Przedsiębiorca, który zarejestruje spółkę za granicą, ale będzie nią zarządzał z terytorium naszego kraju, nie ucieknie przed polskim fiskusem



Ministerstwo Finansów wydało wczoraj trzecie już ostrzeżenie przed skutkami nieuczciwej optymalizacji. Dwa poprzednie dotyczyły: unikania podatku od dochodów osiąganych za pomocą zamkniętych funduszy inwestycyjnych (FIZ) oraz fikcyjnych aportów wykorzystywanych do zwiększania „wartości firmy” i zarabiania na odpisach amortyzacyjnych.
Co więcej, pierwsze z ostrzeżeń, dotyczące FIZ, znalazło kontynuację 1 czerwca 2017 r. w postaci komunikatu Komisja Nadzoru Finansowego. KNF ostrzegła w nim, że uczestnicy funduszów są wprowadzani w błąd co do faktycznej wartości posiadanych certyfikatów, ponieważ wskutek nieuczciwej optymalizacji nie jest brana pod uwagę wartość podatku do zapłaty.
ikona lupy />
Kiedy fiskus uzna, że założenie spółki za granicą było fikcyjne / Dziennik Gazeta Prawna
Fikcyjna przeprowadzka
Tym razem resort finansów zajął się coraz bardziej popularnymi ofertami, obiecującymi przedsiębiorcom oszczędności na podatku przez założenie firmy np. w Czechach, Luksemburgu, Wielkiej Brytanii, Słowacji, w Holandii, na Malcie bądź Cyprze. Utworzone tam spółki celowe (conduit company, letterbox company) nie prowadzą w rzeczywistości działalności gospodarczej. Polscy podatnicy nabywają w nich udziały, by poprzez nie kontynuować działalność w Polsce. Dochody z działalności spółki celowej mają przy tym w założeniu podlegać opodatkowaniu wyłącznie na terytorium kraju, gdzie formalnie znajduje się siedziba spółki.
MF podkreśliło, że ostrzeżenie dotyczy wielu innych sytuacji, gdy polski podatnik fikcyjnie działa za granicą, aby uniknąć w Polsce daniny np. od zbycia udziałów bądź akcji, wypłaty dywidendy, należności licencyjnych itp. Takie operacje to agresywna optymalizacja podatkowa, którą łatwo można podważyć, zarówno dzięki klauzuli przeciw unikaniu opodatkowania, jak i dzięki ustaleniu faktycznego miejsca zarządu spółki – podkreśliło MF.
Jeśli bowiem zagraniczna spółka celowa jest zarządzana z terytorium naszego kraju, to całość jej dochodów powinna być opodatkowana w Polsce. Wynika to bezpośrednio z art. 3 ust. 1 ustawy o CIT, który mówi, że nieograniczony obowiązek podatkowy (od krajowych i zagranicznych dochodów) powstaje, gdy dany podmiot ma siedzibę lub zarząd na terytorium Polski.
Nieważne miejsce podpisu
Resort wyjaśnił, że o zarządzaniu spółką za granicą nie świadczy samo tylko podpisanie dokumentów albo uchwał poza granicami naszego kraju. Takie dokumenty są za każdym razem oceniane pod kątem tego, gdzie faktycznie podjęto decyzję.
MF poinformowało, że w takiej sytuacji urzędnicy fiskusa biorą pod uwagę służbową korespondencję e-mailową, miejsce spotkań (z pracownikami, zleceniobiorcami, doradcami, odbiorcami, dostawcami), dowody przebywania w innym państwie, takie jak koszty związane z przejazdami lub przelotami, wynajmem mieszkania.
Ważne jest także to, gdzie dokumenty przygotował fachowy personel, gdzie zostały zebrane i przetworzone dane oraz gdzie dokonano koniecznych analiz. Pod uwagę brane jest też to, czy członek zarządu posiada mieszkanie za granicą.
Jeżeli urzędnicy fiskusa wykryją, że spółka jest zarządzana z Polski, to za naruszenie przepisów podatkowych członkom zarządu grozi odpowiedzialność podatkowa i karnoskarbowa – przestrzegło MF.
Dodało, że mogą oni uniknąć konsekwencji, jeżeli skorygują rozliczenia i uiszczą zaległości przed wszczęciem postępowania kontrolnego.
Czeskie rejestracje
Ostrzeżenie MF dotyczy także innego bardzo popularnego wariantu optymalizacji, w którym przedsiębiorcy rejestrują spółkę na terytorium kraju sąsiedniego (głównie w Czechach i na Słowacji), aby tam kupować i rejestrować samochody luksusowe bądź sportowe. Potem takie auta są udostępniane na wyłączność udziałowcom przebywającym na stałe w naszym kraju.
