DEBATA DGP Od przystąpienia do UE polskie sądy administracyjne skierowały 48 pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości UE. Z tego sąd kasacyjny zadał ich 30. Naczelny Sąd Administracyjny nie waha się pytać unijnego trybunału, bo nie traktuje go jako wyższej instancji, lecz jako pomocnika wyspecjalizowanego w prawie unijnym – podkreślają uczestnicy debaty zorganizowanej przez DGP.
ikona lupy />
Adam Bącal sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego / Dziennik Gazeta Prawna
ikona lupy />
Roman Namysłowski doradca podatkowy i partner w Crido Taxand / Dziennik Gazeta Prawna
ikona lupy />
Tomasz Tratkiewicz dyrektor departamentu podatku od towarów i usług w Ministerstwie Finansów / Dziennik Gazeta Prawna
ikona lupy />
Łukasz Adamczyk doradca podatkowy w Kancelarii Prof. Wierzbowski i Partnerzy / Dziennik Gazeta Prawna
ikona lupy />
Jacek Kaute zastępca dyrektora departamentu podatku od towarów i usług w Ministerstwie Finansów / Dziennik Gazeta Prawna
ikona lupy />
Krzysztof Winiarski sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego / Dziennik Gazeta Prawna

Czy to dobrze, że o naszych polskich problemach z VAT rozstrzyga trybunał w Luksemburgu?

Adam Bącal
W zasadzie dostrzegam same zalety tego rozwiązania. Dla NSA trybunał nie jest sądem instancyjnie wyższym, który kontroluje nasze orzeczenia. Jest on raczej sądem współpracującym, podpowiadającym nam, jak interpretować przepisy prawa unijnego i jak implementować je do porządku krajowego. To doskonałe narzędzie pozwalające ujednolicić praktykę krajów członkowskich. Jedyne moje zastrzeżenie może dotyczyć praktyki, którą ostatnio trybunał zaczął stosować – coraz częściej pozostawia sądom krajowym rozstrzygnięcie sprawy w świetle jego orzeczenia. Nie podoba mi się również to, że coraz częściej sprawy są rozstrzygane w drodze postanowień, bez udziału rzecznika generalnego. Czasem jego opinia jest dużo bardziej pomocna niż lakoniczne orzeczenie trybunału.
Roman Namysłowski
Możliwość zadawania pytań prejudycjalnych to ogromna zaleta. Szczególnie że materia nie jest prosta, bo przepisy unijne nie są precyzyjne i pozostawiają szerokie pole do interpretacji. Rolą TSUE jest czuwanie nad spójnością interpretacyjną poprzez wyjaśnianie intencji unijnego prawodawcy. Niestety, spraw jest coraz więcej, a trybunał ma ograniczone możliwości rozstrzygania. Dlatego jego orzeczenia są coraz krótsze, coraz bardziej lakoniczne i pozostawiają wiele do rozstrzygania sądom krajowym.

Czy może w takim razie należałoby powiedzieć, że Polska korzysta z pomocy TSUE zbyt rzadko?

Tomasz Tratkiewicz
W naszym przekonaniu korzysta z niej odpowiednio, przynajmniej jeśli chodzi o Naczelny Sąd Administracyjny. W sprawach VAT Polska zadała do tej pory 28 pytań prejudycjalnych, z czego 23 skierował Naczelny Sąd Administracyjny. Wojewódzkie sądy administracyjne zadały ich natomiast tylko 5. Dla porównania zupełnie inaczej jest w Bułgarii – tam w pewnym momencie pytania zadawał tylko Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warnie, a odpowiednik naszego NSA w ogóle ich nie kierował. Uważam, że nasz model jest o wiele bardziej dojrzały, co potwierdza sam sposób formułowania pytań – są pogłębione i bardzo złożone. Świadczy o tym choćby fakt, że aż w 9 polskich sprawach stanowisko zajmował rzecznik generalny, w kilku do naszego pytania przyłączało się nawet więcej niż jedno państwo członkowskie. Oczywiście Ministerstwo Finansów jest za tym, żeby kierować jeszcze więcej pytań, bo wiele spraw nadal wymaga wyjaśnień. Każde pytanie i jego rozstrzygnięcie jest rozwojowe dla wszystkich, dla nas, dla TSUE i dla innych krajów członkowskich.
Łukasz Adamczyk
Warto zwrócić uwagę na to, że orzeczenie TSUE, obok aspektu poznawczego ma jeszcze jeden, bardzo istotny walor – funkcjonalny. W sytuacji błędnej implementacji przepisów przez krajowego ustawodawcę wyrok TSUE uprawnia podatników do wystąpienia o zwrot nadpłaty wraz z odsetkami liczonymi od momentu zapłaty podatku. Pozwala on również wznowić postępowania zakończone już negatywnymi decyzjami organów podatkowych czy sądów administracyjnych.

