Ostatnio wielokrotnie poruszany był temat właściwego ujmowania funduszy własnych w sprawozdaniach finansowych spółdzielni mieszkaniowych. Dyskusję na ten temat rozpoczął lipcowy komunikat Komisji Nadzoru Audytowego, w którym wskazano ważne aspekty rewizji finansowej tych jednostek. Związek, którego jest pan prezesem, zrzesza ponad 500 spółdzielni. Jak pan się odniesie do tego problemu w kontekście tego, że padły oskarżenia, iż audytorzy oceniając sprawozdania, potwierdzają zawartą w nich nieprawdę?

Te zarzuty są nieuzasadnione, a do tego dyskredytują nie tylko audytorów, ale i spółdzielnie, bo sugerują, że fałszują one swoje sprawozdania finansowe. Jednak poza takim stanowiskiem Jaromira Gazy, prezesa Krajowego Stowarzyszenia Spółdzielców „Nasze mieszkania”, przedstawionym 10 września („Spółdzielcy zarzucają audytorom potwierdzanie nieprawdy”, DGP nr 175) takie zarzuty nie padły ani ze strony KNA, ani Ministerstwa Finansów. Co prawda pojawił się komunikat, o którym pani wspomniała, ale przypomina on tylko, że przy badaniu sprawozdań trzeba uwzględnić przepisy systemowe.

A co z ujęciem wkładów budowlanych oraz z funduszem wkładów mieszkaniowych. Prezes Krajowego Stowarzyszenia Spółdzielców uważa, że nie powinny w ogóle być wykazywane w funduszach podstawowych (własnych), lecz w zobowiązaniach.

To kompletna bzdura. Fundusz wkładów mieszkaniowych i wkłady budowlane są odzwierciedleniem kosztów budowy lokali ponoszonych przez członków spółdzielni.

Co to oznacza w praktyce?

Za wkład mieszkaniowy lub budowlany spółdzielnia zobowiązana jest do wybudowania lokalu i przekazania go członkowi. I w tym właśnie momencie – przekazania lokalu członkowi – spółdzielnia wywiązuje się ze swojego zobowiązania wobec członka. Nie do przyjęcia jest więc taki tok rozumowania, że mimo że lokal został przekazany, to nadal istnieje zobowiązanie.

A co w momencie, gdy członek chce wystąpić ze spółdzielni – te wkłady nie muszą być zwrócone?

W obowiązującym prawie nie można ustanawiać ani własnościowych, ani lokatorskich praw do lokalu. W przypadku jednak, gdy mamy do czynienia z lokatorskim prawem do lokalu – ustanowionym według wcześniej obowiązujących przepisów – członek zwraca mieszkanie, spółdzielnia musi je wycenić, zrobić przetarg, a uzyskane po jego przeprowadzeniu pieniądze mu zwrócić. Przy prawie własnościowym – członek spółdzielni może zbyć mieszkanie na rynku wtórnym za tyle, ile uda mu się uzyskać. Nie ma mowy o zwrocie wkładu.

Czy więc pana zdaniem nie ma też problemu z badaniem sprawozdań finansowych spółdzielni?

Nie. Ci, którzy mają wątpliwości, powinni pamiętać, że biegły rewident jest osobą zaufania publicznego i ponosi odpowiedzialność karną za to, co pisze w opinii i raporcie z badania. Wielu obywateli naszego kraju wychodzi z takiego założenia, że jeżeli jakikolwiek organ kontrolny (czy jest to biegły rewident, czy inna instytucja) nie potwierdza zarzutów, o których oni mówią, to jest on albo w zmowie, albo jest niedouczony.

Oczywiście, rzeczywistość jest inna.