Potwierdza to najnowszy wyrok z 9 lipca 2014 r. (sygn. akt II FSK 2265/12). Dotyczył on kobiety, która sprzedała mężowi prawo użytkowania wieczystego gruntu wraz z zabudowaniami (obojga nie łączyła wspólność majątkowa). Poinformowała urząd skarbowy, że za uzyskane w ten sposób pieniądze kupi mieszkanie. Po czterech latach naczelnik urzędu zażądał, by przedstawiła dokumenty potwierdzające, że faktycznie przeznaczyła przychód na cele mieszkaniowe. Kobieta tego nie zrobiła, więc urząd wszczął postępowanie zmierzające do wymiaru podatku. Zarazem wezwał podatniczkę do podwyższenia wartości sprzedanej nieruchomości. W jednej kopercie wysłał dwa pisma: postanowienie o wszczęciu postępowania oraz wezwanie do podwyższenia ceny sprzedaży nieruchomości.

Podatniczka nie odpowiedziała na to wezwanie. Urząd oszacował więc przy pomocy biegłego wartość sprzedawanej nieruchomości, a następnie nakazał zapłatę ponad 41 tys. zł podatku.

Odwołała się więc od tej decyzji, twierdząc, że w kopercie nie było wezwania do podwyższenia ceny sprzedaży nieruchomości, a jedynie postanowienie o wszczęciu postępowania podatkowego.

Izba Skarbowa we Wrocławiu nie dała temu wiary i utrzymała w mocy decyzję urzędu. Stwierdziła, że podatniczka dostała wezwanie do podwyższenia wartości sprzedawanej nieruchomości, a dowodem na to jest zwrotne potwierdzenie odbioru pokwitowane przez jej męża.

Podatniczka złożyła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. W sądzie jej pełnomocnik wskazał, że na kopercie z urzędu skarbowego nie było napisane, iż w środku są dwa pisma. Sugerował, że urząd mógł później dopisać na zwrotnym potwierdzeniu, że przesyłka zawierała dwa dokumenty. Mogło się to stać już po potwierdzeniu odbioru przez podatniczkę.

WSA uwzględnił skargę kobiety. Uznał, że jeżeli faktycznie dostałaby wezwanie do podwyższenia wartości nieruchomości, to by na nie zareagowała. W jej interesie było przecież wyjaśnić, dlaczego przyjęła taką, a nie inną wartość nieruchomości.

Sąd uznał, że samo zwrotne potwierdzenie odbioru wskazujące na dwa pisma nie przesądza jeszcze o tym, że przesyłka rzeczywiście zawierała oba dokumenty. Nie można więc wykluczyć, że w środku nie było wezwania do podwyższenia wartości nieruchomości. Wątpliwości te – zdaniem WSA – należy interpretować na korzyść podatniczki.

Wrocławska izba złożyła skargę kasacyjną od tego wyroku. Jej pełnomocnik tłumaczył, że rozstrzygnięcie WSA prowadzi do tego, iż podatnicy będą mogli zawsze twierdzić, że dostali puste koperty. To ograniczyłoby skuteczność działania organów podatkowych.

Trzeba otwierać

Naczelny Sąd Administracyjny uchylił wyrok wrocławskiego sądu i nakazał mu ponownie rozpatrzyć sprawę. W ustnym uzasadnieniu sędzia Anna Dumas powiedziała, że podatniczka nie przedstawiła żadnych dowodów na to, iż pisma nie było w kopercie. Doręczenie przesyłki jest zawsze oparte na pewnych domniemaniach, a podatnik ma obowiązek sprawdzić zawartość przesyłki jeszcze przy doręczycielu i jemu zgłosić ewentualne uwagi – wyjaśniła sędzia.

Naczelny Sąd Administracyjny zgodził się z argumentacją, że gdyby można było zgłaszać takie zastrzeżenia, jak w tej sprawie, to podatnicy mogliby zawsze twierdzić, że dostali puste koperty.

