Podatnikiem, który kupił dom, samochód, jacht, dom na Mazurach, a jego zarobki są minimalne, zainteresuje się skarbówka. Osoba, którą urzędnicy wezmą pod lupę, musi wyjaśnić, skąd pochodzą środki na zakup drogich rzeczy lub nieruchomości. W takich przypadkach wyobraźnia podatników jest nieograniczona. Koloryzują i wymyślają przeróżne historie, zakładając, że urzędnik i tak tego nie sprawdzi. To niestety błąd. Urzędnicy żądają listy klientów i oferty usług, gdy podatnik podczas kontroli o zatajenie dochodów powoła się na zyski z prostytucji.
– Podatnicy, zarówno kobiety, jak i mężczyźni, często wskazują, że źródłem pokrycia wydatków jest nierząd i usługi towarzyskie. Choć z roku na rok ten sposób zarobkowania jest podawany coraz rzadziej – wyjaśnia nam Wiesława Dróżdż z Ministerstwa Finansów.
Stwierdza również, że tego typu rozmowy z podatnikami nie są łatwe, bo urzędnicy muszą wnikać w intymne oraz prywatne sprawy. Po analizie, twierdzenie o uprawianiu prostytucji można obalić, także dzięki współpracy ze służbami z innych krajów.