statystyki

Minister finansów odmawia interpretacji z byle powodu

autor: Przemysław Molik08.10.2013, 07:19; Aktualizacja: 08.10.2013, 12:48
Dokumenty

Dokumentyźródło: ShutterStock

Już prawie co dziesiąty wniosek o wykładnię prawa podatkowego nie jest oceniany merytorycznie. Preteksty: zbyt złożone pytanie, niewłaściwe pełnomocnictwo, konieczność sięgnięcia do innych ustaw.

reklama


reklama


Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że gwałtownie rośnie liczba przypadków odmowy sporządzenia interpretacji indywidualnej. Obecnie takich postanowień zapada ok. 3 tys. rocznie. To dwa razy więcej niż jeszcze w 2010 r.

W efekcie coraz więcej podatników skarży się na taką praktykę do sądów. A te często przyznają im rację, uznając powody odmowy za niedopuszczalne. Po takim orzeczeniu minister finansów musi wydać interpretację, mimo że na początku się na to nie zgadzał.

Korzystne wyroki

Tak będzie np. w sprawie, którą Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygnął 6 września 2013 r. (sygn. akt I FSK 1297/12). Organ podatkowy próbował dowieść, że pytanie o stawkę VAT dla dostawy rękawic chirurgicznych wykracza poza sferę prawa podatkowego, ponieważ musiałby sprawdzić, czy spełniają one kryteria określone w ustawie o wyrobach medycznych (Dz.U. z 2010 r. nr 107, poz. 679 z późn. zm.). Jeśli tak, to można stosować obniżoną 8-proc. stawkę VAT. Sąd, nakazując ministrowi wydanie interpretacji, podkreślił, że przepisy innych ustaw mają wpływ na obowiązki podatkowe.

Tego samego dnia NSA orzekł (sygn. akt II FSK 2616/11), że minister nie może odmawiać wydania interpretacji tylko dlatego, że podatnik pyta o więcej niż jedną daninę. Sprawa dotyczyła przedsiębiorstwa, które kupowało pierze i puch od rolników ryczałtowych. Firma spytała o skutki w VAT i podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC). Organ wymawiał się tym, że o interpretację w sprawie podatku od towarów i usług mógłby wystąpić rolnik, a nie spółka, ponieważ to nie ona jest sprzedawcą w tej transakcji. Według sądu kwestia opodatkowania PCC i VAT jest jednak ze sobą powiązana.

Minister nie chce też wydawać interpretacji, gdy wniosek składa osoba, która w jego przekonaniu nie ma do tego właściwego pełnomocnictwa. Z odmową spotkał się np. zastępca dyrektora departamentu rachunkowości i podatków jednego z banków, który wystąpił o wykładnię w imieniu tej instytucji. Według organu podatkowego nie był należycie umocowany do podpisania i złożenia wniosku. I tym razem fiskus przegrał przed NSA. W wyroku z 13 czerwca 2013 r. (sygn. akt II FSK 2001/11) sąd orzekł, że złożenie wniosku o interpretację indywidualną mieści się w granicach zwykłego zarządu, o którym mówi kodeks cywilny, i wystarczające jest do tego pełnomocnictwo ogólne. Niepotrzebne jest specjalne pełnomocnictwo do składania wniosków interpretacyjnych, którego w imieniu ministra wymagała izba skarbowa.

Zbyt wiele pytań

Zdarza się jednak także, że NSA przyznaje rację ministrowi finansów. Tak było m.in. w wyroku z 27 czerwca 2013 r. (sygn. akt I FSK 864/12). Sprawa dotyczyła gminy, która na kilkunastu stronach spytała o skutki podatkowe w VAT różnych transakcji. We wniosku zaprezentowała wypisy z ksiąg rachunkowych, przedstawiając wpływy należności z różnych tytułów – m.in. z mienia komunalnego, z praw majątkowych, z przekształceń prawa użytkowania wieczystego, z obrotu nieruchomościami, z dotacji itd. Spytała, które transakcje są opodatkowane, a które są zwolnione, a także które ma wliczać do kalkulacji proporcji sprzedaży.

Minister uznał takie zapytanie za zbyt złożone, co potwierdził NSA. Sąd przyznał, że gmina spytała w jednym wniosku interpretacyjnym o zbyt wiele elementów i różnych zdarzeń. Interpretacja musi mieć charakter indywidualny, dotyczący jednej konkretnej sytuacji – podkreślił NSA.