Sprawa, którą rozpatrywał NSA, nie jest wyjątkiem. Niedawno w postanowieniu z 1 kwietnia 2014 r. (sygn. akt II OSK 754/14) NSA również stwierdził, że jeśli podatnik chce zakwestionować zawartość przesyłki, to w jego interesie jest otwarcie jej przy listonoszu czy doręczycielu. Tylko wtedy adresat może zgłosić zastrzeżenia. Nie można po odbiorze przesyłki kwestionować jej zawartości – podkreślił NSA.

Kilka pism naraz

Często zdarza się, że adresaci pism, mimo że kwitują odbiór własnoręcznym podpisem, twierdzą później, iż nie otrzymali dokumentu, bo koperta była pusta, niekompletna lub zawierała co innego. Z tego powodu – uzasadniają – nie mogli wykonać decyzji albo złożyć odwołania w terminie. Szczególnie często przywołują ten argument, gdy koperta zawiera kilka pism.

Orzecznictwo dopuszcza wysyłanie do jednego odbiorcy kilku dokumentów sądowych w jednej przesyłce. W postanowieniu z 1 kwietnia 2014 r. NSA wyjaśnił, że w orzecznictwie nie ma wątpliwości co do prawidłowości takiego działania. Podkreślił, że podatnik, odbierając jedną kopertę, kwituje odbiór wszystkich pism wymienionych na zwrotnym potwierdzeniu odbioru w rubryce „rodzaj przesyłki”.

Sąd wskazał, że adresat potwierdza odbiór podpisem wraz z datą (zgodnie z rozporządzeniem ministra sprawiedliwości z 2 października 2010 r. w sprawie szczegółowego trybu i sposobu doręczania pism sądowych w postępowaniu cywilnym, Dz.U. nr 190, poz. 1277 ze zm.).

Podpisanie potwierdzenia jest równoznaczne z doręczeniem przesyłki adresatowi, w konkretnej dacie i pełnej zawartości – stwierdził NSA.

Zgodnie z ordynacją podatkową dowód doręczenia jest dokumentem urzędowym. To oznacza, że korzysta on z domniemania prawdziwości.

Konieczna staranność

Zdaniem Macieja Zborowskiego z działu doradztwa podatkowego EY teza o konieczności weryfikowania przez adresata zawartości przesyłki w obecności listonosza jest zbyt daleko idąca. Ekspert zgadza się natomiast z Naczelnym Sądem Administracyjnym, że adresat przesyłki urzędowej powinien we własnym, dobrze pojętym interesie, wykazać minimum staranności.

Na podstawie danych nadawcy zawartych na otrzymanej kopercie przezorna podatniczka mogłaby dotrzeć do źródła skierowanej do niej informacji, aby się z nią zapoznać i odpowiednio zareagować. Bezpieczeństwo obrotu prawnego wymaga bowiem, aby staranności przy doręczaniu przesyłek urzędowych dochowywały zarówno organy fiskalne, zgodnie z zasadami pisemności i jawności, jak również adresaci wystąpień urzędowych, we własnym, dobrze pojętym interesie – twierdzi ekspert.

Podpisanie potwierdzenia jest równoznaczne z doręczeniem przesyłki w pełnej zawartości

Nie zgadzam się z wyrokiem

Trudno zgodzić się z ustnymi tezami rozstrzygnięcia, w których Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, iż podatnik ma obowiązek sprawdzić zawartość przesyłki jeszcze przy doręczycielu i jemu zgłosić ewentualne uwagi. Teza ta wydaje się szczególnie nieuzasadniona w przedmiotowym stanie sprawy, w którym przesyłka z urzędu skarbowego została doręczona dorosłemu domownikowi podatnika – mężowi skarżącej. Nie można wymagać od osoby, która nie jest adresatem pisma, aby otwierała je, nie będąc do tego upoważnioną.

Artykuł 149 ordynacji podatkowej, który w przypadku nieobecności adresata w mieszkaniu, przewiduje możliwość doręczenia przesyłki pełnoletniemu domownikowi, nie upoważnia go do jej otwarcia i zapoznania się z zawartością. Byłoby to sprzeczne z art. 49 konstytucji, który gwarantuje wszystkim obywatelom ochronę tajemnicy korespondencji. Uzyskanie dostępu do informacji nieprzeznaczonej dla sprawcy (nieadresowanej do niego) podlega również penalizacji na gruncie art. 267 kodeksu karnego.