Zaświadczenie lekarskie o przewlekłej chorobie i artykuł informacyjny na jej temat to za mało do przywrócenia terminu na złożenie odwołania – uznał NSA.
Reklama
Spór z fiskusem toczył w tej sprawie pełnomocnik podatnika, który spóźnił się o dwa dni ze złożeniem odwołania. We wniosku o przywrócenie terminu tłumaczył, że opóźnienie było niezawinione, bo w ostatnim dniu upływu tego terminu doznał nagłego ataku astmy połączonego ze skurczem oskrzeli. Nie mógł więc napisać odwołania i dostarczyć go do urzędu ani zlecić napisania odwołania innej osobie. Do wniosku dołączył zaświadczenie lekarskie, które potwierdzało, że ostatniego dnia stwierdzono u niego astmę. Załączył też fragment artykułu na temat przebiegu choroby.

Reklama
Liczył na przywrócenie terminu. Pozwala na to art. 162 ordynacji podatkowej. Zgodnie z nim termin może zostać przywrócony, jeśli zainteresowany uprawdopodobni, że uchybienie nastąpiło bez jego winy.
Dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie uznał jednak, że pełnomocnik tego nie zrobił. Zwrócił uwagę na to, że z zaświadczenia lekarskiego wynika tylko tyle, iż w ostatnim dniu, gdy upływał termin na złożenie odwołania, u pełnomocnika rozpoznano astmę. Nie potwierdza natomiast, że pełnomocnik nie był z tego powodu zdolny do wykonywania obowiązków zawodowych, bo np. był hospitalizowany.
Pełnomocnikowi nie pomógł też artykuł prasowy na temat astmy. Wynikało bowiem z niego, że – jak zauważył fiskus – początkowe objawy skurczu oskrzeli rozwijają się powoli, a atak staje się poważny po 6, a nawet 48 godzinach. Gdyby więc pełnomocnik dołożył staranności, to zdążyłby np. przekazać sprawę innej osobie – stwierdził dyrektor izby. Podkreślił, że podatnik nie powierzył swojej sprawy pojedynczej osobie, tylko kancelarii, a ta powinna być przygotowana na wypadek ewentualnych zdarzeń losowych.
Pełnomocnik bronił się, tłumacząc, że był to jego pierwszy atak astmy i pomylił jego oznaki ze zwykłym przeziębieniem. Nie zgadzał się również z tym, że powinien był powierzyć sprawę innej osobie. Tłumaczył, że adwokaci wymienieni w nagłówku pism wychodzących z kancelarii prowadzą własne, niezależne kancelarie adwokackie i nie znali sprawy, a on nie był w stanie ich w nią wprowadzić.
Nie przekonało to jednak sądów. Zarówno WSA w Warszawie, jak i NSA orzekły, że pełnomocnik nie uprawdopodobnił braku winy w niedochowaniu terminu na złożenie odwołania. W związku z tym termin nie może zostać przywrócony.
ORZECZNICTWO
Wyrok NSA z 15 września 2017 r., sygn. akt I FSK 20/16.