Podatnikowi udało się wynegocjować spory rabat u dilera samochodów. W rezultacie nabył nowe auto poniżej jego wartości rynkowej. Powstaje pytanie, czy otrzymany rabat należy traktować jako przychód podatkowy. Zdaniem Katarzyny Chrapowickiej, eksperta podatkowego w DLA Piper Wiater, zasadnicze znaczenie z punktu widzenia ewentualnego opodatkowania udzielonego rabatu ma krąg adresatów, do których jest on skierowany.

Korzystanie na jednakowych warunkach z rabatów przez nieograniczone grono osób nie powoduje powstania przychodu z tytułu nieodpłatnych świadczeń w rozumieniu art. 11 ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (tj. Dz.U. z 2010 r. nr 51, poz. 307 z późn. zm.). Zgodnie z tym przepisem przychodami są otrzymane lub postawione do dyspozycji podatnika w roku kalendarzowym pieniądze i wartości pieniężne oraz wartość otrzymanych świadczeń w naturze i innych nieodpłatnych świadczeń. Jeżeli przedmiotem świadczenia są usługi wchodzące w zakres działalności gospodarczej dokonującego świadczenia, wartość pieniężną innych nieodpłatnych świadczeń ustala się według cen stosowanych wobec innych odbiorców.

W takiej sytuacji należy uznać, że wartością rynkową świadczenia jest cena z uwzględnieniem rabatu. Także w przypadku, gdy udzielony rabat jest wynikiem indywidualnych negocjacji ze sprzedawcą, należy przyjąć, że diler oraz klient w równym stopniu kierowali się swoim interesem oraz że każdy inny potencjalny klient mógłby wynegocjować identyczną zniżkę.

– Oznacza to, że wynegocjowany indywidualny rabat można określić jako rynkowy i nie stanowi on przychodu klienta – stwierdza Katarzyna Chrapowicka.

Inaczej byłoby w sytuacji, gdyby diler zgodził się na rabat, który jest z jego punktu widzenia nieopłacalny i którego nie udzieliłby żadnemu innemu podmiotowi.

Taka sytuacja mogłaby mieć miejsce np. w sytuacji powiązań rodzinnych między dilerem a klientem. Wówczas zdaniem Katarzyny Chrapowickiej należałoby uznać, że kwota rabatu stanowi przychód podatkowy klienta.