Niedawno Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził, że taka praktyka jest prawidłowa (wyrok z 12 marca 2014 r., sygn. akt I FSK 1307/12). Skarbówka nie musi nawet wykazywać, że podatnik nie zapłacił podatku przed upływem terminu przedawnienia. Urząd nie ma też obowiązku badania, czy podatnik ma wystarczający majątek, który mógłby pokryć ewentualny dług wobec fiskusa.

Zdaniem ekspertów taki pogląd niesłusznie nagradza pięcioletnią opieszałość organów podatkowych w wydawaniu decyzji.

Zapłata podatku

Rygor natychmiastowej wykonalności decyzji podatkowej jest wyjątkiem od ogólnej zasady. Gwarantuje ona podatnikowi, który otrzymał decyzję z urzędu skarbowego lub urzędu kontroli skarbowej, prawo do wniesienia odwołania do izby skarbowej. Dopiero, gdy dyrektor izby utrzyma w mocy decyzję, fiskus może przystąpić do egzekucji.

Od tej zasady jest jednak wyjątek – organ I instancji może nadać swojej decyzji – mimo że ciągle jeszcze nieostatecznej – rygor natychmiastowej wykonalności. To nic innego, jak żądanie natychmiastowej zapłaty podatku, bez czekania na to, co powie izba skarbowa. Jeśli podatnik go nie uiści, urząd może od razu podjąć czynności egzekucyjne – najczęściej zająć pieniądze na kontach bankowych.

Problem polega na tym, że organy podatkowe pomijają warunki, które stawia w tym zakresie ordynacja podatkowa, a postanowienie o nadaniu rygoru natychmiastowej wykonalności traktują jako sposób na uniknięcie przedawnienia. Zasadniczo zobowiązanie przedawnia się bowiem z upływem 5 lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności podatku. Wystarczy jednak, że organ rozpocznie egzekucję, a bieg terminu przedawnienia zostaje przerwany.

Widmo przedawnienia

Z ordynacji wynika, że aby urząd mógł nadać decyzji nieostatecznej taki rygor, muszą zostać spełnione łącznie dwie przesłanki. Po pierwsze, musi zaistnieć co najmniej jeden z czterech warunków wskazujących na zagrożenie niewykonania decyzji. Jednym z nich jest właśnie krótki – krótszy niż trzy miesiące – okres do upływu przedawnienia zobowiązania podatkowego. Ale jest też druga przesłanka – organ ma uprawdopodobnić, że zobowiązanie wynikające z decyzji nie zostanie wykonane.

W praktyce urzędom wystarcza, że do upływu terminu przedawnienia pozostało mniej niż trzy miesiące. Na dalszy plan schodzi wymóg uprawdopodobnienia, że zobowiązanie wynikające z decyzji nie zostanie wykonane.

Kwestionują to podatnicy. Niektórym udaje się sprawę wygrać – z reguły jednak dopiero po przejściu dwóch instancji sądowych.

Rygor to nie recepta

Przykładem korzystnej dla podatników wykładni są wyroki z 6 sierpnia 2013 r. (sygn. akt II FSK 2530/11, II FSK 2449/11). NSA orzekł w nich, że postanowienie o rygorze nie może być traktowane przez fiskusa jako recepta na przedawnienie. Stwierdził, że organy nie mogą w ten sposób bronić się przed widmem przedawnienia tylko z obawy, że podatnik złoży odwołanie w ostatnim przysługującym mu terminie i do końca roku pozostaną niespełna 43 dni robocze.

Z korzyścią dla podatnika NSA orzekł również 20 grudnia 2011 r. (sygn. akt II FSK 1708/10). Zakwestionował wówczas możliwość nadania rygoru w sprawie podatnika, który sprzedał należące do niego i jego żony mieszkanie. Według NSA urząd nie wykazał, że mieszkanie stanowiło „znaczny majątek” i jego sprzedaż spowodowała uszczuplenie majątku w takim rozmiarze, że niemożliwa stała się spłata długu wobec fiskusa.

Wystarczy krótki okres

Nie wszystkie jednak składy sędziowskie NSA interpretują w ten sposób przepisy o nadaniu rygoru. W wyroku z 3 lipca 2013 r. (sygn. akt I FSK 1307/12) NSA orzekł, że jeżeli w danej sprawie do upływu terminu przedawnienia pozostało mniej niż trzy miesiące, to bez znaczenia są wszystkie okoliczności faktyczne odnoszące się do sytuacji majątkowej podatnika. Wystarczy, że podatnik np. ewidencjonował puste faktury. Skoro rozbił to świadomie, to – w ocenie NSA – równie świadomie może unikać zapłaty podatku.

Argumentację tę NSA powtórzył 12 marca 2014 r. (sygn. akt I FSK 1307/12). Przypomniał, że zamiarem ustawodawcy było chronić interesy fiskalne w trakcie postępowania podatkowego. Nie można bowiem dopuścić do tego, żeby odwołanie podatnika stało się „instrumentem prowadzącym do przedawnienia się zobowiązania podatkowego”. Stąd – zdaniem NSA – potrzeba nadawania decyzji rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji I instancji, gdy okres do przedawnienia jest zbyt krótki.

To premia dla urzędu za jego opieszałość

W praktyce, gdy termin przedawniania zobowiązania podatkowego jest krótszy niż trzy miesiące, organy działają w swoistym „stanie wyższej konieczności”. W zasadzie z reguły dokonują zajęcia rachunku bankowego i w ten sposób stawiają podatnika w trudnej gospodarczo sytuacji. Mają bowiem do wyboru: ryzykować przedawnienie zobowiązania podatkowego, albo odpowiadać – w zasadzie tylko teoretycznie – za bezprawne działanie. Nic dziwnego zatem, że mają tendencję do nadużywania instytucji nadania rygoru natychmiastowej wykonalności. W moim przekonaniu sam upływ terminu przedawnienia, wynikający bardzo często ze zbyt późnego wszczęcia postępowania i opieszałego jego prowadzenia, nie może premiować organów podatkowych. To powoduje, że termin przedawnienia staje się iluzoryczny i w całości zależy od swobodnego działania organów.