W 2011 r. do sądów wpłynęło 309 skarg na organy administracji, a jeszcze cztery lata temu było ich 234. Po takiej skardze sądy mogą wymierzyć organowi grzywnę. Robią to średnio w 12 – 18 proc. przypadków. Wysokość grzywien w zeszłym roku wahała się od 50 zł do 15 tys. zł. Najwięcej kar wymierzono organom nadzoru budowlanego.

Nałożone grzywny są wynikiem skarg składanych przez obywateli w przypadku niewykonania wyroku uwzględniającego skargę na bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowania. Dotyczą one też skarg w razie bezczynności organu lub przewlekłego prowadzenia postępowania po wyroku uchylającym lub stwierdzającym nieważność aktu lub czynności.

– Wzrost liczby skarg jest niewielki. Wynika to z tego, że większość osób nie wie, że w takich sytuacjach można wnieść skargę i żądać nałożenia na organ grzywny – mówi Andrzej Ossowski, adwokat z Kancelarii Adwokackiej A. Ossowski.

Grzywna może być bardzo dotkliwa i osiągnąć wysokość nawet dziesięciokrotności przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w roku poprzednim (w 2011 r. wynosiło ono 3399,52 zł).

Według Andrzeja Ossowskiego obowiązujące przepisy dotyczące wymierzania grzywien nie wymagają zasadniczych korekt. Natomiast z całą pewnością istnieje potrzeba głębszego uświadomienia obywateli, że w relacji z organem administracji mają realną możliwość egzekwowania swoich praw.

Mariusz Gotowicz, doradca podatkowy w Kancelarii Doradztwa Podatkowego w Bydgoszczy, również uważa, że w sytuacji gdy organ pozostaje bezczynny, zalecane jest pisanie skarg nie tylko do sądów administracyjnych, ale też korzystanie z możliwości, jakie dają konstytucja czy kodeks postępowania administracyjnego. Skargi trzeba składać do organów wyższych instancji – organów nadzoru. Można też kierować swoje niezadowolenie do rzecznika praw obywatelskich, a także do instytucji europejskich, w tym do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Są też różnego rodzaju związki i stowarzyszenia, które dają szansę na nagłośnienie sprawy.

– Najgorsze rozwiązanie to nierobienie niczego – uważa Mariusz Gotowicz.

To, że liczba skarg jest stosunkowo niewielka, nie oznacza jednak, że obowiązujące przepisy są bez wad.

– Uważam, że przepisy są dobre, ale niestety nie zawsze są rygorystycznie stosowane. Prawo jest przestrzegane rygorystycznie tylko w jedną stronę, czyli względem podatnika. Odwrotnie bywa bardzo różnie. Zdarzają się nawet działania mające niewiele wspólnego z prawem – stwierdza Mariusz Gotowicz.