Otrzymana interpretacja daje podatnikowi ochronę, o ile się do niej zastosuje, a opis sytuacji przedstawiony we wniosku pokrywa się z faktycznie dokonaną transakcją

Sporządzenie uzasadnienia odmowy jest prostsze

Podatnik, który nie uzyska interpretacji, może poskarżyć się do sądu, co jest czasochłonne, albo złożyć nowy, inaczej zredagowany wniosek

Czy coraz częstsze odmowy wydania interpretacji są spowodowane tym, że podatnicy pytają o zbyt dużo spraw i organy muszą dokonać selekcji wniosków?

Nie stawiałabym sprawy tak, że wniosków jest zbyt dużo. Jest ich tyle, ile podatnicy uznają za właściwe złożyć, po to, by uzyskać ochronę w obliczu trudnych do zrozumienia i zmiennych przepisów podatkowych. Na pewno nie należy winić podatników za chęć zabezpieczenia swojej pozycji. Natomiast faktycznie jedną z przyczyn dużej liczby odmów jest nawał wniosków stawiający przed urzędnikami wyzwanie, któremu niełatwo sprostać. Sporządzenie uzasadnienia odmowy jest zwykle mniej czasochłonne niż wydanie interpretacji – mniej złożone pod względem prawnym, często stereotypowe i po prostu krótsze.

Jakie skutki dla podatnika ma odmowa wydania interpretacji?

Podatnik może – po uprzednim wniesieniu zażalenia na postanowienie – ostatecznie szukać sprawiedliwości przed sądem administracyjnym. Jednak nawet jeśli sąd przyzna mu rację – co zdarza się często, bo organy interpretacyjne zbyt szczodrze wydają odmowy – uzyska on interpretację dopiero po wielomiesięcznym oczekiwaniu i przy zaangażowaniu sił i środków na prowadzenie sporu. Podatnik może także złożyć kolejny wniosek, zredagowany w taki sposób, by nie miały już racji bytu zastrzeżenia organu, które spowodowały odmowę.

Czy ponad 35 tys. wydawanych rocznie interpretacji nie świadczy też o tym, że prawo podatkowe jest niskiej jakości?

Tak duża liczba interpretacji może być symptomem niezadowalającej jakości prawa podatkowego lub jego stosowania przez organy podatkowe w sposób niebudzący zaufania. Myślę, że działają tu oba te czynniki.

Jak rozwiązać problem z nadmiarem wniosków o interpretacje? Czy pomogłoby np., gdyby ich wydawaniem zajmowało się więcej osób?

Zwiększanie nakładów na ośrodki interpretacyjne byłoby leczeniem objawowym, niesięgającym przyczyn. Postulaty systemowe zawsze pozostają w mocy: piszmy lepsze prawo i stosujmy je w sposób przewidywalny. Pewne dobre rozwiązania proponują założenia do projektu nowelizacji ordynacji podatkowej. Chodzi o propozycję, by zbieżność problemu przedstawionego we wniosku o interpretację indywidualną z treścią interpretacji ogólnej skutkowała wydaniem dla wnioskodawcy zamiast interpretacji potwierdzenia możliwości zastosowania się do interpretacji ogólnej. Inne ciekawe rozwiązanie z tego projektu to możliwość wystąpienia o wydanie interpretacji przez grupę podmiotów uczestniczących w tym samym zdarzeniu. To powinno w pewnym stopniu ulżyć organom interpretacyjnym w obsłudze wniosków.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • podatnik(2013-10-08 11:25) Odpowiedz 00

    no jak moze odpisac MF przeciez to co on robi to wielki bubel dlatego nie moze zajac stanowiska bo wie ze wszystko jest niezgodne z prawem a sady wiadomo a szczegolnie WsA stoja po stronie budzetu a nie po stronie prawa podatnik jest z gory na przegranej pozycji takiej mafi jeszcze nie bylo a co nas obchodzi ze poslowie i ci ministrowie przepieprzyli caly majatek

  • haha(2013-10-08 13:17) Odpowiedz 00

    nie wymagajmy od głupego POwca, by wyjaśnił co miał na mysli tworzac przepisy

  • Ale jak popełnimy błąd...(2013-10-08 14:10) Odpowiedz 00

    To wówczas właściwa interpretacja się znajdzie i karę dowali ...

