Zawód doradcy podatkowego istnieje od 15 lat. Co by się stało, gdyby został w ogóle rozwiązany w ramach deregulacji?

Nie zakładam takiej ekstremalnej formy deregulacji zawodu doradcy podatkowego – uderzałoby to bowiem zarówno w interes państwa, jak i obywateli. Ustawodawca, decydując się 15 lat temu na stworzenie prawnych ram zawodu doradcy podatkowego, osiągnął większość zakładanych przez siebie celów. Przykładowo nadanie doradcom podatkowym prawa reprezentowania podatników przed sądami administracyjnymi znacząco zwiększyło dostęp obywatela do pomocy prawnej. I to nie w ujęciu teoretycznym. Jak wskazuje właśnie opublikowana informacja o działalności sądów w 2011 r. w sprawach z zakresu zobowiązań podatkowych – a te sprawy dominują w sądownictwie administracyjnym – doradcy podatkowi występowali jako pełnomocnicy w znacznie większej liczbie spraw niż radcy prawni i niemal trzykrotnie częściej niż adwokaci. To oznacza, że dostępność pomocy prawnej dla obywateli w tym zakresie uległa znacznemu rozszerzeniu.

Czy jest sens wracać do stanu sprzed ustawy o doradztwie?

Zdecydowanie nie, choćby ze względu na skutecznie wykorzystywaną możliwość reprezentowania obywateli przez sądami administracyjnymi. Ale przecież, o czym nie zawsze się pamięta, doradca podatkowy, jako jeden z zawodów zaufania publicznego, pełni w systemie finansów państwa bardzo istotną rolę. Doradca gwarantuje Skarbowi Państwa, że podatnicy, którym pomaga, rozliczą się właściwie. Właściwie, czyli – w pewnym uproszczeniu – tak, aby zapłacić tyle, ile należy. Ani więcej, ani mniej.

Doradcy nie mają pełnej swobody w wykonywaniu czynności. O jakich ograniczeniach muszą pamiętać?

Ograniczenia o charakterze dosyć oczywistym wynikają np. z zasad etyki. Organy samorządu czuwają skrupulatnie nad przestrzeganiem tych zasad. To one dają klientom gwarancję, że doradca będzie się zachowywał profesjonalnie, dbając o jego interesy, ale nie przekraczając pewnych granic.

Jednym słowem z pracy doradcy na pewne gwarancje mogą liczyć i podatnicy, i fiskus?

To zestaw elementów. Wspomniane zasady etyki, konieczność – zapisana w przepisach wewnętrznych – stałego podnoszenia kwalifikacji, obowiązkowe ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej to podstawowe instrumenty dające podatnikowi przekonanie, że jego rozliczenia są we właściwych rękach. Gwarancją dla podatników i fiskusa jest również to, że osoba, która chce wykonywać zawód, musi zdać egzamin państwowy i odbyć dwuletnią praktykę zawodową.

Czy przeszkodą w dostępie do zawodu jest egzamin? Często podnosi się ten argument, mówiąc o zamknięciu zawodu.

Egzamin nie wydaje się żadną realną przeszkodą. Po pierwsze, do egzaminu może przystąpić każdy, kto ma odpowiednią wiedzę. Pytania egzaminacyjne są publikowane i ogólnodostępne. Egzamin ma charakter egzaminu państwowego, a zatem gwarantuje absolutny obiektywizm. Zawód doradcy podatkowego jest zawodem, dla którego ustawodawca ustalił akceptowalne bariery wejścia. Podkreślę także, że ani samorząd, ani jego organy nie mają żadnego wpływu na wpisanie danej osoby na listę doradców podatkowych. Wystarczy spełnienie obiektywnie określonych warunków co do wykształcenia i praktyki oraz zdanie egzaminu.

Czy zatem jest obszar w zawodzie doradcy pozwalający na deregulację?

Sądzę, że na ulepszenie systemu zawsze jest czas. Aczkolwiek samo pojęcie „deregulacja” jest pewnym hasłem, które w odniesieniu do poszczególnych zawodów będzie indywidualnie doprecyzowywane. Uważam, że zasadne byłoby np. skrócenie obowiązkowych praktyk odbywanych w organach podatkowych. Godna rozważenia byłaby także zmiana zakresu przedmiotowego egzaminu.

A jak jest w innych krajach? Czy tam widać tendencje do deregulacji zawodu doradcy podatkowego?

Jest wręcz przeciwnie. W Stanach Zjednoczonych, rzec można kolebce liberalnego podejścia do ograniczeń stawianych obywatelom, pojawił się projekt prawnego uregulowania zawodu doradcy podatkowego. Amerykańskie organy podatkowe argumentują, że tam, gdzie funkcjonuje zawód doradcy podatkowego, tam, interes fiskalny państwa jest w znacznie większym stopniu zabezpieczony. Trudno się z tym nie zgodzić.