Sędzia Ryszard Pęk tłumaczył wczoraj, że kto domaga się wznowienia postępowania zakończonego ostateczną decyzją, musi wykazać, że – w świetle orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE – rozstrzygnięcie powinno być inne. W przeciwnym wypadku nie ma co liczyć na wygraną.

Światło w tunelu

Sądy administracyjne zalewa ostatnio fala spraw dotyczących dobrej wiary i należytej staranności kupieckiej. Podatnicy wciąż liczą na to, że po wyroku TSUE z 21 czerwca 2012 r. uda im się odzyskać VAT, którego odliczenia odmówiły im wcześniej organy podatkowe.

Gros spraw dotyczy zakupu paliwa od firm słupów, które jedynie firmowały działalność przestępców. Nabywcy bronią się, twierdząc, że padli ofiarą oszustwa.

Nadzieją dla wielu stał się wyrok TSUE z 21 czerwca 2012 r. (w sprawach połączonych C 80/11 i C 142/11). Trybunał orzekł, że w świetle prawa Unii organ podatkowy nie może odmówić prawa do odliczenia VAT bez udowodnienia, iż podatnik wiedział lub powinien był wiedzieć o przestępczej transakcji.

Trybunał dodał przy tym, że organy podatkowe nie mogą wymagać, by podatnik badał, czy wystawca faktury jest podatnikiem, dysponuje towarami będącymi przedmiotem transakcji i jest w stanie je dostarczyć oraz czy wywiązuje się z obowiązku złożenia deklaracji i zapłaty podatku.

Zasadniczo bowiem kontrola podatników jest rolą fiskusa. To on ma obowiązek weryfikować deklaracje, księgi rachunkowe i inne dokumenty. I nie można tego przerzucać na podatników.

Szturmem na sądy

Po tym wyroku polscy podatnicy szturmem zaczęli składać wnioski o wznowienie postępowań zakończonych już ostatecznymi decyzjami. Powoływali się na art. 240 par. 1 pkt 11 ordynacji podatkowej, zgodnie z którym postępowanie podatkowe wznawia się, jeżeli orzeczenie TSUE ma wpływ na treść wydanej decyzji.

Sprawa nie jest jednak tak oczywista, jak wielu podatnikom się wydaje. Samo złożenie wniosku, a nawet wznowienie postępowania przez urząd, nie gwarantuje wygranej. Organy podatkowe, mimo że wznawiają postępowania w tych sprawach, to raz za razem odmawiają uchylenia ostatecznych decyzji. Podatnicy walczą więc dalej, już w sądach.

Próżne nadzieje

Sprawa rozpatrywana wczoraj przez NSA (sygn. akt I FSK 380/14) dotyczyła podatniczki, która w 2004 r. kupowała paliwo od firmy słupa. Odliczała podatek naliczony, ale organy podatkowe jej to uniemożliwiły, a ich decyzję zaaprobowały sądy administracyjne.

Gdyby nie wyrok TSUE, to sprawa zakończyłaby się w 2012 r.

Występując wczoraj przed NSA, podatniczka opisała stan faktyczny raz jeszcze, tak jakby poprzednie rozstrzygnięcia w ogóle nie zapadły. Tłumaczyła, że obowiązujące w 2004 r. przepisy nie nakładały na podatnika obowiązku weryfikacji kontrahenta, że nie było bazy danych pozwalających na sprawdzenie koncesji na obrót paliwami i że wiedza o oszustwach nie była wówczas tak powszechna jak dzisiaj.

NSA stwierdził jednak, że sam wyrok unijnego trybunału nie może jeszcze stać się przyczyną uchylenia decyzji ostatecznej.

– Wznowienie postępowania nie służy ponownemu rozpoznawaniu sprawy we wszystkich jej aspektach – powiedział sędzia Ryszard Pęk.

Wyjaśnił, że szanse na powtórne rozpatrzenie sprawy mają tylko ci podatnicy, w przypadku których kwestia dobrej wiary i należytej staranności została całkowicie pominięta przez organ na etapie postępowania, a sądy administracyjne zaakceptowały taką decyzję.

Eksperci zauważają, że takich podatników w zasadzie nie ma.

Wznowienie postępowania nie służy ponownemu rozpoznawaniu wszystkich aspektów sprawy

Wyrok TSUE nie wniósł niczego nowego

Polskie organy podatkowe i sądy już przed orzeczeniem TSUE z 21 czerwca 2012 r. badały kwestię dobrej wiary, staranności i ewentualnej winy podatnika. Dlatego dziś w zasadzie nie ma już o co walczyć.

Wznowienie powstępowania po wyroku TSUE następuje, jeżeli orzeczenie to ma wpływ na treść wydanej decyzji. Nie oznacza to jednak jej automatycznego uchylenia. Jeśli bowiem organ podatkowy, wydając decyzję, badał, czy podatnik działał w dobrej wierze, to trudno teraz uznać, że wyrok TSUE wprowadzający te same wymogi może cokolwiek zmienić. Można się starać wzruszyć decyzje tylko wtedy, gdy fiskus tego nie zrobił lub zrobił w niewystarczającym zakresie. Należy jednak pamiętać, że koncepcja dobrej wiary się zmienia, czego innego wymagano dla działania w dobrej wierze kilka lat temu niż obecnie. Na to również należy zwrócić uwagę przy powoływaniu się na wyroki TSUE.