Juliane Kokott zwróciła uwagę na konkretne cechy hiszpańskiej daniny. Po pierwsze, nie trafia ona do budżetu centralnego, lecz do kasy regionu. Jej głównym celem nie są też wpływy fiskalne, ale finansowanie działań związanych z ekologią, ładem przestrzennym i zachowaniem struktury handlu detalicznego w niektórych regionach. – Skoro działalność dużych sieci handlowych generuje większe koszty dla lokalnych społeczności, to powinny one w większym stopniu dokładać się do lokalnych budżetów – uważa rzecznik TSUE.

Ponadto hiszpański podatek pobierany jest nie od obrotu sieci, a powyżej określonego limitu powierzchni sprzedaży. Warunki jego poboru są równe dla wszystkich (zarówno dla krajowych, jak i zagranicznych firm). Obcy przedsiębiorcy nie są więc dyskryminowani wyłącznie dlatego, że przeważają na hiszpańskim rynku.

W Hiszpanii danina nie stanowi też – według Kokott – niedozwolonej pomocy publicznej dla najmniejszych sklepów. – W normalnych warunkach rynkowych i tak by one jej nie płaciły, a więc nie uzyskują żadnej korzyści gospodarczej – argumentuje rzecznik i przypomina, że do tej pory w unijnym prawie powszechnie akceptowane były decyzje o nieopodatkowaniu małych firm i nie uważano tego za naruszenie przepisów dotyczących pomocy publicznej.

Takie stanowisko nie dziwi Przemysława Antasa, radcy prawnego w kancelarii Antas Legal. – W opinii zaakcentowano, że podatek może nie naruszać unijnych przepisów, jeśli jego cele są pozafiskalne, związane z ochroną jakiegoś dobra publicznego, a warunki poboru zależą od powierzchni sprzedaży i są równe dla wszystkich – tłumaczy ekspert. Jego zdaniem opinia Juliane Kokott to ważna wskazówka dla polskiego ustawodawcy, bo ani zakwestionowane przez Unię przepisy o podatku od sprzedaży detalicznej, ani wprowadzane obecnie minimum podatku dochodowego nie poszły w tym kierunku.

Podobnego zdania jest Mieczysław Gonta, partner w dziale doradztwa prawnopodatkowego w PwC. Zwraca on uwagę, jak ważny okazuje się pozafiskalny cel poboru daniny. – Nie naruszy ona prawa unijnego, jeśli wpływy uzyskane w ten sposób posłużą lokalnej społeczności ponoszącej zwiększone koszty ekspansji hipermarketów – komentuje ekspert PwC.

Opinia TSUE dotyczy hiszpańskich regionów: Asturii, Aragonii i Katalonii. W pierwszym z nich kwota daniny uzależniona jest od specjalnych współczynników odnoszących się do powierzchni parkingowej sklepu. Z kolei w Katalonii i Aragonii liczy się ją od łącznej powierzchni handlowej sklepu. Każdy z tych podatków zaskarżyło ANGED (krajowe stowarzyszenie przedsiębiorstw dystrybucyjnych). Sprawa doszła aż do hiszpańskiego sądu najwyższego, który postanowił zawiesić postępowania i zadać pytania prejudycjalne. 

ORZECZNICTWO

Opinia rzecznik generalnej TSUE z 9 listopada 2017 r., sygn. akt C-233-234, C-236/16. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia