W internecie pojawiło się pana pismo wzywające podatnika do wyjaśnienia, dlaczego jego dochody w 2017 r. spadły w stosunku do dochodów z 2016 r. Pismo wywołało burzę, o czym pisaliśmy w artykule „Firmy muszą się tłumaczyć fiskusowi ze spadku dochodów” (www.gazetaprawna.pl). Dlaczego urząd w ogóle o to pyta?

Przede wszystkim należy wyjaśnić, że Drugi Mazowiecki US jest urzędem wyspecjalizowanym, co oznacza, że zajmuje się tylko dużymi podatnikami. Zasadniczo obsługujemy firmy zarządzane przez obcokrajowców i największe międzynarodowe koncerny. 

W związku z prowadzonymi inwestycjami często występują one o zwrot podatku lub nadpłat. Kwoty te opiewają na kilkadziesiąt, a nawet kilkaset milionów złotych. W tych przypadkach musimy sprawdzić, czy zwrot się należy. Kiedyś wiązało się to z wizytą urzędnika, przesłuchaniami, sporządzaniem protokołów. Po reformie Krajowej Administracji Skarbowej takie działania staramy się przeprowadzać, wykorzystując metody jak najmniej inwazyjne dla podatnika. Dlatego nie przychodzimy na kontrolę, tylko prosimy o wyjaśnienia. To nowe, przyjazne podejście.

Internautów oburzyło jednak to, że organ pyta o spadek dochodów. Padły nawet zarzuty, że ingeruje w prowadzenie biznesu…

Pismo faktycznie może być źle zrozumiane przez osoby, które nie zajmują się podatkami, bo pada w nim słowo „dochód”. Pytanie zasadniczo kierowane jest jednak do księgowych. Oni natomiast powinni wiedzieć, że chodzi o koszty związane z inwestycjami, które pomniejszają przychód. W jednym roku bowiem przedsiębiorca może mieć bardzo wysokie dochody i zapłacić wysoki podatek, a w kolejnym wystąpić o milionowy zwrot daniny. Nie prosimy o wyjaśnienie tylko dlatego, że przedsiębiorca wykazał niższy dochód niż rok wcześniej. Prosimy głównie wtedy, gdy wnioskuje on o zwrot dużych kwot z budżetu państwa.

Jak często urząd wysyła takie pisma do przedsiębiorców?

To raczej incydentalne przypadki. Nie spotkałem się natomiast z negatywną reakcją podatników na takie pisma.