Do każdego litra paliwa silnikowego będzie doliczane 10 groszy. To pomysł resortu energii na wsparcie ekologicznego transportu wodorowego i elektrycznego.
Co w praktyce oznacza on dla kierowców? Doradca podatkowy Jacek Arciszewski nie ma wątpliwości – będą podwyżki na stacjach benzynowych. Zgodnie z projektem, nowa opłata ma wynieść 80 zł od 1 tys. litrów paliwa. – Jeśli dodamy do tego VAT w wysokości 18,40 zł (opłata wchodziłaby do podstawy opodatkowania), to realnie ceny benzyny bądź oleju napędowego mogą wzrosnąć nieomal o 100 zł za 1 tys. litrów (10 groszy na litrze) – szacuje Jacek Arciszewski.
Pomysł wprowadzenia opłaty znalazł się w najnowszej wersji projektu nowelizacji ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych oraz prawa energetycznego. Dziś ma się nim zająć rządowa komisja prawnicza.
Reklama
Nowa opłata emisyjna ma objąć: produkcję, import i nabycie wewnątrzwspólnotowe benzyny silnikowej o kodach CN 2710 11 45 oraz 2710 11 49, a także oleju napędowego o kodzie CN 2710 19 41.
– Można więc przyjąć, że chodzi zarówno o paliwa zawierające w swoim składzie biokomponenty, jak i niezawierające ich – zauważa doradca podatkowy Jacek Arciszewski.

Reklama
To nie jedyna istotna zmiana wpisana do projektu na „ostatnią chwilę”.
Mniej zwolnień dla hybryd
Ministerstwo Energii chce też ograniczyć zwolnienie od akcyzy dla samochodów hybrydowych. Zwolnione miałyby być tylko pojazdy o pojemności silnika nie większej niż 2 tys. cm sześc. Ma to zachęcić kierowców do zakupu aut o mniejszej mocy silnika, spalających mniej paliwa, a więc bardziej ekonomicznych i ekologicznych.
Jak już pisaliśmy w DGP, aby zwolnienie w ogóle mogło być stosowane, musi się na nie zgodzić Komisja Europejska („Ustawa o elektromobilności jest, ale nie do końca działa”, DGP nr 45/2018). Przedstawiciele KE potwierdzili w odpowiedzi na pytanie DGP, że zgody jeszcze nie ma. Trwa w tej sprawie dialog z polskim rządem.
Pieniądze dla funduszu
Nowa opłata emisyjna zasili m.in. Fundusz Niskoemisyjnego Transportu. Pomysł jego utworzenia pojawił się już w pierwotnej wersji projektu nowelizacji, opublikowanej jeszcze we wrześniu 2016 r. Fundusz miałby inwestować np. w ekologiczną infrastrukturę i niskoemisyjne autobusy. Problemem okazało się to, skąd weźmie on pieniądze.
Z poprzedniej wersji projektu (23 listopada 2017 r.) wynikało, że na jego przychody złoży się 1,5-proc. udział we wpływach z akcyzy od paliw silnikowych, odsetki od wolnych środków funduszu, którymi zarządzałby minister finansów, wpłaty od Polskich Sieci Elektroenergetycznych (0,1 proc. zwrotu z zainwestowanego kapitału) oraz opłaty zastępcze od producentów i handlarzy paliwem za brak odpowiedniego udziału biokomponentów.
W najnowszej wersji dokumentu do tego katalogu dodano też opłatę emisyjną. Producenci i importerzy paliw będą ją wpłacać na rachunek urzędu skarbowego lub celno-skarbowego do 25. dnia następnego miesiąca albo najpóźniej 10 dni po przyjęciu zgłoszenia celnego (przy imporcie paliw spoza UE). Urząd przekaże pieniądze dalej do Banku Gospodarstwa Krajowego, który rozdysponuje środki proporcjonalnie pomiędzy istniejący już Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (85 proc. opłaty emisyjnej) i nowy Fundusz Niskoemisyjnego Transportu (15 proc. tej opłaty).
Projekt ma wejść w życie 14 dni od jego ogłoszenia w Dzienniku Ustaw, ale przepisy dotyczące opłaty emisyjnej – po upływie pół roku.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy o zmianie ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych oraz ustawy – Prawo energetyczne przed komisją prawniczą