Spółka w likwidacji nie pomniejszy przychodu o wynagrodzenie wypłacone osobom przekazującym mu niejawne informacje. Nie ma znaczenia to, że dzięki informatorowi odzyskał miliony – wynika z interpretacji dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej.
Reklama
INTERPRETACJA
Chodziło o firmę postawioną w stan likwidacji jeszcze w 1992 r. Powodem była przestępcza działalność dwóch członków jej byłego zarządu. Skala nadużyć była tak duża, że wszczęto 624 postępowania odszkodowawcze w Polsce i za granicą.
Unieważnienie umowy
W marcu 1992 r. do sądu powszechnego trafił pozew przeciw byłemu zarządowi na ponad 100 mln dol. Sąd nakazał likwidatorowi spółki tymczasowe zajęcie (sekwestr) na majątkach obu oszustów, głównie na akcjach izraelskiej spółki paliwowej.

Reklama
Sprzedawcy tych akcji wystąpili jednak o unieważnienie umowy. Tłumaczyli, że z mediów dowiedzieli się, iż nabywcy są oszustami. Dopiero po trzech latach postępowania arbitrażowego sąd zgodził się na unieważnienie umowy. Z zawartej wtedy ugody wynikało, że sprzedawcy powinni odzyskać 80 mln dol.
Oszukana przez obie strony
Już po ugodzie do spółki zgłosili się informatorzy, którzy zasugerowali, że mogą wskazać majątek jej byłego zarządu, ukryty przed likwidatorem. W zamian zażądali połowy utajnionych kwot. Spółka na to przystała.
W zamian otrzymała dokumenty, z których wynikało m.in., że została oszukana przez sprzedawców akcji i swój były zarząd na 16 mln dol. Okazało się bowiem, że tę właśnie kwotę obaj oszuści zapłacili poszkodowanym „pod stołem” przy zawieraniu ugody arbitrażowej (mimo że kwota ta podlegała zajęciu).
Po kolejnym postępowaniu arbitrażowym sąd orzekł, że cała ta kwota powinna wrócić do spółki. Sprzedawcy akcji odwoływali się, sprawa trafiła nawet przed Sąd Najwyższy. Zakończyła się dopiero w 2014 r. Wtedy to zawarto ugodę, która ostatecznie pozwoliła spółce odzyskać dodatkowe, ukryte przed nią kwoty. Równolegle spółka zobowiązała się do zapłaty swoim informatorom 6,4 mln dol.
Mogłoby być kosztem...
Spór z fiskusem dotyczył tej właśnie kwoty. Spółka chciała ją zaliczyć do kosztów podatkowych. Argumentowała, że gdyby nie niejawne informacje, to nigdy nie odzyskałaby milionów. Jest to więc wydatek mający związek z przychodem – tłumaczyła.
Uważała, że nie ma znaczenia postawienie jej w stan likwidacji. Tłumaczyła, że wypłacając pieniądze informatorom, chce prawidłowo zakończyć wszystkie swoje bieżące sprawy.
...ale nie w likwidacji
Innego zdania był dyrektor KIS. Podkreślił, że wydatek może być kosztem podatkowym tylko wtedy, jeśli jest związany z prowadzoną działalnością gospodarczą. Spółka w likwidacji jej nie prowadzi, a czynności likwidatorów nie są podejmowane co do zasady w celu uzyskania przychodów ani tym bardziej zabezpieczenia lub zachowania ich źródła.
Interpretacja dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 28 marca 2017 r., nr 2461-IBPB-1-2.4510.1102.2016.2.AK.