ANALIZA

Na rynku ogarniętym kryzysem może dojść do spektakularnych połączeń jednostek będących w trudnej sytuacji finansowej, np. dużych banków. Taki krok pozwala wykazać w księgach rachunkowych dobrą kondycję finansową. Należy jednak pamiętać, że rzeczywistość ekonomiczna nie ulegnie zmianie, generowane są natomiast wirtualne wartości.

Poprawianie wyniku

Profesor Zbigniew Luty, przewodniczący Rady Naukowej Stowarzyszenia Księgowych w Polsce, twierdzi, że pozwalają na to polskie i międzynarodowe zasady rachunkowości. Takie możliwości daje ujęcie połączenia tzw. metodą nabycia.

- Strony łączące wpływają na ustalenie parytetu wymiany, tzn. manewrując metodami ustalania wartości jednostek, wartością godziwą udziału, poziomem wartości firmy, mogą w szerokim zakresie kreować obraz jednostki po połączeniu - wyjaśnia nasz rozmówca.

Dodaje, że ten stosunek wymiany wpływa zarówno na kapitał zakładowy, jak i zapasowy. Cała różnica między ceną przejęcia a podniesieniem kapitału akcyjnego (udziałowego) w związku z połączeniem wpływa na kapitał zapasowy. Przyjęta subiektywna wartość godziwa udziałów może wykreować wartość firmy w zależności od potrzeb - ujemną lub dodatnią. Jeżeli zostanie wykazana w księgach po połączeniu dodatnia wartość firmy, której przed połączeniem groziła niewypłacalność, właśnie o taką wartość wzrosną kapitały własne, odsuwając groźbę bankructwa. Tak wykreowana wartość nie ma pieniężnego pokrycia.

- W taki właśnie sposób dwie jednostki na skraju bankructwa, które jeszcze nie są w stanie upadłości, mogą wykazać świetną sytuację finansową - podkreśla Zbigniew Luty.

Jest to manipulacja, ale dokonywana w świetle prawa, ponieważ przepisy pozwalają na tego rodzaju oszacowanie.