawet gdy sprawę udało się skierować do sądu, to osiągnięcie finału (wyroku skazującego) nie było proste. W 2015 r. wydano 57 wyroków skazujących za wyłudzenie VAT. Choć wtedy już wszyscy wiedzieli, z czym mają do czynienia i jak szerokim strumieniem pieniądze wypływają z budżetu, to w porównaniu do r. 2010, gdy luka zaczynała się szybko zwiększać, progres był niewielki (wtedy zapadło 50 wyroków).
Zamiast 5 lat więzienia – 25
Jacek Matarewicz, doradca podatkowy z kancelarii Ożóg Tomczykowski, mówi, że jedną z przyczyn narastania wówczas luki w VAT mogły być zmiany w prawie podatkowym, czyli np. zniesienie sankcji w VAT. Przestępcy czuli się bezkarni, tym bardziej że wyłudzenie VAT było zagrożone stosunkowo niską karą – najwyżej 5 lat więzienia (w praktyce zapadały łagodniejsze wyroki).
– Dziś mamy nie tylko zaostrzenie przepisów VAT, jak przywrócenie sankcji, ale też postraszono przestępców karą 25 lat więzienia za szczególnie duże wyłudzenia. To zadziałało odstraszająco – mówi Matarewicz.
Analitycy zgodnie przyznają, że fiskus w zasadzie nie miał w tamtym okresie narzędzi, by szybko zidentyfikować podejrzane transakcje. Urzędnicy MF słowo „analityka” zaczęli odmieniać przez przypadki w latach 2014–2015 gdy zdali sobie sprawę, że ubytek w dochodach to nie tylko efekt pogorszenia koniunktury. To wtedy rozpoczęto m.in. prace nad jednolitym plikiem kontrolnym, który dziś jest orężem do walki z nieprawidłowościami.
Nasze telefony też wtedy były inne
Jacek Matarewicz zwraca uwagę, że trudno winić urzędników z lat 2007–2015, iż nie korzystali ze wsparcia informatycznego tak, jak dziś.
– To kwestia postępu technologicznego. W 2007 r. nasze telefony też były zupełnie inne niż obecnie – mówi ekspert.
Ale faktem jest, że kraje, którym udało się poprawić efektywność ściągania podatków i ograniczyć skalę oszustw, wyłudzeń, ale także szarej strefy, sukcesy zawdzięczają postawieniu na informatyzację fiskusa.
– Robiliśmy w MF analizę dla lat 2007–2015 i nie ma jednej odpowiedzi na to, skąd wzięła się luka VAT. Ważne było to, że służby skarbowe i celne nie były wyposażone w narzędzia analityczne i nie było takiego systemu jak jednolity plik kontrolny, STIR, który pozwala prześwietlać rachunki firmowe, czy wchodzący za chwilę w życie split payment – mówi nam urzędnik z MF.
Portugalia, Estonia – kraje do naśladowania
Za wzór ograniczania luki w VAT w UE w ostatnich latach uważana jest Estonia, która zmniejszyła ją w dwa lata o ok. 9 pkt proc. W 2014 r. wdrożono tam m.in. centralny rejestr faktur. Podobnie postąpili Słowacy, a dwa lata później Czesi. Wszędzie skutkowało to wzrostem wpływów budżetowych. Sam rejestr nie rozwiązuje jednak problemów skarbówki, bo musi być wsparty narzędziami analitycznymi, które pozwolą lepiej typować przedsiębiorstwa do kontroli.
Eksperci podatkowi z firmy doradczej PwC od lat pokazują w swoich raportach, gdzie udaje się powstrzymać falę oszustw dzięki wykorzystaniu technologii. Jeden z lepszych przykładów dotyczy Wielkiej Brytanii. Tam już w 2012 r. rozpoczęto budowę systemu, który pozwala na rejestrację oraz wyrejestrowywanie firm dla potrzeb podatku VAT online. Ułatwia to życie przedsiębiorcom, a służby skarbowe mogą automatycznie zarządzać ryzykiem i wykrywać potencjalne nieprawidłowości już na etapie rejestracji działalności gospodarczej.
Funkcjonujący na podobnych zasadach jak nasze JPK system pobierania elektronicznie danych o transakcjach posiada Portugalia. Tam są jednak raportowane również dane o transakcjach na rzecz indywidualnych klientów. Co daje możliwość zarzucenia sieci na znacznie większą część obrotu gospodarczego.
Kolejne narzędzie, które wymaga stworzenia odpowiedniej infrastruktury informatycznej, to split payment, czyli mechanizm podzielonej płatności, w którym płatność za dostarczone towary lub wyświadczone usługi jest dzielona na kwotę netto oraz kwotę pokrywającą VAT. Pierwsza suma trafia na konto firmowe, a druga na wyodrębniony rachunek pod nadzorem skarbówki. W Polsce tego typu rozwiązanie – na początek dobrowolne – wystartuje dopiero w lipcu. Sukcesy po wprowadzeniu tego mechanizmu – chociaż do bardzo ograniczonej liczby transakcji – osiągnęły takie kraje jak Czechy czy Włochy. W tym drugim przypadku udało się zrealizować przypisywane split payment wpływy budżetowe w wysokości około 1 mld euro.
Istotne w zasypywaniu luki w VAT jest również zwalczanie szarej strefy. Wiele krajów postawiło na promocję płatności bezgotówkowych oraz obowiązek stosowania kas fiskalnych, np. podłączanych do systemu monitoringu online. Zrobiły tak m.in. Chorwacja, Słowacja oraz Węgry. W Polsce limit transakcji, jakie można opłacać w gotówce, radykalnie zmniejszono dopiero od początku 2017 r. z 15 tys. euro do 15 tys. zł. A system kas online jeszcze nie zaczął działać. Pierwsze branże będą musiały używać takich kas dopiero od 2019 r.
35 proc. spraw o oszustwa podatkowe było umarzanych