Fiskus nie ma wątpliwości: krótki wyjazd za granicę, by kupić tam samochód, nie pozwoli uniknąć 2-proc. podatku od czynności cywilnoprawnych.
W najnowszej interpretacji indywidualnej dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej przyjął dokładnie tę samą wykładnię, co 2 października 2017 r. (nr 0111-KDIB4.4014.176.2017.2.JKU, pisaliśmy o niej w DGP 198/2017 „Auto kupione za granicą, ale PCC w Polsce”).
W obu przypadkach sytuacja była bardzo podobna. Dwaj Polacy umawiają się na sprzedaż w Niemczech auta, które zostało zarejestrowane w naszym kraju. Gdyby transakcja była przeprowadzona w Polsce, nie byłoby wątpliwości, że nabywca samochodu musi zapłacić 2 proc. jego wartości tytułem podatku od czynności cywilnoprawnych. Wynika to wprost z art. 4 ust. 1 pkt 1 i art. 7 ust. 1 pkt 1 ustawy o PCC (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1150). W świetle innego przepisu (art. 1 ust. 4) podatek od sprzedaży rzeczy można pobrać tylko wtedy, gdy znajduje się ona w Polsce, a gdy jest ona za granicą – tylko wówczas, gdy nabywca mieszka w naszym kraju i tu obie strony zawierają umowę. Potwierdza to interpretacja dyrektora KIS z 21 lipca 2017 r. (nr 0111-KDIB4.4014.195.2017.2.PB).
Reklama
Wideo z podpisania umowy
Problemu nie ma, gdy chodzi o sprzedaż nieruchomości. Gorzej, gdy umowa ma dotyczyć rzeczy ruchomych, takich jak np. samochody. Co w sytuacji, gdy pojazd zarejestrowany w Polsce znajduje się w momencie zawierania umowy poza terytorium naszego kraju?

Reklama
W interpretacji z 22 kwietnia 2016 r. (nr IBPB-2-1/4514-112/16/DP) dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach stwierdził, że skoro w chwili zawierania umowy pojazd znajdował się na terytorium Czech, to nie ma mowy o polskim PCC. Co ciekawe, umowę zawarto w Czechach podczas jazdy próbnej. Podpisanie umowy oraz fizyczną obecność auta poza granicami Polski udokumentowano filmem wideo oraz paragonami fiskalnymi ze stacji benzynowej.
Z Polski do Polski
Obecnie jednak fiskus inaczej interpretuje takie sytuacje. W najnowszej interpretacji dyrektor KIS uznał, że nie ma znaczenia incydentalny wyjazd za granicę w celu zawarcia tam umowy.
Chodziło o Polaka, który umówił się na oględziny auta w Niemczech, przed warsztatem mieszkającego tam mechanika. Samochód był bez usterek, więc mężczyzna podjął szybką decyzję, spisał umowę i kupił go za 35 tys. zł. Sprzedającym była Polka. Auto było zarejestrowane w naszym kraju. Po zakończeniu transakcji mężczyzna wrócił nowym nabytkiem do kraju, wraz ze sprzedającą, a jego żona odwiozła ją do domu.
Na wszelki wypadek zapłacił 700 zł PCC (według stawki 2 proc.), ale uważał, że nie miał takiego obowiązku, bo umowa została zawarta poza granicami Polski.
Dyrektor KIS nie miał jednak wątpliwości, że podatek był należny. Za decydujące uznał to, że obie strony transakcji to Polacy, zamieszkali na stałe w Polsce, a samochód był zarejestrowany w naszym kraju najpierw przez sprzedawcę, a następnie przez nabywcę.
– W tym konkretnym przypadku zgodziłbym się z dyrektorem KIS, bo cała sytuacja wyglądała na mocno podejrzaną – komentuje doradca podatkowy Jacek Arciszewski. Uważa jednak, że w tym zakresie ustawa o PCC mocno nie przystaje do unijnych swobód, m.in. dotyczących przepływu towarów.
Interpretacja dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 13 marca 2018 r., nr 0111-KDIB4.4014.60.2018.1.MD