Takie opóźnienia są zagrożeniem dla całego projektu – ostrzega resort cyfryzacji w raporcie „Państwo 2.0”. A plany są bardzo ambitne: każdy podatnik ze swojego komputera ma załatwić sprawę w urzędzie skarbowym, rozliczyć nie tylko PIT, lecz także VAT czy CIT. NIP wydawany ma być w ciągu doby. Liczba papierowych dokumentów podatkowych ma spaść z 54 do 39 mln rocznie, a liczba postępowań wyjaśniających z 4,5 mln rocznie do najwyżej 500 tys. Wszystko to według Ministerstwa Finansów da rocznie aż 2,5 mld złotych oszczędności i to zarówno administracji, jak i podatnikom.

Ale ta wizja coraz bardziej się odsuwa. Pierwotnie reforma miała wejść w życie w 2014 r., ale na początku tego roku po cichu przesunięto termin jej wdrożenia na marzec 2015 r. Ale i ta data może okazać się nie do osiągnięcia. Wszystko przez problemy z przetargiem na zinformatyzowanie administracji podatkowej i skarbowej.

Przygotowywany był przez ponad dwa lata i wreszcie ogłoszono go na początku tego roku. Generalny wykonawca trzech projektów: e-Podatki, e-Rejestracja i e-Deklaracje2 miał zostać wyłoniony 12 marca. Jednak do Krajowej Izby Odwoławczej odpowiedzialnej za rozstrzyganie sporów przy przetargach publicznych zaczęły wpływać skargi od firm zainteresowanych zdobyciem tego zlecenia.

Oddzielnie lub dołączając się do innych firm, pretensje zgłosiły: SAP, IBM, Hewlett-Packard, Bull, Asseco, Sygnity i Comarch. Skarżyły się na istotne z punktu widzenia resortu warunki, jak wymóg zrzeczenia się praw autorskich projektowanych systemów na rzecz MF czy to, by licencje nie były ograniczone terytorialnie do Polski. Łącznie zaskarżyły kilkadziesiąt zapisów warunków przetargu, ale z dużej części zarzutów wycofały się już na samej rozprawie. Wówczas pod koniec lutego Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) najważniejsze skargi odrzuciła i nakazała tylko ministerstwu dodefiniowanie kilku zapisów, m.in. pojęć „istotny”, „korzystniejszych”, „uzasadnionej potrzeby” i „usługi niezbędnej”.

Termin rozstrzygnięcia trzeba było jednak przełożyć. Na ten wyrok skargę do Sądu Okręgowego w Warszawie złożyła firma HP, a potem 13 kwietnia wniosła kolejne odwołanie do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Tym razem poskarżyła się na brak odpowiedzi na kilka uszczegółowiających zamówienie pytań. Dziś sprawę ma rozstrzygnąć KIO.

Efekt: znowu przesunięto datę rozstrzygnięcia przetargu. Tym razem ma to być 21 maja. Co kilka dni jednak pojawiają się kolejne zmiany w specyfikacji istotnych warunków zamówienia. – Sytuacja zaczyna niebezpiecznie przypominać przetarg na pl.ID czyli nowe biometryczne dowody. Wiele miesięcy przygotowań, kilka razy przesuwane terminy rozstrzygnięcia, kolejne skargi firm i koniec końców wycofanie się z wdrażania tego projektu – mówi nam jeden z analityków IT pracujących w administracji publicznej. Sytuacja ta zaniepokoiła już ministerstwa rozwoju regionalnego i cyfryzacji, które nakazały wdrożenie „działań naprawczych”, m.in. monitoringu, i składanie sprawozdań co dwa tygodnie. – Niestety wiele błędów popełniono już przy projektowaniu dokumentacji przetargowej. Choćby opis zamówienia przedmiotu liczący grubo ponad 900 stron, czyli naprawdę bardzo szczegółowy, a zarazem pojawia się zapis, że dopiero ma się odbyć identyfikacja szczegółowych wymagań stawianych zamawianym systemom – ocenia Jarosław Żeliński, analityk z firmy IT Counsulting. – Czyli aż się prosi o skargi od firm – dodaje ekspert. Ministerstwo Finansów przyznało nam, że zabiega o wydłużenie terminu na realizację tych systemów.

e-PIT zadziałał i się rozkręca
1, 536 mln PIT-ów wysłali w tym roku Polacy przez internet. To o 50 proc. więcej niż w tym samym czasie rok temu. Ministerstwo Finansów jest tak dumne z tego wyniku, że rozpoczęło akcję „Kiedy wpadnie drugi milion” i liczy, że w tym roku zostanie wysłane 2 mln e-deklaracji. System e-Deklaracje, w którym można rozliczać PIT bez posiadania podpisu elektronicznego, resort finansów uruchomił w 2009 roku. I nie od razu był sukcesem. W pierwszym roku złożono za jego pośrednictwem tylko niecałe 79 tys. deklaracji podatkowych i jak się okazało, początkowo „internetowe” oznaczało wprawdzie wysyłanie ich przez sieć, ale potem były drukowane i tak rozliczane i archiwizowane przez urzędników. E-Deklaracje jednak dopracowano i dziś system działa tak sprawnie, że jest oceniany jako jeden z nielicznych projektów e-administracji, który skutecznie wdrożono.