Ministerstwo chce, aby zmiany zostały uwzględnione w projektach deregulacyjnych, które forsuje resort gospodarki. Jeśli to się nie uda, opracuje własny projekt nowelizacji przepisów. DGP dotarł do propozycji MF.

Zgodnie z obecnymi przepisami węgiel mogą sprzedawać tylko przedsiębiorcy, którzy uzyskali status podmiotu pośredniczącego. Sprzedawca ma obowiązek sporządzenia dokumentu dostawy, który zawiera wiele szczegółowych danych, potwierdzanych następnie przez kupującego przy odbiorze towaru. Bez tego nie jest możliwe skorzystanie ze zwolnienia z akcyzy. Dokument dostawy musi fizycznie towarzyszyć transportowi węgla.

Ministerstwo Finansów proponuje likwidację instytucji podmiotu pośredniczącego. Chce też, aby dokument dostawy był wystawiany tylko wtedy, gdy węgiel jest transportowany do nabywcy finalnego. Jest to nowe pojęcie, które ma być wprowadzone do ustawy o akcyzie. Nabywcą końcowym ma być podmiot kupujący węgiel z myślą o zużyciu go do celów opałowych, a więc np. elektrownie czy gospodarstwa domowe.

– Zmiana jest korzystna. Inaczej niż teraz dokumentów dostawy nie trzeba będzie sporządzać praktycznie za każdym razem, gdy w grę wchodzi transport węgla – tłumaczy Katarzyna Feldo, menedżer, doradca podatkowy w zespole podatków pośrednich w PwC.

Dodaje, że jest to istotna kwestia, gdyż niejednokrotnie zdarza się, że dokumenty dostawy giną podczas transportu, co może skutkować nawet utratą prawa do zwolnienia z akcyzy. Ponadto, jak zauważa Michał Zwyrtek, menedżer w dziale prawno-podatkowym PwC, zmaleje liczba formalności w firmach zajmujących się obrotem węglem. Chodzi też o to, by nie dublować danych zawartych w dokumentach. Obecnie niezależnie od tego, czy wystawiany jest dokument dostawy, czy też nie, jednocześnie wystawiana jest faktura dokumentująca sprzedaż (wyjątek dotyczy sytuacji, gdy faktura spełnia wymogi dokumentu dostawy).

– Szkoda tylko, że nie ma planów całkowitego wyeliminowania dokumentu dostawy. Nadal część podatników będzie zmuszona borykać się z tą uciążliwością natury administracyjnej – dodaje Katarzyna Feldo.

Ministerstwo Finansów chce również doprecyzować przepisy i jasno wskazać, że w przypadku, gdy ktoś sprzedaje lub zużywa węgiel pochodzący z kradzieży, będzie musiał zapłacić akcyzę. Ma to pomóc w walce z dość powszechnym procederem kradzieży węgla w Polsce.

Podatnicy nie zapłacą natomiast akcyzy za naturalne, niezawinione straty powstałe podczas magazynowania wyrobów. Węgiel w zależności od warunków atmosferycznych zmienia objętość. W rezultacie w trakcie jego magazynowania powstają ubytki, na które obecnie nie można się skutecznie powołać i co za tym idzie – z powodu których trzeba zapłacić akcyzę, ponieważ ze zwolnienia podatkowego korzysta tylko węgiel zużyty na cele opałowe. Rozwiązany ma być też problem strat powstałych w czasie transportu: resort proponuje, aby dopuszczalny ubytek wynosił w tym przypadku do 2 proc. wysyłanego do odbiorcy towaru.

45,7 mln zł taką wartość akcyzy od wyrobów węglowych podatnicy zadeklarowali w I półroczu 2012 r.