Wprowadzenie takiej bazy wiązałoby się m.in. z obowiązkowym przejściem przedsiębiorców na system elektronicznego fakturowania. Każdy z dokumentów po wystawieniu trafiłby do rejestru fiskusa, który mógłby na bieżąco kontrolować, czy transakcja została rozliczona prawidłowo. Urzędnicy szybko uzyskaliby więc wiedzę o nieuczciwym przedsiębiorcy, który nie odprowadził VAT do urzędu skarbowego.

Zyski i straty

Centralną bazę faktur jako pomysł na zmniejszenie wyłudzeń podatkowych zaproponowała jeszcze w 2010 r. Komisja Europejska w zielonej księdze VAT. Oszacowała wtedy, że wprowadzenie takiego rozwiązania w krajach członkowskich UE do 2018 roku pozwoliłoby zmniejszyć wyłudzenia o prawie 800 mld euro. W tej kwocie uwzględniono także koszty, jakie poniosłyby poszczególne państwa wdrażające centralną bazę faktur. Bruksela świadoma była tego, że wydatki związane z przejściem na e-fakturowanie oraz utrzymaniem bazy mogłyby odstraszyć przedsiębiorców od nowego rozwiązania. Dlatego rozważała wprowadzenie systemu preferencji, który zmniejszyłby wszystkie koszty. Ciągle jednak nie zaproponowała szczegółów, a 2018 rok jako data wprowadzenia centralnej bazy faktur w UE wydaje się już nierealny. Komisja zadeklarowała jednak w odpowiedzi na pytanie DGP, że w drugiej połowie 2015 r. przedstawi propozycję całościowej reformy VAT, a w niej kolejne szczegóły dotyczące omawianych wcześniej rozwiązań. Zwłoka w pracach Brukseli nie zniechęciła jednak innych krajów członkowskich.

Sukces i pochwały

Nie czekając na zielone światło z Brukseli, centralną bazę faktur wprowadziła w styczniu 2013 r. Portugalia. Pozytywnymi skutkami reformy rząd chwalił się w kwietniu 2014 r. na Drugim Światowym Forum VAT w Tokio. Podobne rozwiązanie wprowadziły także m.in. Czechy, Słowacja, a od 1 lutego 2015 r. ma wejść ono w życie na Ukrainie.

Wysokie koszty

Do pomysłu wprowadzenia centralnej bazy faktur w Polsce przychylnie odnoszą się eksperci. Tomasz Michalik, partner w MDDP, przyznaje, że jeśli wśród przedsiębiorców upowszechni się e-fakturowanie, baza może mieć wiele plusów. Nie niosłaby ze sobą dodatkowych kosztów, a fiskusowi zapewni możliwość stałej kontroli nad rozliczeniami i błyskawicznej reakcji w razie potrzeby. Zdaniem eksperta jest to jednak rozwiązanie kosztowne dla administracji. Nie daje też możliwości automatycznej blokady podatku w razie stwierdzenia podejrzanej transakcji, nie obejmuje co do zasady obrotu detalicznego i wymaga zapewnienia właściwej ochrony danych osobowych. Plusy przeważają jednak nad minusami – podsumowuje Tomasz Michalik.

Przychylnie do nowego rozwiązania odnosi się także Mateusz Walewski, ekonomista w PwC. Zwraca uwagę, że obowiązek rejestrowania wszystkich faktur w bazie nie tylko zmniejszy czas potrzebny na reakcję fiskusa wobec nieuczciwego podatnika, ale też może zmniejszyć motywację przestępców do wyłudzania VAT. Będą oni musieli liczyć się z dużą szansą wykrycia i ukarania takiego procederu.

– Centralna baza faktur to jednak rozwiązanie, które pozwoli reagować na przestępstwa, które już zaistniały, i nie ma charakteru prewencyjnego – zwraca uwagę Mateusz Walewski.

Ernest Frankowski, dyrektor w Deloitte, zwraca uwagę na to, że rejestr będzie nieprzydatny, o ile fiskus najpierw nie wprowadzi rozwiązań umożliwiających analizę dużych zbiorów otrzymanych informacji. Z tym zaś problemy mają nawet największe koncerny internetowe. Przed podjęciem decyzji Ministerstwo Finansów powinno także rozważyć zasięg obowiązywania nowego rozwiązania i to, w jaki sposób faktury będą przekazywane do bazy.

Zdaniem eksperta możliwe są trzy rozwiązania: wysyłanie dokumentów przez webservice, wysyłanie ich na twardych nośnikach bądź e-mailem w określonym przez MF formacie oraz udostępnienie przez resort portalu, który pozwoli wystawiać i otrzymywać faktury wszystkim przedsiębiorcom.

– Baza może jednak przynieść pozytywne skutki w postaci np. paradoksalnie zmniejszenia liczby kontroli podatkowych i większej wiedzy fiskusa o nieprawidłowościach – podsumowuje ekspert Deloitte.