Zacznijmy od tego, jakich problemów projekt nie rozwiązuje?

Sławomir Sadocha Projekt nie odnosi się do spraw najbardziej istotnych dla podatników, jak np. kwestii nadania rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji. Obecne przepisy pozwalają organom na zbyt duży luz w nadawaniu rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji nieostatecznej. Problem dotyczy też wstrzymywania wykonania decyzji ostatecznej, od której podatnik ma zamiar złożyć skargę do sądu administracyjnego. Obecnie może to nastąpić na wniosek strony dopiero po złożeniu pełnego zabezpieczenia spornych należności (art. 239f par. 1 pkt 1 ordynacji). Rzadko kiedy jest to możliwe, bo niewielu podatników ma środki pozwalające na takie zabezpieczenie. Podatnikom pozostaje więc skorzystanie z drogi przewidzianej w art. 61 par. 2 i 3 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Podatnik wnosi więc skargę i równocześnie składa dwa wnioski: jeden o wstrzymanie wykonania decyzji do organu II instancji, a drugi – do sądu. Komornik skarbowy nie będzie jednak czekał i zazwyczaj, zanim sąd wyda rozstrzygnięcie w kwestii wstrzymania, jest już po egzekucji. W efekcie nawet gdy podatnik wygra przed sądem, to często już po licytacji majątku i likwidacji działalności. To prawdziwy problem.

Zupełnie zdegenerowała się też funkcja art. 188 ordynacji, który daje stronie prawo do żądania przeprowadzenia dowodu. Organy podatkowe powołują się zwykle na drugą część tego przepisu i twierdzą, że okoliczności, na które wskazuje podatnik, zostały stwierdzone wystarczająco innym dowodem. Odmawiają więc np. przesłuchania kolejnego świadka, o które wnioskuje strona, pomimo że wie on o spornych okolicznościach sprawy. Dziś można powiedzieć, że art. 188 ordynacji znajduje się w przepisach jedynie po to, by było ładniej. Jego funkcja gwarancyjna zupełnie się zatraciła.

Mariusz Jurkiewicz Uważam, że 75 proc. problemów rozwiązałaby zmiana polegająca na nałożeniu na organy podatkowe bardzo dużych obowiązków w zakresie przedstawienia dowodów i postępowania dowodowego. Nie może być tak jak dziś, że podatnik składa dowód, a organ go odrzuca. Czasem celem podatnika jest wykazanie wiarygodności świadka, a nie wyjaśnienie stanu faktycznego.

Andrzej Nikończyk Odrzucenie dowodu przez organ powinno być poprzedzone zapoznaniem się z nim. Taka powinna być zasada. Praktyka jest jednak inna. Wystarczy, że podatnik na przesłuchaniu powie jedno słowo za dużo albo pełnomocnik nie dopatrzy, jak zostaną zapisane zeznania, a tego typu niuanse będą istotnie rzutowały na postępowanie.

Andrzej Dmowski W projekcie brakuje zmiany, która byłaby odpowiedzią na problem najbardziej palący dla bud- żetu państwa i uczciwych podatników – wyłudzenia VAT. Projekt nowelizacji ordynacji nie zmienia w tym zakresie niczego. Przykładowo nie przewiduje zmiany odpowiedzialności za tego typu oszustwa i nie daje większych możliwości ich wykrycia. Dziś do odpowiedzialności pociągane są podmioty, które dochowały należytej staranności. Mimo że podatnik nie miał żadnego wpływu na nieprawidłowości, które wystąpiły na wcześniejszych etapach obrotu, musi ponieść niczym nieuzasadnione konsekwencje. To dramat wielu podatników, na który projekt nie odpowiada.

Czy projekt zawiera jakieś zmiany, które są dla panów niezrozumiałe?

Andrzej Dmowski Projekt przewiduje przykładowo, że za zobowiązania podatkowe powstałe po likwidacji podmiotu ma odpowiadać osoba pełniąca obowiązki zarządu w ramach procedury likwidacyjnej. Trudno zrozumieć tę zmianę, ponieważ w tego rodzaju postępowaniach nie występuje „osoba pełniąca obowiązki zarządu”. Występuje likwidator. Ponadto, jeśli podmiot przestał istnieć, to organ nie ma prawnej możliwości doręczenia decyzji.