    I weź tu prowadź człeku działalność...

  • stan47.emeryt(2013-10-08 17:49) Odpowiedz 00

    To jest chore. Czy ustanowienie takich przepisów które będą jasne i przejrzyste, i dla których nie będą potrzebne żadne interpretacje to naprawdę przekracza możliwości ministerialnych urzędników? Żałosne.

  • dyrektor(2013-10-08 19:26) Odpowiedz 00

    Wydawanie tych interpretacji to nie jest żadne dobrodziejstwo, tylko przekleństwo, bo przepisy powinny być na tyle jasne, żeby interpretacje były zbędne, a jeśli już potrzebne, to w sprawach nietypowych, wyszukanych: no, np. jakby jakiś szaleniec chciał dawać w leasing wielbłądy na biegunie południowym za pośrednictwem chińskiej spółki z siedzibą w Szwajcarii i oddziałem w Korei Północnej, no to chyba najlepsi doradcy podatkowi nie wiedzieliby, jak ten leasing rozliczyć i zasadne byłoby wydawanie interpretacji. Ale tu jest mnóstwo wątpliwości w sprawach całkiem typowych. Jeśli np. ktoś chce zrobić spotkanie wigilijne dla pracowników firmy, to już powinien składać wniosek do Izby Skarbowej, bo później nie będzie wiedział, jak to spotkanie rozliczyć! Powinien szczegółowo opisać, kto będzie zaproszony, jakie będą potrawy i napitki, jakim kluczem będą dzielone pomiędzy biesiadników, czy wszyscy przyjdą sami, czy z żonami itp. itd. , zadać szereg pytań na temat skutków w podatkach VAT, PIT, CIT i PCC, przedstawić własne stanowisko, uiścić opłatę od każdego pytania i... czekać, a i tak Izba być może wezwie do uzupełnienia wniosku, a więc jest to ostatni dzwonek! Inne "przeboje" to: używanie służbowych komórek w celu zadzwonienia od czasu do czasu do żony, albo przeróżne świadczenia z ZFŚS. TO WSZYSTKO JEST CHORE, A NASZE PAŃSTWO, TAK PRZERAŹLIWIE SŁABE WOBEC BAŃDZIORÓW, KIBOLI, AFERZYSTÓW I MAFIOZÓW, WYKAZUJE UPARCIE SWOJĄ "SIŁĘ" WOBEC MALUCZKICH GNĘBIĄC ICH MIĘDZY INNYMI NIEZROZUMIAŁYMI I NIEŻYCIOWYMI REGULACJAMI, NP. W DZIEDZINIE PODATKÓW. Dodatkowo wypada zauważyć, że urzędnicy na usługach fiskusa wcale nie muszą rozumieć nowych przepisów, bo mają na kontrolę ponad 5 lat, a podatnik każdorazowo ma być "świętym duchem" i wiedzieć "co poeta miał na myśli" czytając pogmatwane, niezrozumiałe przepisy. A kto ma czas na to, żeby na każdy temat występować o interpretację? Poza tym na to się czeka, a działać trzeba często od razu, nie zawsze nawet vacatio legis jest na tyle długie, żeby można było z tym wnioskiem wystąpić przed wejściem w życie nowych przepisów, tak jak na temat VAT-u 2014. Marzy mi się system podatkowy, który nie wymaga interpretacji, bo wszystko jest zrozumiałe! (No, chyba, żeby jakiś wariat chciał gnać te nieszczęsne wielbłądziska na biegun południowy...)

  • Ja(2013-10-08 15:19) Odpowiedz 00

    Czyżby? Nie chcą interpretować tego co sami wymyślili. Oni już się gubią w tych swoich bublach prawnych. Niech poproszą lobby dla których te przepisy stworzyli, to im zinterpretują. Do tego dochodzi że przez niespójne przepisy, przedsiębiorcy masowo zawieszają a pózniej likwidują działalność i instalują się za granicą. Wiem co piszę!

  • cvvv(2013-10-08 22:29) Odpowiedz 00

    stan47 - Możliwości nie przekracza. Przepisy są jakie są celowo. Proste przepisy to brak haków na obywateli, mniej roboty dla prawników którzy je wymyślają.

