Pakiet podatkowy przedstawiony przez premiera w expose jest połączeniem trzech elementów – poszukiwania nowych źródeł dochodów przez nakładanie nowych ciężarów, rezygnacji z niektórych ulg i uszczelnienia systemu podatkowego.Czy zapowiedzi Donalda Tuska były zaskakujące?

Raczej nie. Choć przy okazji oceny proponowanych zmian dotyczących ulgi prorodzinnej trudno się oprzeć wrażeniu, że wybrany model nie do końca odpowiada sugestiom przedstawianym przez resort finansów zaledwie rok temu. W raporcie „Preferencje podatkowe w Polsce” opublikowanym przez MF w 2010 r. wyraźnie wskazywano, że znaczna grupa najuboższych nie jest w stanie skorzystać (albo skorzystać w pełni) z ulgi prorodzinnej. W tym zakresie proponowane zmiany realizują janosikową zasadę zabierania najbogatszym, ale już nie zapewniają, że pieniądze te dotrą do najuboższych.

Dwa pierwsze tematy z expose zostały już szeroko przeanalizowane. A co z trzecim?

Premier zapowiedział „twarde i natychmiastowe reagowanie na wszystkie próby omijania podatków”. To klarowne wyznaczenie kierunku, który w dobie kryzysu jest globalnym standardem.

Jakie rozwiązania znajdą zastosowanie w sytuacji, gdy rządzący muszą uporać się z deficytem budżetowym w czasach dekoniunktury?

Rządzący mogą promować regulacje, które mają pobudzić koniunkturę. Ale przy wskazywanej przez ekonomistów cykliczności gospodarki trudno znaleźć metody o sile oddziaływania mającej wpływ na finanse w skali całego kraju. Nowy rząd zapewne nie znalazł takich metod, bo expose nie zapowiada rozwiązań stawiających sobie za cel pobudzenie gospodarki czy wspieranie przedsiębiorczości. Drugim rozwiązaniem, na które decydują się rządy państw w sytuacji zmniejszonej stabilności finansowej, jest szukanie oszczędności. W tym zakresie nie mniej ważna od nakładania nowych danin czy likwidacji ulg jest prawidłowa kontrola ściągalności ciężarów już istniejących. Co komu z kolejnych podatków, których kwoty będą tylko na papierze, gdy podatnicy będą uciekać w szarą strefę albo zupełnie zmieniać swój model funkcjonowania?

Ogólny postulat walki z unikaniem płacenia podatków dodany do wątku związanego z likwidacją możliwości omijania podatku Belki daje zapowiedź tego, co w wielu innych krajach jest już faktem.

To prawda. Z globalnego raportu Ernst & Young opublikowanego w zeszłym tygodniu, „2011 – 2012 Tax risk and controversy survey: new era of global risk and uncertainty”, wynika, że: kontrole podatkowe są coraz częstsze i coraz bardziej agresywne, co sprawia, że bronienie swoich interesów w postępowaniu spornym jest coraz droższe dla podatników; kwestionowane kwoty podatków są coraz wyższe – opiewa w niektórych krajach na rekordowe sumy miliardów dolarów; sprawy podatkowe stały się obecnie przedmiotem zainteresowania nie tylko władz skarbowych, ale i mediów, których siła oddziaływania jest bardzo duża; liczba umów o wymianie informacji pomiędzy administracjami podatkowymi poszczególnych krajów drastycznie wzrosła, a wspólne kontrole podatkowe w kilku jurysdykcjach przeszły od etapu koncepcji do etapu realizacji.

Czy te światowe tendencje są już widoczne u nas?

Owszem, choć oczywiście w odpowiedniej skali. Globalnie aż 75 proc. badanych przez EY doświadczyło większej skrupulatności i bardziej agresywnego podejścia władz skarbowych. Co ciekawe, dziedziny rozliczeń podatkowych, które uważane są za najbardziej ryzykowne, to ceny transferowe i podatki pośrednie.

Czy polscy podatnicy muszą przygotować się na częstsze wizyty urzędników fiskusa?

Zapewne czeka nas więcej kontroli. Zapewne będą one skrupulatniejsze i bardziej agresywne. Należy jednak mieć nadzieję, że tej tendencji będzie towarzyszyć lepsze przygotowanie kontrolujących, ich większa odpowiedzialność za wydawane decyzje (nie chodzi tu o mało skuteczną regulację dotyczącą odpowiedzialności urzędników za wadliwe decyzje, ale o zachowanie standardu dobrej administracji) oraz poszanowanie podstawowych gwarancji procesowych.

Pozytywnym trendem na tle badania EY jest wyraźne dążenie zarówno podatników, jak i władz skarbowych do rozwoju alternatywnych środków rozwiązywania sporów podatkowych. Czy u nas też tak jest?

W Polsce takimi najpopularniejszymi środkami, z których podatnicy korzystają chętnie i stosunkowo często, są interpretacje przepisów podatkowych oraz uprzednie porozumienia cenowe. Dają one możliwość uniknięcia kosztownego i długotrwałego sporu, co nie znaczy, że skorzystanie z nich samo w sobie nie wymaga od podatnika wysiłku i wiedzy.