Michał Roszkowski Ministerstwo boczną drogą próbuje przyznać organom legitymację do tego, by na podstawie art. 155 uzyskiwały dokumenty źródłowe bez wszczynania kontroli. Taka zmiana spowoduje marginalizację kontroli podatkowej. Już obecnie organy starają się prowadzić postępowanie dowodowe tak, aby nie wszczynać kontroli, a jednocześnie pozyskać pełny materiał dowodowy. Przykładowo, na podstawie art. 155 ordynacji podatkowej organy żądają dokumentów źródłowych innych niż księgi. Część pełnomocników odmawia ich wydania, wskazując, że art. 155 ordynacji nie jest właściwą do tego podstawą. Organ powinien wszcząć kontrolę podatkową, aby żądać dokumentów źródłowych. Projekt chce teraz tę złą praktykę organów usankcjonować. W uzasadnieniu czytamy, że zmiana ma dotyczyć wyłącznie dokumentów elektronicznych. W praktyce jednak będzie ona dotyczyła wszystkich dokumentów.

Andrzej Nikończyk Projekt niewątpliwie pogarsza sytuację podatników objętych kontrolami. Chodzi w praktyce o 5 proc. podmiotów. Pozostałe 95 proc. nie jest kontrolowanych przez fiskusa. Obecnie, gdy organy kontrolne zaczną się interesować jakimś podmiotem, to jego sytuacja gospodarcza automatycznie znacznie się pogarsza. Rośnie też ryzyko dla banków i partnerów biznesowych.

W projekcie przewidziana jest zmiana metod szacowania dochodu. Organ będzie miał dowolność w wyborze metody. Jakie mogą być tego skutki?

Sławomir Sadocha W uzasadnieniu projektu nowelizacji, dotyczącym metod oszacowania, Ministerstwo Finansów z całkowitą szczerością przyznaje, że organy podatkowe nie mają w swoich szeregach specjalistów potrafiących ocenić zdarzenia z różnych dziedzin, dlatego chcą mieć pełną swobodę w wyborze metody szacowania. Takie uzasadnienie świadczy o dramatycznej kondycji fiskusa i jest problemem dla podatników, którzy nie mają po drugiej stronie partnera do rozmów. Obecna instytucja szacowania jest opracowana sensownie i nie należy jej zmieniać.

Andrzej Nikończyk Zgadzam się, że obecne przepisy w tym zakresie są poprawne. Dobrze, że organ, który chce odstąpić od metod ustawowych, musi uzasadnić decyzję. O tym że organy podatkowe mają z tym problem, świadczy autentyczny przykład szacowania dochodów u fryzjera. Ponieważ ustawowe metody się nie sprawdziły, organ przyjął za metodę policzenie zużytych ręczników papierowych. Metoda ta zupełnie pomijała fakt, że klienci mają różną długość włosów, więc na jednego klienta zużywa się dwa ręczniki, a na innego dwadzieścia. Gdy organ będzie miał dowolność szacowania, to takich sytuacji praktycznie nie będzie można zaskarżyć.

Jest też pomysł, by podatnicy składali w postępowaniu podatkowym oświadczenia majątkowe. Jak go ocenić?

Sławomir Sadocha Uważam, że to bardzo zła zmiana. Organ zażąda oświadczenia, a brak realizacji będzie się wiązać z sankcją porządkową i sankcją karną za utrudnianie postępowania. W mojej ocenie to jeden z najbardziej niebezpiecznych elementów tego projektu, który – w powiązaniu z konstrukcją opodatkowania tzw. źródeł nieujawnionych – w dramatyczny sposób wtargnie w sferę prywatności każdego podatnika.

Andrzej Nikończyk W uzasadnieniu MF informuje, że oświadczenia majątkowe będą miały znaczenie dla postępowań w sprawie nieujawnionych źródeł przychodów. Jednak brzmienie przepisu wskazuje, że oświadczenia mogą i zapewne będą stosowane również w innych przypadkach. Problem polega na tym, że wprowadza się narzędzie, które ma być pomocne w jednym postępowaniu, a potem jest ono rozszerzane na inne tylko dlatego, że jest to wygodne dla organów, a nie dlatego, że jest uzasadnione.

Sztandarową zmianą ma być klauzula przeciw unikaniu opodatkowania. Ocenia się, że to główna mina zastawiona na podatników.

Andrzej Nikończyk Dobrym przykładem pokazującym skutki wprowadzenia klauzuli jest przypadek firmy, która dostarcza towar do sklepu, ale w celu zoptymalizowania swoich rozliczeń podatkowych dochodzi do wniosku, że lepszym rozwiązaniem byłby komis. Postanawia więc dostarczać towar do sklepu działającego jako komisant. Dzięki temu obowiązek podatkowy w VAT przesunie się z momentu dokonania dostawy na moment otrzymania zapłaty. Dla podatnika jest to korzystne. Z drugiej strony taka zmiana sprzedaży na komis powoduje, że podatnik ma nadmiernie zawiłą i nietypową strukturę, bo wprowadził element pośredniczący oraz opóźnił termin zapłaty podatku (optymalizacja). W takiej sytuacji do zastosowania klauzuli wystarczy, że sprzedawca dokona dostawy o wartości 220 tys. zł. Wówczas kwota VAT wyniesie 50 600 zł i tym samym zostanie przekroczony próg, powodujący możliwość zastosowania klauzuli.