Czy NSA nie obawia się utraty autorytetu w sytuacji, gdy w sprawie rozstrzygniętej uchwałą TSUE orzeknie inaczej?

Adam Bącal
Nie obawiamy się utraty autorytetu, zależy nam tylko na tym, żeby wydane orzeczenie odpowiadało prawu. Nawet jeżeli okaże się, że wydając uchwałę bądź wyrok w poszerzonym składzie NSA się pomylił, to korona nam z głowy nie spadnie. Pewnie, że wygodniej byłoby stwierdzić, że skoro jest uchwała, to tak ma być. Mieliśmy już do czynienia z taką sytuacją w sprawie BGŻ Leasing (C-224/11) choć osobiście nie zgadzam się z orzeczeniem trybunału. Dlatego – mimo podjęcia uchwały – zdecydowaliśmy się skierować pytanie prejudycjalne w sprawie statusu podatnika VAT jednostek organizacyjnych gminy.
Tomasz Tratkiewicz
Zadawanie pytań w tego typu sprawach świadczy o wielkiej odpowiedzialności NSA. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w przypadku jednostek budżetowych mamy do czynienia ze sprawą, która może spowodować wywrócenie całego systemu funkcjonującego w gminach od początku VAT. Dlatego, jeśli jest choć cień wątpliwości, lepiej zapytać trybunał. To lepsze niż wywrócić wszystko do góry nogami i ryzykować tym, że jeśli okaże się, iż jest inaczej, trzeba będzie wszystko odkręcać. Gdy otrzymamy od TSUE jasne wskazówki, wykonamy wyrok, jaki by on nie był. Przynajmniej będziemy mieć pewność, że zrobimy to dobrze.
Jacek Kaute
Zadawanie pytań przez polskie sądy, w tym NSA, oznacza, że sądy przyjmują aktywną rolę w wytyczaniu ścieżek dla orzecznictwa trybunału i całego systemu w jakim prawo UE podąża. Sądy krajowe bowiem przedstawiając pytania wpływają na to, jakimi problemami trybunał się zajmie. Jeżeli nasze sądy nie będą zadawały pytań, to sądy innych krajów przesądzą, że ich problemy staną się przedmiotem rozważań TSUE.

W niektórych sprawach TSUE wydaje postanowienia, mimo że należałoby się spodziewać wyroku. Co o tym decyduje?

Jacek Kaute
W naszym przekonaniu wynika to z natłoku spraw. TSUE wybiera postanowienia jako mniej czasochłonne. Warto zauważyć, że w roku 2009 do trybunału w Luksemburgu skierowano około 300 pytań prejudycjalnych, a w 2013 r. było ich już 450.
Adam Bącal
Również uważam, że decydują o tym wyłącznie względy techniczne. Łatwiej i szybciej jest wydać postanowienie niż wyrok, szczególnie gdy sprawa nie jest za bardzo skomplikowana. Niektóre postanowienia zapadły jednak w sprawach na tyle trudnych, że śmiało można by je określić mianem wyroków.
Tomasz Tratkiewicz
Przede wszystkim postanowienia są wydawane wtedy, gdy sprawa nie budzi większych wątpliwości wśród uczestników postępowania i strony nie wnoszą o rozprawę. Ale zapadają też w sytuacjach, gdy trybunał nie może zająć się sprawą ze względów formalnych. Tak było w polskiej sprawie Ceramika Paradyż (C-168/06). Wątpliwości dotyczyły stanu faktycznego sprzed akcesji i trybunał nie mógł wydać wyroku. To jedna z nielicznych polskich spraw zakończonych postanowieniem.

