To drugi korzystny dla podatników wyrok potwierdzający, że paliwo mieści się w zryczałtowanym przychodzie z tytułu korzystania ze służbowego samochodu. Zapadł 5 maja 2016 r. (sygn. akt III SA/Wa 1925/15). Wcześniej podobne orzeczenie wydał WSA we Wrocławiu (23 listopada 2015 r., sygn. akt I SA/Wr 1595/15). Oba wyroki są nieprawomocne, a o ostatecznej linii orzeczniczej w tej sprawie zadecyduje Naczelny Sąd Administracyjny.

Problem powstał wraz z wejściem w życie od 2015 r. przepisu o zryczałtowanym przychodzie powstającym u podatników korzystających ze służbowego samochodu do celów prywatnych.

Wynosi on miesięcznie 250 zł, jeżeli pojemność silnika nie przekracza 1600 cm sześc., a gdy auto jest z większym silnikiem – 400 zł miesięcznie. Kwoty te pracodawcy doliczają do przychodu pracowników ze stosunku pracy i pobierają od nich zaliczki na podatek (45 zł lub 72 zł przy stawce 18 proc. PIT).

Organy podatkowe twierdzą, że ryczałt ten nie obejmuje paliwa i jeśli pracodawca finansuje jego zakup, mimo że auto jest wykorzystywane w celach prywatnych, to powinien także potrącić pracownikowi podatek. Nie wynika to jednak wprost z art. 12 ust. 2a–2c ustawy o PIT i na tym tle powstają spory z fiskusem.

Wyrok korzystny dla podatników

W sprawie rozstrzygniętej przez WSA w Warszawie spółka uważała, że wszystkie wydatki eksploatacyjne, w tym paliwo, mieszczą się w kwocie ryczałtu i w związku z tym nie musi ona dodatkowo ustalać przychodu pracowników jeżdżących służbowym autem po godzinach pracy.

Dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie twierdził natomiast, że ryczałt obejmuje wyłącznie świadczenie wynikające z udostępnienia pracownikowi samochodu służbowego do  celów prywatnych, w tym także koszty eksploatacji (napraw, zmiany opon). Nie obejmuje natomiast kosztów paliwa.

WSA w Warszawie zgodził się ze spółką. W ustnym uzasadnieniu sąd przyznał, że zgodnie z art. 12 ust. 2a ustawy o PIT świadczeniem, które pracownik otrzymuje od firmy, jest wykorzystywanie samochodu służbowego do celów prywatnych. Nie oznacza to wyłącznie udostępniania samochodu, lecz również posługiwanie się nim, używanie. Tymczasem wykorzystywanie samochodu nie jest możliwe bez korzystania z paliwa – zwrócił uwagę sąd. Stwierdził więc, że nie ma żadnego uzasadnienia, aby wydatki na paliwo związane z normalnym korzystaniem z auta uznać za odrębne od wydatków związanych z eksploatacją samochodu.

Sąd dodał, że na takie rozumienie przepisu wskazuje przyjęta przez ustawodawcę konstrukcja określania wysokości ryczałtu. Został on bowiem powiązany z pojemnością silnika samochodu, który stanowi parametr warunkujący w pierwszej kolejności zużycie paliwa. Natomiast jego wpływ na wysokość innych kosztów eksploatacyjnych jest znikomy.

Celem było uproszczenie

Zdaniem ekspertów za słusznością stanowiska WSA przemawia nie tylko wykładnia językowa art. 12 ust. 2a ustawy o PIT, lecz także logika i wykładnia celowościowa.

– Racjonalny ustawodawca, tworząc system ryczałtu, który miał pozwolić uniknąć dodatkowych obowiązków, m.in. w postaci prowadzenia ewidencji przebiegu samochodu, musiał objąć ryczałtem wszystkie koszty związane z korzystaniem z samochodu, w tym koszty paliwa – uważa Michał Tymburski, radca prawny i doradca podatkowy z kancelarii radcy prawnego Bogusława Wolniewicza.

Małgorzata Samborska z Grant Thornton zwraca uwagę, że wyłączenie paliwa z ryczałtu powodowałoby, iż cel, jakim było uproszczenie rozliczeń, nie zostałby osiągnięty.

– Stary problem, jak obliczyć wartość takiego świadczenia, zamienilibyśmy na nowy, czyli jak wyliczyć wartość paliwa do jazd prywatnych – zauważa ekspertka.

Dodaje, że również z uzasadnienia do ustawy wynikało, iż przy kalkulacji ryczałtu ustawodawca brał pod uwagę paliwo. Kalkulacja ta odwoływała się bowiem w sposób bezpośredni do stawek właściwych przy kilometrówce w przypadku wykorzystywania samochodów prywatnych do celów służbowych, a stawka kilometrówki zawiera zarówno amortyzację, jak i koszty paliwa.

Ryczałt niższy od ceny paliwa

Nie zgadza się z tym Piotr Liss, doradca podatkowy i partner w RSM Poland. Uważa on, że stanowisko sądu jest bardzo kontrowersyjne. – Pomijając niechlujną legislację i odchodząc od wykładni stricte gramatycznej, wydaje się oczywiste, że nie taki był cel wprowadzenia nowych przepisów, bo kwota 250 zł czy 400 zł bardzo często jest niższa niż koszt jednorazowego tankowania samochodu – stwierdza Piotr Liss. – Gdyby ustawodawca chciał objąć ryczałtem również paliwo to ryczałt byłby zapewne wyższy.

Praktyka nie jest jednolita

Małgorzata Samborska, doradca podatkowy i dyrektor w Grant Thornton

Ponieważ zapadły dopiero dwa wyroki WSA, a stanowisko fiskusa jest niekorzystne, firmy mają problem z ustaleniem wartości zużytego paliwa do jazd prywatnych pracowników. Praktyki są różne. Część pracodawców nie ustala zużycia paliwa do celów prywatnych, ale takie podejście jest ryzykowne. Część zobowiązuje pracowników do finansowania kosztów paliwa do jazd prywatnych we własnym zakresie. Jeszcze inne ustalają co miesiąc wysokość przychodu za paliwo na podstawie kilometrówki bądź składanych oświadczeń o liczbie przejechanych kilometrów. Istnieje też oczywiście możliwość ustalania dodatkowego ryczałtu na paliwo. Wszystkie te metody albo wymagają dodatkowego nakładu pracy i prowadzenia żmudnej kalkulacji , albo są obarczone ryzykiem zakwestionowania sposobu rozliczania przez fiskusa.