Ponadto klauzula nakłada na firmy dodatkowe obciążenia finansowe. Moim zdaniem w tym kształcie może być kagańcem na innowacyjność dla polskich przedsiębiorców i możliwości konkurowania nawet w samej UE. Pewne działania, dopuszczalne w innych państwach, będą u nas zbyt ryzykowne lub zbyt drogie. Zarząd spółki, stając przed decyzją o transakcji wartości 1 mln zł, będzie musiał sprawdzić, czy nie będzie miała tu zastosowania klauzula. To kosztowne, zwłaszcza gdy zapadnie decyzja o uzyskaniu opinii zabezpieczającej.

Michał Roszkowski Klauzula generalna jest więc zbędna. Już dziś, bez jej wprowadzania, organ ma środki, aby weryfikować transakcje między spółkami. Mamy w CIT zmianę związaną z dyrektywą w sprawie wspólnego systemu opodatkowania stosowanego w przypadku spółek dominujących i spółek zależnych.

Projekt ma też wprowadzić obowiązkowe tłumaczenia dokumentów obcojęzycznych na język polski.

Sławomir Sadocha To agresywne działanie fiskusa. Nałożenie obowiązku urzędowego tłumaczenia może prowadzić do zniesienia opłacalności niektórych transakcji. Takie tłumaczenie kosztuje inaczej niż zwykłe. Wydaje się, że jeśli Polska przystąpiła do UE, to i jej służby muszą być dostosowane do kontrolowania tych dokumentów, którymi się posługujemy w Unii Europejskiej.

Andrzej Nikończyk Niebezpieczeństwo polega na tym, że nie wiadomo, do jakich przypadków będzie stosowany obowiązek urzędowego tłumaczenia. Wyobraźmy sobie, że urząd zażąda tłumaczenia dokumentów z całego roku, w tym kolejnych identycznych faktur. Takie postępowanie będzie prowadziło do paraliżu działania firmy i narażenia jej na wysokie koszty. Ponadto chodzi o tłumaczenia dokumentów prawnych. Musi to zrobić wyspecjalizowany tłumacz, mający w tym doświadczenie, lub konsultując to z osobami znającymi system prawny i podatkowy Polski i innych krajów.

Andrzej Dmowski Moim zdaniem zmiana jest zbędna. Obowiązuje ustawa o języku polskim i to wystarczy. Propozycja zmiany w ordynacji podatkowej jest niepotrzebna, bo komplikuje system. Jeśli produkuję lodówki i nie mam tłumaczenia 60. stronicowej instrukcji na język polski, to urząd może zażądać tłumaczenia. Cel zapewnia już ustawa o języku polskim. Projekt może doprowadzić ten cel do absurdu.

Jak ocenić pomysł jednolitego pliku kontrolnego?

Andrzej Dmowski Wiąże się to z obowiązkiem zmiany systemu finansowo-księgowego przez wszystkich przedsiębiorców. Oznacza konieczność poniesienia dodatkowych wydatków, aby system FK był spójny z wzorem ustalonym przez resort finansów. Koszty w skali kraju będą ogromne. Niestety nikt tego nie policzył.

Andrzej Nikończyk W praktyce może to wyglądać w ten sposób, że podatnik będzie prowadził system dla potrzeb własnych i odrębnie dla potrzeb jednolitego pliku kontrolnego.

Czy nie warto jednak ponieść takiego kosztu? Choćby po to, żeby kontrolerzy przeznaczyli mniej czasu na kontrolę w siedzibie firmy?

Sławomir Sadocha Kontrolerzy w dalszym ciągu będą mieli prawo zajrzeć i zweryfikować każdy dokument źródłowy. Ponadto w księgach rachunkowych jest know-how firmy. Wiadomo, kto sprzedawał, kto kupował, jakie osiągnął wyniki z danej produkcji itd. Ewentualny wyciek tego rodzaju informacji może mieć katastrofalne skutki dla przedsiębiorstwa.

Andrzej Dmowski Ustandaryzujmy plik dla konkretnych branż. Nie powinno być tak, że jeden wzór ma być stosowany do wszystkich podatników.