Większość pytań kierowanych do TSUE dotyczy VAT. Co jest tego przyczyną? Czy regulacje w sprawie podatku od towarów i usług są aż tak niedoskonałe?

Adam Bącal
Trudno powiedzieć, skąd bierze się ta dysproporcja, może po prostu z tego, że Wydział ds. VAT Izby Finansowej NSA nie ma żadnych oporów w zadawaniu pytań prejudycjalnych. Tuż po akcesji często jeździliśmy do Luksemburga, spotkaliśmy się z sędziami trybunału i bariera lęku, która występuje w innych sądach, została u nas przełamana. Przyznam, że mnie również dziwi fakt, że w innych sprawach jest mniej pytań albo nie ma ich wcale. Nie wiem na przykład, dlaczego trybunałKonstytucyjny nigdy nie zadał żadnego pytania trybunałowi unijnemu. Czy to oznacza, że nie ma żadnych problemów na styku problematyki konstytucyjnej i prawa unijnego. Albo np. dlaczego nie ma pytań z zakresu ochrony środowiska, czy ochrony konkurencji?
Roman Namysłowski:
W moim przekonaniu dysproporcja bierze się stąd, że VAT jest podatkiem najbardziej zharmonizowanym. Poza tym warto pamiętać, że zasady funkcjonowania podatku VAT zostały ustalone kilkadziesiąt lat temu. Do niedawna były one oparte wyłącznie na dyrektywie stanowiącej pewien punkt odniesienia dla władz krajowych uprawnionych do stosowania własnych rozwiązań prawnych. Swoboda państw członkowskich w tym zakresie i duży poziom ogólności dyrektywy musiały spowodować powstanie wątpliwości. Dziś, po przystąpieniu do Unii Europejskiej kolejnych państw, z ich własnymi rozwiązaniami legislacyjnymi, trzeba ustalić spójne podejście. Warto też pamiętać, że VAT przynosi budżetom państw członkowskich jedne z największych dochodów, i to również wpływa na zainteresowanie tym podatkiem.
Łukasz Adamczyk:
Należy jednak zauważyć, że do unijnego trybunału trafiły także cztery polskie pytania w sprawie podatku od czynności cywilnoprawnych. Jeżeli popatrzymy na liczbę wszystkich spraw dotyczących podatku kapitałowego, które trafiły do TSUE, to bez wątpienia Polska znajduje się w pierwszej trójce pytających. Jest to o tyle istotne, że podatek kapitałowy jest skazany na wymarcie. O ile bowiem VAT mamy w każdym państwie członkowskim UE, o tyle podatek kapitałowy pozostał już tylko w kilku z nich, w miarę istotny jest w trzech: w Polsce, Portugalii i Hiszpanii. I trudno jest znaleźć wyrok, w którym TSUE występowałby w obronie tego podatku.

Skąd zatem polskie wątpliwości dotyczące PCC?