Przykłady nadużyć
Bazując na dotychczasowych obserwacjach, MF podało konkretne przykłady wskazujące na to, że zagraniczna spółka może być zarządzana z terytorium Polski. Chodzi o sytuacje gdy:
● członkami jej zarządu (dyrektorami) są osoby fizyczne bądź inne podmioty, które zajmują się tym zawodowo i świadczą usługi także dla innych klientów. Nie mają przy tym doświadczenia zawodowego w branży w której działa spółka celowa. Zazwyczaj wybiera ich lokalna kancelaria prawna, która pomaga Polakom w założeniu spółki celowej;
● członkowie jej zarządu (dyrektorzy) pełnią taką samą funkcję zarówno w zagranicznej spółce celowej, jak i w polskich podmiotach z jednej grupy;
● członkowie jej zarządu (dyrektorzy) przebywają na terytorium naszego kraju i tu sprawują swoje funkcje (co potwierdza ich rezydencja bądź obywatelstwo);
● członkom jej zarządu (dyrektorom) nie przypisano zakresu obowiązków bądź kompetencji oraz brak jest korespondencji, która potwierdzałaby prowadzenie spraw spółki celowej;
● członkowie jej zarządu (dyrektorzy) nie mają lokalnych adresów e-mail, telefonów, wizytówek;
● członkowie jej zarządu (dyrektorzy) odwiedzają państwo zagraniczne tylko po to, aby podjąć uchwałę bądź podpisać umowę, które były wynegocjowane w Polsce;
● uchwały, umowy, sprawozdania z posiedzeń spółki celowej podpisują pełnomocnicy w ramach usługi wsparcia oferowanej przez lokalną kancelarię prawną;
● w Polsce znajduje się konto bankowe firmy, tu są zlecane operacje bankowe i w naszym kraju są wypłacane pieniądze przy użyciu karty firmowej;
● spółka celowa zatrudnia głównie personel administracyjny, a większość swoich podstawowych funkcji zleca na zewnątrz;
● spółka celowa korzysta w szerokim zakresie z usług powierniczych;
● spółka celowa nie posiada za granicą biura, sali konferencyjnej, miejsca przechowywania dokumentacji księgowej, korporacyjnej;
● spółka celowa konsultuje swoje decyzje z polskimi doradcami (w tym podatkowymi);
● założenie spółki celowej nie miało żadnego celu biznesowego, a inicjatywa w tym zakresie wyszła np. od doradców podatkowych;
● kupiono gotową spółkę, tzw. shelf company;
● spółka celowa przeprowadziła tylko jedną transakcję albo jeden ich rodzaj, a wszystkie najważniejsze decyzje zapadły w Polsce.
Ostrzegać będzie cała UE
Wczorajsze ostrzeżenie zostało wydane przez MF zgodnie z rekomendacjami Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju opublikowanymi jeszcze w październiku 2015 r. w ramach projektu BEPS (ang. Base Erosion and Profit Shifting). Na razie jest to jedyna podstawa prawna, która pozwala ostrzegać firmy przed nieuczciwą optymalizacją. To się jednak szybko zmieni. Jak przyznali w rozmowie z DGP przedstawiciele Komisji Europejskiej, obowiązek ujawniania „agresywnych porozumień podatkowych” obejmie całą UE. Informacje te będą automatycznie wymieniane między poszczególnymi krajami. Bruksela chce to zapisać w projekcie dyrektywy antyoptymalizacyjnej, która ujrzy światło dzienne pod koniec czerwca.
Niezależnie od tego, w najbliższym czasie opublikowany zostać ma projekt nowelizacji ustaw o podatkach dochodowych, w którym znajdą się zapisy dające bezpośrednią podstawę dla kolejnych ostrzeżeń (podobne do planowanych w UE).
Liczy się miejsce, gdzie faktycznie podejmowane są decyzje zarządcze
ikona lupy />
Grzegorz Szysz menedżer w zespole Transakcji Kapitałowych Grant Thornton / Dziennik Gazeta Prawna
OPINIA
Przedsiębiorcy mają mylne przeświadczenie o możliwościach zaoszczędzenia na podatku
Przepisy dotyczące miejsca zarządu funkcjonują od lat. Ostrzeżenie Ministerstwa Finansów należy więc odczytywać niezależnie od klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania.
Nie jestem nim zaskoczony. Coraz więcej przedsiębiorców ma mylne przeświadczenie, że w prosty sposób może zaoszczędzić na podatkach, przenosząc firmę np. na Słowację. Chodzi m.in. o oszczędności podatkowe w zakresie podatku dochodowego i VAT wynikające z zakupu i utrzymania flot samochodowych. Ministerstwo wspomina też o wykorzystywaniu spółek zagranicznych do optymalizacji podatkowych przy transakcjach dotyczących np. sprzedaży udziałów lub akcji. Jednak ten problem w dużej mierze jest już nieaktualny ze względu na funkcjonujące od 2015 r. przepisy o zagranicznych spółkach kontrolowanych (CFC, z ang. Controlled Foreign Corporation). W większości przypadków uniemożliwiły one wykorzystywanie spółek zagranicznych, do których transferowane były udziały lub akcje, w celach optymalizacyjnych.
ikona lupy />
Bartosz Głowacki doradca podatkowy i starszy menedżer w MDDP / Dziennik Gazeta Prawna
Nie każde kryterium wskazane przez MF świadczy o optymalizacji
Zapewne wskazane przez Ministerstwo Finansów sytuacje mają miejsce. Należy jednak podkreślić, że nie każdy podmiot gospodarczy wymaga rozbudowanych struktur, aby być podatnikiem w danym państwie. W Polsce również działa wiele spółek zależnych od zagranicznych firm, od których przecież oczekujemy płacenia podatku dochodowego w Polsce, a które mają jednego członka zarządu. Często jest to cudzoziemiec, który bywa w Polsce kilka razy w roku. Natomiast obsługą zajmują się wyspecjalizowane firmy: księgowe, zarządzające majątkiem, agencje zatrudnienia, pośrednicy lub kancelarie. Jeżeli pozwala na to specyfika konkretnego rodzaju działalności (np. posiadanie nieruchomości), to nie ma ani rzeczywistej potrzeby, ani uzasadnienia gospodarczego, aby mnożyć koszty działalności. Zatem nie każda spółka założona poza granicami Polski przez polskich podatników musi mieć kilku członków zarządu z przydzielonymi kompetencjami.
Natomiast wiele racji ma Ministerstwo Finansów, wskazując na istotność miejsca, w którym podejmowane są decyzję. Zgodnie z umowami międzynarodowymi, o tym, w którym państwie spółka powinna być podatnikiem, decyduje miejsce faktycznego zarządu.