Stowarzyszenie powstało po to, by zarządzać telematyką oraz powiązanymi aplikacjami (telematyka to interdyscyplinarna dziedzina łącząca telekomunikację, informatykę i automatykę, służąca do zdalnego przesyłania, przetwarzania i analizy danych w czasie rzeczywistym). W związku z tym dostarczało również swoim członkom sprzęt informatyczny. Dzięki działaniom stowarzyszenia jego członkowie mogli realizować wspólne projekty i działać sprawniej niż gdyby każdy z nich z osobna prowadził działania w tych obszarach.

Spór o VAT

Powstało pytanie: czy stowarzyszenie, któremu powierzono wykonywanie zadań na rzecz swoich członków w zamian za składki i odpłatność pokrywającą koszty, działa jako podatnik VAT? Belgijski fiskus uznał, że powinno ono w takiej sytuacji rozliczać VAT jak każdy inny podmiot gospodarczy.

Nie zgodził się z tym sąd I instancji. Zwrócił uwagę na to, że poprzez przystąpienie do stowarzyszenia wszyscy jego członkowie świadomie zrzekli się swoich uprawnień regulacyjnych i zarządczych w obszarze telematyki oraz aplikacji powiązanych. Stowarzyszenie działa więc w miejsce swoich członków założycieli i w związku z tym stanowi ich „swoiste przedłużenie” – orzekł belgijski sąd.

Przedłużenie działań gmin?

Również sąd apelacyjny uznał, że wpłacane przez członków stowarzyszenia kwoty nie są ceną za świadczone na ich rzecz usługi, lecz składkami na pokrycie kosztów zarządzania. Mimo to postanowił spytać unijny trybunał, czy rzeczywiście świadczenia realizowane przez stowarzyszenie powołane w celu realizacji zadań na rzecz swoich członków można uznać za świadczenia na rzecz samego siebie, a co za tym idzie bez VAT.

Stowarzyszenie jak każdy podatnik VAT

Sąd UE nie miał wątpliwości, że stowarzyszenie działało jako podatnik VAT zarówno wtedy, gdy dostarczało swoim członkom sprzęt informatyczny, jak i wtedy, gdy świadczyło na ich rzecz usługi telematyczne. Pojęcie „działalności gospodarczej” ma charakter obiektywny. Nie ma znaczenia to, że członkowie stowarzyszenia mogli skorzystać na jego działalności (efekt skali) i zaoszczędzić np. na kadrach – zauważył unijny sąd.

Dodał, że nawet jeżeli wpłacane składki nie miały na celu osiąganie zysków, a jedynie pokrycie kosztów, to i tak stowarzyszenie działało „za wynagrodzeniem”. Tym bardziej że – jak zauważył – okazjonalnie świadczyło też ono usługi innym klientom (tzw. osobom trzecim).

Jak każdy inny podmiot gospodarczy

Sąd UE uznał więc, że chociaż stowarzyszenie prowadziło swoją działalność w oparciu o kompetencje przekazane mu przez jego członków, a jego organy kierownicze składały się z ich przedstawicieli (co de facto ograniczało jego autonomię), to jednak było osobą prawną niezależną od swoich członków, miało własne: organy, statut, kapitał, siedzibę, majątek, budżet i pracowników. Ono również, a nie jego członkowie, uczestniczyło w postępowaniu przed organami podatkowymi i wniosło skargę do sądu w celu obrony swoich praw – zauważył unijny sąd.

Doszedł też do wniosku, że stowarzyszenie nie działało jako organ władzy publicznej. Przeciwnie, wykonywało ono swoją działalność na tych samych warunkach jak prywatny podmiot gospodarczy. Nawet jeżeli nie były one pod każdym względem identyczne z warunkami, w jakich działa podmiot prywatny, to były one wystarczająco zbliżone, aby uznać, że była to działalność odpłatna, opodatkowana VAT – podsumował unijny sąd.

Wyrok Sądu UE z 25lutego 2026r., sygn. T‑575/24