Krzysztof Winiarski
Wydawałoby się, że to podatek o niewielkim znaczeniu, ponieważ nie zapewnia takich wpływów do budżetu, jak VAT. W związku z tym powinien pozostawać poza głównym nurtem zainteresowań. Jednak wiąże się z nim wiele problemów interpretacyjnych. Ogniskują się one wokół trzech sfer, związanych implementacją dyrektywy kapitałowej 69/335/EWG, zastąpionej z dniem 1 stycznia 2009 r. dyrektywą Rady 2008/7/WE. Pierwsza grupa problemów dotyczyła tego, co powinno być przedmiotem opodatkowania. Niektóre sądy uważały, że opodatkowaniu PCC podlega zawiązanie spółki, będące odrębną czynnością od wniesienia do niej aportu objętego podatkiem VAT. Naczelny Sąd Administracyjny nie podzielił tego stanowiska. Druga grupa zagadnień była związana z zasadą stand still i możliwością utrzymania podatku kapitałowego w Polsce po akcesji.
Kwestie te w większości zostały wyjaśnione przez TSUE, a wydane wyroki (np. w sprawach Logstor Ror Polska, Pak Holdco czy też Ascendi Beiras Litoral e Alta) tworzą warstwę normatywną, którą trzeba przetrawić przy interpretowaniu polskich przepisów. Obecnie nie ma wątpliwości, że zasada stand still wyklucza możliwość pogarszania sytuacji podatnika, a wyrok w sprawie Pak Holdco wyjaśnia moment wejścia tej reguły w życie. Trzecią wreszcie grupę problemową tworzy zagadnienie zakresu podmiotowego dyrektywy kapitałowej. Z najnowszego orzecznictwa wynika, że poszczególne składy NSA nie za bardzo są zgodne, czy spółkami kapitałowymi na potrzeby stosowania dyrektyw kapitałowych są wyłącznie spółki z o.o. i akcyjna, czy także spółki osobowe. Na razie czekamy na rozstrzygnięcie TSUE w sprawie spółki komandytowo-akcyjnej (C-357/13), ale możliwe, że wyrok – eksponując znaczenie elementu kapitałowego w konstrukcji spółki – przyczyni się także do ujednolicenia orzecznictwa polskich sądów administracyjnych w kwestii spółek komandytowych.
Łukasz Adamczyk
Jeśli chodzi o sprawę Drukarni Multipress, to niestety istnieje ryzyko, że TSUE w swym wyroku odniesie się jedynie do kwestii statusu spółki komandytowo-akcyjnej jako spółki kapitałowej w rozumieniu dyrektywy 2008/7 i nie rozstrzygnie wątpliwości związanych z innymi spółkami osobowymi – wskazuje na to treść opinii rzecznika generalnego Nila Jaaskinena. W takiej sytuacji, być może, w obliczu wątpliwości, które mają dziś polskie sądy w kontekście statusu pozostałych spółek osobowych, któryś ze składów orzekających zdecyduje się o to zapytać trybunał. Tym bardziej, że do NSA trafiają sprawy coraz to nowych typów spółek, które w mojej ocenie powinny być traktowane dla celów PCC jak spółki kapitałowe, np. spółki jawnej.
Krzysztof Winiarski
To kolejne zagadnienie dotyczące tego, czy Polska skorzystała z uregulowanego dyrektywą uprawnienia do nieuznawania – dla potrzeb jej stosowania – za spółki kapitałowe pewnej grupy podmiotów. Realizacja tego uprawnienia oznaczałaby, że dyrektywa kapitałowa – w tym zasada stand still – nie ma z całą pewnością zastosowania do spółki jawnej czy też cywilnej. Zwolennicy poglądu, iż Polska skorzystała z wymienionego uprawnienia, powołują się na fakt wprowadzenia z dniem akcesji do ustawy o PCC art. 1a, w którym – identycznie jak w kodeksie spółek handlowych – zdefiniowano pojęcia spółki osobowej i kapitałowej. Przeciwnicy tego stanowiska wskazują natomiast, że wprowadzenie do ustawy definicji spółek osobowych i kapitałowych ma ułatwiać stosowanie tych jej fragmentów, w których posłużono się pojęciami spółki jawnej i kapitałowej. Ich zdaniem to jednak za mało, by uznać, że Polska zadecydowała o możliwości odmiennego uregulowania sytuacji podatkowej spółek osobowych w stosunku do kapitałowych. W końcu z ustawy o PCC wynika wprost, że zakresem opodatkowania w sposób jednolity objęte są wszystkie rodzaje spółek, bez rozróżnienia na osobowe i kapitałowe.