Tuż przed 1 kwietnia, czyli przed wejściem w życie zmian w VAT od samochodów osobowych, Polskę obiegły informacje, że skarbówka robi zdjęcia pojazdom na parkingu przy centrum handlowym. Cel – sprawdzić, czy firmowe auto nie jest wykorzystywane do transportu prywatnych zakupów.

Z analizy orzecznictwa sądów administracyjnych wynika, że organy podatkowe mają wiele innych narzędzi do badania sposobów wykorzystania pojazdów przez podatników. Kontrole są tylko kwestią czasu. Spodziewać się ich mogą wszyscy, którzy zdecydowali się odliczać 100 proc. VAT m.in. od aut osobowych i wydatków eksploatacyjnych oraz zgłosili to do urzędu skarbowego na formularzu VAT-26.

Warunkiem pełnego odliczenia jest wykorzystywanie auta wyłącznie do działalności gospodarczej. Ma to potwierdzać m.in. ewidencja przebiegu pojazdu.

Organy podatkowe będą z pewnością obliczać, ile podatnik przejechał kilometrów, jakimi trasami, ile przy tym zużył paliwa. Będą sprawdzały umowy i faktury, ustalą, jakie są godziny pracy osób zatrudnionych w firmie i zweryfikują trasę wykazaną w ewidencji przebiegu pojazdu.

Licznik, paliwo, trasa

Liczba złożonych VAT-26

Liczba złożonych VAT-26

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Wskazują na to wyroki, które zapadały dotychczas w sprawach dotyczących PIT i CIT, czyli zasadniczo związanych z zawyżaniem kosztów uzyskania przychodu.

W sprawie rozstrzygniętej przez WSA w Gliwicach (wyrok z 8 października 2013 r. sygn. akt I SA/Gl 354/13), organy podatkowe ustaliły liczbę kilometrów przejechanych przez podatnika, czas podróży niezbędny do dotarcia do wszystkich kontrahentów, ile podatnik kupił paliwa (na podstawie faktur) oraz jakimi trasami jeździł do klientów i ile zajęło mu to czasu. Na tej podstawie organy doszły do wniosku, że podatnik nie był w stanie przejechać dystansu, który zadeklarował, bo zużył zbyt mało paliwa, a ponadto zajęłoby to mu zbyt dużo czasu. W efekcie zakwestionowały jego rozliczenia. Sąd uznał, że metody i ustalenia organów były prawidłowe.

W innej sprawie, którą 27 września 2013 r. badał WSA w Łodzi (sygn. akt I SA/Łd 653/13), kontrolerzy przesłuchali podatniczkę oraz kilku świadków. Zeznania dowiodły, że podatniczka nie wykorzystywała samochodu wyłącznie do prowadzenia działalności gospodarczej, ponieważ rzadko pojawiała się w biurze firmy (co wskazywało na to, że nie prowadziła osobiście działalności), nigdy nie tankowała paliwa do sprawdzanego samochodu, za to jeździła innym, a na fakturach dokumentujących nabycie paliwa nie było numeru rejestracyjnego żadnego pojazdu.

W kolejnych sprawach, WSA w Bydgoszczy (z 23 lipca 2013 r., sygn. kt I SA/Bd 241/13 i I SA/Bd 2421/13) organy podatkowe przeanalizowały ilość kupionego i zużytego paliwa oraz porównywały ją ze średnią ceną netto za 1 km usługi transportowej wykonywanej przez podatnika. Ustaliły też maksymalne zużycie paliwa na 100 km. Wyliczenia te potwierdziły, że podatnik zaniżył przychód.

Ewidencja przebiegu

Już przed 1 kwietnia – tyle że dla celów podatku dochodowego – organy podatkowe badały także u podatników ewidencje przebiegu pojazdu. Przykładem sprawa, która trafiła na wokandę WSA w Gorzowie Wielkopolskim 12 września 2012 r. (sygn. akt I SA/Go 515/12). Organy zakwestionowały w niej rzetelność ewidencji przebiegu pojazdu w firmie, która zadeklarowała zakup ponad 3,2 tys. litrów benzyny. Organ policzył, że firma mogła zużyć jedynie ponad 1,7 tys. litrów paliwa. Wskazywało na to średnie zużycie paliwa na 100 km, średnia cena paliwa oraz wydatki poniesione na ten cel. Sąd potwierdził, że firma nie mogła wykorzystać części paliwa do jazdy na cele prowadzonej działalności gospodarczej.

Z krawiecką miarą

Doktor Irena Ożóg, partner zarządzający w kancelarii Ożóg i Wspólnicy, potwierdza, że urzędnicy mogą m.in. weryfikować dokumenty i oświadczenia strony oraz dokonywać oględzin samochodów.

– Pozostaje mieć nadzieję, że autorzy tych fiskalnych nieprecyzyjnych i nieżyciowych przepisów w swych instrukcjach nie będą zmuszać urzędników lokalnej administracji podatkowej do mierzenia faktycznego przebiegu pojazdu miarą krawiecką, po wcześniej wykonanej jeździe próbnej – oczywiście na koszt podatnika – stwierdza ekspertka.

Skorzystało niewielu

Z danych zebranych przez DGP wynika, że od 1 kwietnia do urzędów skarbowych trafiło zaledwie 34 tys. informacji VAT-26. Najwięcej, bo po niespełna 5 tys., wysłali przedsiębiorcy z województw mazowieckiego i śląskiego.

Eksperci są zgodni co do tego, że Ministerstwo Finansów skutecznie zniechęciło podatników do odliczania całej kwoty VAT. – 34 tys. zgłoszeń to w sumie niewiele, nawet zakładając, że jedno zgłoszenie może dotyczyć kilku samochodów – mówi Tomasz Wagner, menadżer w dziale doradztwa podatkowego EY.

Dodaje, że rocznie rejestruje się w Polsce ok. 300 tys. nowych samochodów osobowych, z czego ponad połowa trafia do przedsiębiorców. A przecież VAT-26 dotyczy również samochodów kupionych również w poprzednich latach, nadal używanych przez podatników w ich działalności.

MF wystraszyło

– Bardzo restrykcyjne kryteria pełnego odliczania VAT są dla wielu przedsiębiorców barierą nie do przejścia – komentuje Tomasz Wagner. Wskazuje, że łatwo wyobrazić sobie prowadzenie szczegółowej ewidencji przebiegu pojazdów przy 10 samochodach, ale przy 300 sztukach nie będzie to takie proste. Nie każdy przy tym może zatrudnić dodatkową osobę, która będzie rozliczała każdy przejazd i pilnowała faktyczne wykorzystanie pojazdu.

Aldona Skarżewska, specjalista podatkowy w PKF Consult, przypomina, że według Ministerstwa Finansów wystarczy możliwość choćby jednorazowego użycia pojazdu do celów prywatnych, by uznać, że pojazd może być wykorzystywany w sposób „mieszany”.

– Do tego dochodzą dotkliwe sankcje karnoskarbowe – mówi Aldona Skarżewska, wskazując na obowiązujący od 1 kwietnia br. nowy art. 56a kodeksu karnego skarbowego. Wynika z niego, że przedsiębiorca, który zgłosi do urzędu skarbowego pojazd jako używany wyłącznie do celów biznesowych, ale będzie wykorzystywał go również do celów prywatnych, może zostać ukarany nawet do wysokości 16,128 mln zł. To maksymalna sankcja za przestępstwo skarbowe. Kara za wykroczenie może wynieść 33,6 tys. zł.