  • Bert(2013-10-08 21:22) Odpowiedz 00

    Dziennik Gazeta Prawna jak widać uważa, że wiążące interpretacje prawa podatkowego powinny dostawać osoby wadliwie reprezentowane, z zakresu wszelkich gałęzi prawa byle tworzacych stan faktyczno-prawny do interpretowanych przepisów prawa podatkowego oraz żeby najlepiej był to wyczerpujacy wykład z alternatywnymi wywodami. Wszystko to za 15 zł, a jeszcze lepiej za darmo.
    Wiżąca inerpretacja podatkowa w Polsce, to w praktyce indywidualna norma prawna z pogwałceniem konstytucyjnej zasady ustawy jako źródła prawa prawa podatkowego.
    Oczywiście profesjonalni pełnomocnicy reprezentujacy wyrafinowanych oszustów, czerpią z tych możliwosci pełnymi garściami, a plotki towarzyszące temu procederowi są nader interesujące.
    "Z byle powodu" to pan panie molik dostaje pieniądze w tej śmiesznej redakcji.

  • podatnik(2013-10-09 06:06) Odpowiedz 00

    Prawo podatkowe powinno być napisane od nowa. Nie może być tak, że jeden obywatel ma interpretację indywidualną, więc jest chroniony, a drugi który nie ma jej, jest tej ochrony pozbawiony. Jest to sprzeczne z konstytucyjną sprawiedliwością. Prawo podatkowe powinno być tak proste, jak konstrukcja cepa, gdyż wszyscy je stosujemy. Sądy Administracyjne wcale nie pomagają, gdyż nie stosują maksymy, że wszelkie niejasności interpretowane są na korzyść podatnika. Zmuszałoby to Ministra Finansów do szybkiej zmiany przepisów. Ja po 30 latach działalności gospodarczej doszedłem do wniosku, że w tym kraju bardzo trudno ją prowadzić. Obecnie zlikwidowałem działalność gospodarczą i żyję ze skromnych oszczędności. Właśnie dostałem z ZUS pismo o mojej przyszłej emeryturze, jak dożyję 67 lat. Będzie wynosić 603 zł. Jest to następny powód, że ZUS to piramida finansowa, która na pewno runie, tylko kwestia kiedy.

  • aa(2013-10-09 19:23) Odpowiedz 00

    Ja się czyta niektóre przepisy to można odnieść wrażenie że to jest tak: Najpierw ktoś mądry pisze po ludzku, a później ktoś mądry inaczej to celowo psuje, żeby zawsze zostawić "takie małe niedomówienie", jak mówił pewien w swojej dziedzinie Klasyk. A wszystko po to, żeby dalej się kręciło: żeby były potrzebne interpretacje, wyroki, wyjaśnienia i szkolenia. A więc: Show must go on! Ktoś oczywiście na tym wszystkim zarabia, z tego żyje, a podatnicy złorzeczą państwu, które w ten sposób ich traktuje. Przykładów jest wiele, ale podam jeden niewinny: Czy ktoś rozumie o co chodzi w przepisie art. 21 ust. 1 pkt 67) ustawy o PIT?... Sądząc po mnogości interpretacji wydanych na ten temat, wyjaśnień, wątpliwości, zmian stanowisk etc. to chyba nikt! A przecież chodzi tu o dość błahą kwestię, bo podatnicy na tym zwolnieniu mogą z reguły zyskać w przeliczeniu na m-c 5,70 zł. Czy nam to jest do czegoś potrzebne? Jak się coś zwalnia z podatku, to należy to Szanowny Ustawodawco napisać po ludzku, a nie bełkotliwie, ale... uchwalający takie przepisy wiedzą, że oni nie będą musieli siąść za biurkiem i te przepisy stosować w praktyce... Może powinny być kary za uchwalanie bełkotliwych przepisów? Tylko, kto te kary wprowadzi? Tu nie wystarczy nawet zmiana rządu, czy partii rządzącej, tu trzeba by chyba zmienić wszystko, cały SYSTEM wystrychiwania podatników i płatników na dutków. Ale ... nie miejmy złudzeń, nie będzie lepiej, nawet po zmianie władzy!

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

reklama