Wątpliwości dotyczą sytuacji, gdy spłata udziału następuje przed upływem pięciu lat od dnia nabycia spadku, a spadkobierca otrzymuje jedynie jego równowartość. Scheda nie daje dodatkowego przysporzenia, a jedynie przybiera inną postać – miejsce udziału w spadku zajmuje gotówka. Problem polega na tym, że niektóre izby skarbowe i sądy administracyjne widzą tu przychód, a inne nie. Dlatego część podatników płaci PIT, a innym udaje się go uniknąć. Niektórym skutecznie, bo korzystne dla nich wyroki zdążyły się już uprawomocnić.

Chodzi o spadkobierców, którzy dziedziczą jedną niepodzielną rzecz. Przykładowo: brat i siostra, którzy w spadku po matce otrzymują mieszkanie. Żadne z nich nie może dysponować nim na własność, bo nabyli jedynie udział w masie spadkowej o określonej wartości. Kodeks cywilny daje im możliwość zniesienia współwłasności umową działu spadku. Brat może spłacić siostrę i przejąć rzecz na własność. Problem w tym, że niektóre izby i sądy uważają, iż dział spadku jest konsekwencją jego nabycia i podlegał już podatkowi od spadków i darowizn, a inne traktują go jako odpłatne zbycie objęte ustawą o PIT.

Spadkobiercy tłumaczą, że gotówka stanowi jedynie równowartość udziału i że zapłacili już podatek od nabycia spadku (lub byli z niego zwolnieni). Argumentują, że nie można opodatkowywać dwoma różnymi podatkami tej samej czynności.

Te poglądy podziela część izb i sądów. Z korzystnych dla podatników interpretacji i wyroków wynika, że nie zapłacą PIT, jeśli dział spadku nie prowadzi do dodatkowego przysporzenia przekraczającego wartość odziedziczonego udziału.

Zwolennikiem opodatkowania jest jednak Naczelny Sąd Administracyjny. Zgodnie z jego orzeczeniami dział spadku nie mieści się w ramach spadkobrania i nie jest objęty podatkiem od spadków i darowizn. NSA uznaje, że jest to czynność następcza i niezależna od dziedziczenia, a zastosowanie do niej mają przepisy ustawy o PIT. Te mówią, że odpłatne zbycie udziału w nieruchomości stanowi dla podatnika przychód, jeśli sprzedaż ma miejsce przed upływem pięciu lat od daty nabycia (art. 10 ust. 1 ustawy o PIT). Zwolenników tego podejścia nie przekonuje argument o braku dodatkowego przysporzenia. Uważają, że przyjęcie takiego rozumowania doprowadziłoby do tego, że żadne odpłatne zbycie nie podlegałoby PIT, bo przecież nikt nie dostaje więcej, niż wynosi wartość sprzedanej rzeczy.

Gerard Dźwigała, radca prawny w kancelarii Dźwigała & Ratajczak, nie ma wątpliwości, że spłata udziału jest zdarzeniem podatkowym powodującym powstanie przychodu i podlegającym przepisom ustawy o PIT.

– Na skutek umowy o dział spadku dochodzi do zamiany udziału spadkowego na gotówkę, która z tego spadku nie pochodzi – wyjaśnia.

Ale zwraca uwagę, że spadkobierca powinien mieć prawo do rozliczenia poniesionych przez zmarłego kosztów zakupu albo prawo do wyłączenia przychodu spod opodatkowania ze względu na upływ czasu.

Zdaniem Mirosława Siwińskiego, doradcy podatkowego w Kancelarii prof. Modzelewskiego, rację mają przeciwnicy opodatkowania. – Nie można mówić o przychodzie, gdy spłata nie przewyższa wartości odziedziczonego udziału, bo do tej wartości podatnik już nabył prawo – tłumaczy.

Ekspert zarzuca zwolennikom opodatkowania brak konsekwencji. – Raz twierdzą, że dziedziczący nabywa udział w masie spadkowej, a nie udział w nieruchomości, by za chwilę stwierdzić, że w ramach działu spadku dochodzi do zbycia udziału w nieruchomości, a nie w masie spadku. Ustawodawca powinien określić, czy również przychód ze sprzedaży prawa do udziału w masie spadkowej podlega PIT – postuluje.