Rozporządzenie ministra finansów z 23 grudnia 2010 r. w sprawie szczegółowego sposobu klasyfikacji tytułów dłużnych zaliczanych do państwowego długu publicznego, w tym do długu Skarbu Państwa, wywołało burzę w samorządach. Jak wyliczyły regionalne izby obrachunkowe, prawie 100 jednostek samorządowych z dnia na dzień przekroczyło dopuszczalne limity zadłużenia. Natomiast jak mówi Ryszard Grobelny, prezydent Poznania, wiele samorządów, które miało niewielkie zadłużenie, zbliżyło się do ustawowego progu. Najgorzej wyszły na tym gminy, które przygotowywały inwestycje w przyszłości.

W rozporządzeniu minister poszerzył bowiem definicję długu, co spowodowało, że zobowiązania związane np. z umowami partnerstwa publiczno-prywatnego należy wliczać do zadłużenia. Minister nie uprzedził o zmianach samorządów, a jest to zmiana mająca dla ich finansów decydujące znaczenie. Zgodnie z obecnymi przepisami zadłużenie samorządu nie może przekroczyć 60 proc. dochodów.

Jerzy Zająkała, wójt gminy Łubianka, oraz Związek Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej nie wykluczają więc zaskarżenia rozporządzenia do Trybunału Konstytucyjnego.

Zdaniem dr. Michała Bitnera z Uniwersytetu Warszawskiego, rozporządzenie jest niekonstytucyjne. Podobnie twierdzi prof. Michał Kulesza. Ewentualna skarga ma więc szanse na pozytywne rozpatrzenie przez Trybunał. Samorządowcy zaapelowali też do premiera Donalda Tuska o uchylenie rozporządzenia.