Zmiany, o których poinformował resort finansów, mają polegać na tym, że:

  • raty leasingowe będą kosztem uzyskania przychodu tylko do łącznej wysokości 150 tys. zł (czyli takiej samej, jak nowy limit amortyzacyjny przewidziany dla nabywców samochodów osobowych);
  • wszelkie koszty nabycia i używania samochodu osobowego (nie tylko leasingowanego) będą odliczane od przychodu podatkowego tylko w połowie, jeżeli auto będzie wykorzystywane do celów mieszanych, czyli firmowych i prywatnych.

Ta druga propozycja sprawi, że zasady w podatku dochodowym będą takie same jak w VAT, czyli, jeżeli auto będzie wykorzystywane do celów mieszanych, to podatnik odejmie tylko połowę poniesionych wydatków i połowę VAT. Z kolei, jeśli zadeklaruje, że używa samochodu wyłącznie do celów służbowych i będzie w tym celu prowadził odpowiednią ewidencję (najprawdopodobniej tę samą, co dla celów VAT), to odliczy 100 proc. kosztów i podatku od towarów usług.

Inne planowane przez MF zmiany – również w odniesieniu do samochodów osobowych – zakładają podwyższenie limitu odpisów amortyzacyjnych zaliczanych do kosztów uzyskania przychodu z obecnych 20 tys. euro (co przy kursie 4,29 zł za euro daje kwotę 85 800 zł) do 150 tys. zł oraz likwidacji kilometrówki. Pierwszy z tych limitów jest ważny dla firm leasingowych (bo to one amortyzują samochody użytkowane na podstawie leasingu operacyjnego), zaś kilometrówka ma dziś znaczenie przede wszystkim przy wynajmie auta. Przy czym obie te propozycje, mimo że wprost nie dotyczą osób korzystających z leasingu operacyjnego, będą miały dla nich zasadnicze znaczenie przy porównywaniu, co lepsze: wziąć auto w leasing, czy je po prostu wynająć albo kupić.

Nic więc dziwnego, że wielu podatników zastanawia się dziś, czy warto pospieszyć się do końca 2018 r. z podpisaniem umowy leasingu, żeby nie zostać objętym nowymi ograniczeniami. Ministerstwo Finansów tak szczegółowych planów jeszcze nie ujawnia. Na razie – jak się wydaje – sonduje ich społeczną i biznesową akceptację. Niewątpliwie chciałoby, żeby zapowiadane przez nie zmiany weszły w życie już od 1 stycznia 2019 r. Jeśli bowiem ich uchwalenie przesunęłoby się w czasie, to mogłyby one zacząć obowiązywać dopiero od 2020 r. Zasada jest bowiem taka, że w trakcie roku podatkowego (którym dla celów PIT, jak również zasadniczo w CIT, jest rok kalendarzowy) nie mogą być wprowadzane zmiany na niekorzyść podatników. A zapowiadane przez MF modyfikacje byłyby dla zdecydowanej większości płacących podatek dochodowy niekorzystne.

Można mieć tylko nadzieję, że zachowana zostanie zasada ochrony praw nabytych i do umów zawartych przed 2019 r. będą stosowane dotychczasowe przepisy podatkowe. Niewykluczone natomiast, że wiązałoby się to z obowiązkiem zgłoszenia takiej umowy w określonym terminie do urzędu skarbowego.

!Podatnicy planujący leasing nie powinni zwlekać z podpisaniem nowych umów do przyszłego roku. Jeśli zawrą je w tym roku, to jest szansa, że nadal będą mogli skorzystać – zgodnie z zasadą ochrony praw nabytych – z dotychczasowych preferencji. Nawet jeśli przepisy zaczną obowiązywać od 2019 r.

Tak było – w odniesieniu właśnie do umów leasingowych – co najmniej dwukrotnie. Pierwszy raz – gdy od 2011 r. samochody z kratką zostały objęte zakazem odliczenia więcej niż 60 proc. VAT (maksymalnie 6000 zł) oraz całości podatku zawartego w cenie paliwa. Jeśli auto, którego dotyczyła umowa leasingu, nie było wcześniej objęte tymi ograniczeniami, to chcąc nadal korzystać z tego przywileju, należało w ciągu miesiąca (do 31 stycznia 2011 r.) zarejestrować taką umowę w urzędzie skarbowym.

TGP okładka 22 czerwca

TGP okładka 22 czerwca

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Drugi raz taki obowiązek został wprowadzony w związku ze zmianami wchodzącymi w życie od 1 kwietnia 2014 r. Zasadniczo były one korzystne dla podatników, bo pozwoliły odejmować połowę VAT, zamiast – jak wcześniej – nie więcej niż 6 tys. zł lub 5 tys. zł. Kto jednak zawarł umowę leasingu przed 1 kwietnia, a chciał zostać objęty nowymi, korzystniejszymi regułami, musiał ją zarejestrować w urzędzie skarbowym do 1 maja 2014 r.

Być może Ministerstwo Finansów powieli tę zasadę również obecnie. W przeciwnym razie leasingobiorcy mogliby argumentować, że gdy decydowali się na podpisanie umowy i obliczali, czy ich na nią stać, nie mogli wziąć pod uwagę skutków zmian, o których jeszcze nie wiedzieli. Słowem, mogliby podnosić zarzut naruszenia zasady ochrony praw nabytych.

TO TYLKO FRAGMENT TEKSTU. CAŁY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ W TYGODNIKU GAZETA PRAWNA>>