Fiskus i tak może podważyć zawierane przez nich umowy, a skutki tego mogą być poważne. Ministerstwo Finansów od lat próbuje zwalczyć takie optymalizacje. Od 2026 r., zgodnie z przygotowanym przez MF projektem nowelizacji, przychody z usług świadczonych na rzecz podmiotu powiązanego miały być opodatkowane według 17-proc. stawki ryczałtu.

Ale tak się nie stało. Projekt nie został nawet przyjęty przez rząd. MF nie rezygnuje jednak z niego, 12 grudnia 2025 r. odbyła się konferencja uzgodnieniowa w sprawie tej nowelizacji. Niewykluczone więc, że 17-proc. ryczałt wejdzie w życie od 1 stycznia 2027 r.

Resort widzi potrzebę zmian, bo podejrzewa, że wiele umów zawieranych z własnymi spółkami przez dobrze zarabiających specjalistów ma uzasadnienie podatkowe, a nie biznesowe. Uważa, że zamawianie prostych usług u własnej kadry zarządczej zamiast specjalistów z rynku to fikcja i ukryta wypłata dywidendy.

Korzyści dla dwóch stron

Przypomnijmy, że jeżeli wspólnik dostaje dywidendę, to musi od niej zapłacić 19-proc. podatek dochodowy. Natomiast wynagrodzenie za świadczenie specjalistycznych usług może być niżej opodatkowane. Ważne, żeby menedżer lub wspólnik wybrali ryczałt od przychodów ewidencjonowanych, bo jeśli wybiorą PIT na zasadach ogólnych, to nie dość, że zapłacą go według skali podatkowej (ze stawkami 12 proc. i 32 proc.), to jeszcze dopłacą 4-proc. daninę solidarnościową od nadwyżki sumy dochodów powyżej 1 mln zł rocznie.

Stawka ryczałtu może dla niektórych świadczeń wynosić zaledwie 8,5 proc., z tym że przy niektórych usługach jest wprost ustalona na 15 proc. (przychody z doradztwa związanego z zarządzaniem) lub 17 proc. (przychody z wykonywania wolnych zawodów).

Wybór ryczałtu i świadczenie usług na rzecz własnej spółki mogą być więc opłacalne dla wspólników i menedżerów, jeśli mieliby go płacić według stawki 8,5 proc., a nawet wyższej. Korzysta też spółka, która może zaliczać wypłacane wynagrodzenia do kosztów uzyskania przychodu.

Tylko na warunkach rynkowych

Co na to doradcy podatkowi? Dopóki chodzi tylko o podatki, dopóty fiskus ma dużo racji – przyznają. To nie oszczędność podatkowa powinna być – ich zdaniem – głównym powodem, dla którego spółka płaci za usługi własnego wspólnika. Co innego, gdy usługi te wynikają z faktycznej potrzeby. Jak w takiej sytuacji uchronić się przed zarzutami o optymalizację podatkową?

- Wspólnik lub menedżer, który wystawia faktury za usługi świadczone na rzecz własnej spółki, musi pamiętać o konieczności spełnienia kilku warunków – mówi Samir Kayyali, doradca podatkowy prowadzący własną kancelarię. Po pierwsze, spółka rzeczywiście musi potrzebować danego świadczenia i faktycznie musi ono zostać zrealizowane przez specjalistę. Po drugie i najważniejsze, usługa musi być kupiona za cenę rynkową, czyli taką, jaką spółka zapłaciłaby w podobnych okolicznościach podmiotowi zewnętrznemu.

- Innymi słowy, faktura opiewająca na 50 tys. zł miesięcznie za proste usługi administracyjne wystawiana na rzecz własnej spółki nie powinna dać prawa do rozliczenia kosztów uzyskania przychodu czy odliczenia VAT – podaje przykład Samir Kayyali.

Obawy co do skutków wprowadzenia 17-proc. stawki ryczałtu ma Krzysztof Burzyński, doradca podatkowy i partner w BTTP. - Oby ustawodawca nie wylał dziecka z kąpielą. Różnicowanie zasad opodatkowania w zależności od relacji między stronami transakcji (czy są to podmioty powiązane) może prowadzić do sztucznego ograniczania swobody działalności gospodarczej – przekonuje.

Dodaje, że właściciele i ich rodziny najlepiej wiedzą, w jaki sposób świadczyć usługi dla swojej firmy, tak, aby osiągnęła ona wymierny efekt ekonomiczny. - W konsekwencji, tam, gdzie usługa jest realna, rynkowa i zgodna z zasadami konkurencyjności, wspólnikowi lub członkom jego rodziny powinny przysługiwać te same prawa podatkowe co osobom trzecim – mówi ekspert.

Przypomnijmy, że skarbówka od dawna dysponuje narzędziem do zwalczania optymalizacji - klauzulą przeciw unikaniu opodatkowania. Ponad trzy lata temu informowaliśmy, że dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej odmawia wydawania interpretacji indywidualnych w podobnych sprawach, gdy stwierdzał, że chodzi o niedozwoloną optymalizację podatkową (zob. „Prezes zarządza, a nie doradza” (DGP nr 181/2022).

- Tak jest nadal – mówi Krzysztof Burzyński. Zwraca jednak uwagę na różne stanowiska organów wobec opisanej kwestii. Podaje przykład uchwały Rady ds. Przeciwdziałania Unikaniu Opodatkowania z 26 listopada 2025 r. Uznała ona, że w badanej przez nią sprawie głównym lub jednym z głównych celów zawarcia umowy ze spółką nie było uzyskanie korzyści podatkowej, a więc szef KAS nie powinien zastosować klauzuli przeciw unikaniu opodatkowania.

Bartosz Przybysz doradca podatkowy i radca prawny
ikona lupy />
Bartosz Przybysz doradca podatkowy i radca prawny / Materiały prasowe

Świadczenia na rzecz własnej spółki nie zawsze są bezpieczne podatkowo

Wspólnicy działający jako podwykonawcy spółki powinni zwracać szczególną uwagę na rynkowy charakter wynagrodzenia oraz należyte udokumentowanie wykonanych świadczeń. W przeciwnym razie narażają się na podatkowe konsekwencje w zakresie cen transferowych, a nawet na zarzut wystawiania tzw. pustych faktur. To oznacza konieczność dopłaty zaległego podatku i inne sankcje.

Należy właściwie określić w umowie zakres obowiązków w relacji do wykonywanych już czynności i kompetencji zarządczych. W przeciwnym razie fiskus może dojść do wniosku, że wystawiając własnej spółce faktury za usługi doradcze lub zarządcze, wspólnik czy menedżer dubluje swoje zadania. Może to zostać uznane za unikanie opodatkowania. Niezależnie więc od tego, czy projektowane przepisy ostatecznie wejdą w życie, współpraca pomiędzy spółką a wspólnikiem wciąż generuje istotne ryzyka podatkowe i w zakresie składek ZUS. Kluczowe są warunki wynagrodzenia (muszą być rynkowe), jasny zakres wykonywanych czynności, mierzalne efekty i solidna dokumentacja wykonania usług.