Spory o to trwają od kilku lat i dotyczą każdego polskiego przedsiębiorcy, który działa za granicą i wystawia faktury z tamtejszym podatkiem należnym (np. niemieckim, szwedzkim) oraz otrzymuje dokumenty z wykazanym na nich podatkiem naliczonym.

Podatek od podatku

Polecany produkt: VAT 2016>>

Problem wynika z różnego rozumienia, czym jest zagraniczna danina. Urzędnicy stoją na stanowisku, że niemiecki, szwedzki czy fiński podatek od wartości dodanej nie jest tym samym, co polska danina. I to mimo ich identycznej konstrukcji i źródła, czyli unijnej dyrektywy.

Fiskus wskazuje na art. 2 pkt 11 ustawy o VAT, z którego wynika, że podatek od wartości dodanej to każda danina nakładana w państwie członkowskim poza polskim podatkiem od towarów i usług. Nie są więc tym samym – twierdzą organy podatkowe, na co wskazuje m.in. interpretacja dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach z 11 maja 2016 r., nr IBPB-1-2/4510-284/16/MS.

Pytanie zadała firma zajmująca się sprzedażą dywanów i chodników. Niezależnie od tego świadczyła też usługi budowlano-remontowe w Niemczech i wystawiała tamtejszym konsumentom faktury z 19-proc. niemieckim VAT. Wpłacała go do tamtejszej skarbówki. Sądziła, że zagraniczna danina nie będzie jej przychodem w Polsce. Powołała się na art. 12 ust. 4 pkt 9 ustawy o CIT, zgodnie z który przychodem nie jest należny podatek od towarów i usług. Firma uważała, że dotyczy to także zagranicznego VAT, bo w praktyce jest on tym samym, co polska danina.

Dyrektor katowickiej izby skarbowej był innego zdania. Stwierdził, że sama ustawa o VAT rozróżnia oba podatki: od towarów i usług i od wartości dodanej. Niemiecka danina jest więc przychodem – uznał.

Inny wniosek płynie z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z 5 stycznia 2016 r. (sygn. akt I SA/Gd 1161/15, nieprawomocny). Sąd orzekł, że fiński VAT zapłacony przez polską firmę za granicą nie jest przychodem.

Powołał się przy tym na wyrok NSA z 4 lipca 2013 r. (sygn. akt II FSK 1545/11). Sąd kasacyjny wyjaśnił, że podatek od wartości dodanej oraz polski podatek od towarów i usług są w praktyce tym samym, a rozróżnienie obu danin w ustawie o VAT ma tylko charakter porządkujący i fiskus nie powinien wyciągać z niego zbyt daleko idących wniosków.

Identyczne argumenty przywołał gdański WSA w wyroku z 4 czerwca 2016 r. (sygn. akt I SA/Gd 86/16, również nieprawomocny). Chodziło o budowlańca, który płacił VAT w Szwecji.

Gra o koszty

Spór toczy się także o możliwość zaliczania zagranicznego podatku należnego do polskich kosztów uzyskania przychodów. W tym wypadku argumentacja przedsiębiorców się odwraca – twierdzą, że polski i zagraniczny VAT nie są tym samym (skoro rozróżnia je sama ustawa) i w związku z tym nie ma przeszkód do zaliczania tego drugiego do kosztów.

Fiskus zgadza się z taką argumentacją. Potwierdzają to m.in. interpretacje: dyrektora Izby Skarbowej w Bydgoszczy z 28 stycznia 2016 r. (nr ITPB1/4511-1167/15/JC) i dyrektora IS w Katowicach z 23 listopada 2015 r. (nr IBPB-1-2/4510-658/15/JW).

W tej drugiej fiskus zgodził się na zaliczenie niemieckiego podatku do kosztów, mimo starań polskiego przedsiębiorcy o jego zwrot w ramach procedury VAT – Refund. Jeśli podatnik odzyska tę kwotę, to będzie musiał zaliczyć ją do przychodów, zgodnie z art. 12 ust. 4 pkt 6a ustawy o CIT – stwierdził dyrektor katowickiej izby.

Sądy są innego zdania. We wspomnianym już wyroku z 5 stycznia 2016 r. gdański WSA orzekł, że skoro zagraniczny i polski VAT są w praktyce tym samym, to niemiecka, szwedzka czy fińska danina nie mogą być kosztem tak długo, jak długo podatnik ma możliwość jej odzyskania za granicą. To oznacza, że kwoty wynikające z faktur potwierdzających zakupy na terenie UE powinny być zaliczane do kosztów podatkowych wyłącznie w kwocie netto, a przedsiębiorcy, którzy zrezygnowaliby z procedury VAT-Refund, w ogóle tracą prawo do potrącenia daniny.

Rację mają sądy

– Niewątpliwie pod tym względem korzystniejsze dla przedsiębiorców wydaje się stanowisko fiskusa – komentuje Piotr Baraniak, ekspert z kancelarii Ożóg Tomczykowski. Uważa jednak, że rację ma sąd.

– W art. 12 ust. 4 pkt 9 ustawy o CIT jest mowa ogólnie o podatku od towarów i usług, bez zastrzeżenia, że chodzi jedynie o podatek wskazany w ustawie o VAT. Istotna jest bowiem konstrukcja tego podatku, a nie jego nazwa. Nie ma żadnych wątpliwości, że polski VAT to podatek od wartości dodanej przewidziany w unijnej dyrektywie. Brak jest też odrębnej jego definicji w ustawie o CIT – zwraca uwagę ekspert.

Dodaje, że za wykładnią sądów przemawia jeszcze jeden argument. – W doktrynie i orzecznictwie podkreśla się, że przychodem mogą być jedynie przysporzenia o charakterze trwałym. Jeśli więc wiadomo, że część otrzymanej ceny stanowi VAT, który musi zostać wpłacony do zagranicznego urzędu skarbowego, to nie można twierdzić, iż jest to definitywne przysporzenie po stronie przedsiębiorcy – wskazuje Piotr Baraniak. 

Co zwrotne, nie jest kosztem

Konrad Medoliński konsultant w MDDP

Konrad Medoliński konsultant w MDDP

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Podatnik nie może automatycznie uznać unijnego podatku od wartości dodanej za koszt uzyskania przychodu. Zastosowanie znajdą tutaj zasady ogólne zaliczania wydatków do kosztów podatkowych, zgodnie z którymi dany wydatek może zostać potrącony, o ile został poniesiony w sposób definitywny, czyli bezzwrotny. Tym samym dopóki podatnik ma możliwość uzyskania zwrotu podatku, nie powinien kwalifikować go do kosztów uzyskania przychodu. Dopiero gdy zostanie pozbawiony takiej możliwości albo wyczerpie wszelkie sposoby ubiegania się o jego zwrot, będzie mógł zaliczyć podatek od wartości dodanej do kosztów. Stanowisko organów podatkowych w tym zakresie uległo złagodzeniu i dopuszczają one możliwość zaliczenia do kosztów unijnego podatku od wartości dodanej, niezależnie od tego , czy podatnik wyczerpał wszystkie możliwości uzyskania jego zwrotu. Stanowisko to, mimo że jest korzystne dla podatników, pomija jednak ogólne zasady zaliczania wydatków do kosztów uzyskania przychodów.