Chodzi o projekt nowej ordynacji podatkowej przygotowany przez komisję kodyfikacyjną ogólnego prawa podatkowego. Projekt jest już gotowy, ale oficjalnie zostanie przedstawiony dopiero jesienią. Wtedy też rozstrzygną się jego losy. Na łamach DGP opisywaliśmy go już w lipcu („Podatki będą się przedawniać nawet po 25 latach”, nr 132/2017).

Rewolucyjne zmiany

Przypomnijmy, że projekt zakłada dwukrotne wydłużenie standardowego terminu przedawnienia. Zasadniczo większość podatków przedawniałyby się po 10 latach, a nie jak obecnie po pięciu. Fiskus miałby bowiem pięć lat na wymiar daniny i kolejne pięć na jej pobór. Terminy te mogłyby być przedłużane. Zarówno wymiar, jak i pobór mogłyby wynosić po 10 lat (na skutek zawieszenia).

Pobór mógłby też zostać jeden raz przerwany (po zastosowaniu pierwszego środka egzekucyjnego), co powodowałoby, że pięcioletni termin liczyłby się od nowa.

W ostateczności więc czas na wymiar nie mógłby przekroczyć 10 lat, a pobór nie mógłby trwać dłużej niż 15 lat. W skrajnym przypadku – jeśli fiskus wykorzystałby wszystkie możliwości, które dawałaby mu nowa ordynacja podatkowa – podatek przedawniłby się po 25 latach.

Ćwierć wieku lepsze niż nieskończoność

Ćwierć wieku lepsze niż nieskończoność

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Obecnie obowiązuje pięcioletni termin przedawnienia (w czasie którego fiskus powinien się uporać zarówno z wymiarem, jak i poborem podatku). W praktyce jednak fiskus może zawieszać bieg terminu przedawnienia bez żadnych ograniczeń i przerywać go dowolną ilość razy (na skutek zastosowania każdego kolejnego środka egzekucyjnego).

Realne terminy

Według Dariusza Malinowskiego, partnera w KPMG, proponowana zmiana byłaby bardzo korzystna dla podatników, mimo że na pierwszy rzut oka na taką nie wygląda.

Opinię tę podziela Jacek Aninowski, dyrektor generalny ds. obsługi postępowań w Instytucie Studiów Podatkowych Modzelewski i Wspólnicy. Zwraca uwagę na to, że nowe rozwiązania formalnie wydłużają przedawnienie, jednak w praktyce wprowadzają realne i definitywne terminy, dzięki którym przestałoby ono wreszcie być iluzoryczne.

Przemysław Antas, radca prawny w Antas Kancelaria Radców Prawnych i Doradców Podatkowych, zwraca uwagę na to, że jeśli fiskus zakwestionuje podatek zapłacony przez podatnika, to będzie miał na jego określenie maksymalnie 10 lat. – Organy podatkowe będą się więc musiały bardzo starać, żeby nie popełniać pomyłek, które mogłyby doprowadzić do uchylenia decyzji przez sąd administracyjny. Jeśli bowiem tak się stanie, to może się okazać, że nie zdążą już wydać nowej decyzji, a tym samym nie będą mogły w sposób trwały wyegzekwować wyższego podatku.

Ekspert uważa nawet, że nowe przepisy mogą też posłużyć podatnikom do przedłużania sporów o wysokość podatku, tak by termin na wymiar zdążył się przedawnić i fiskus nie mógł określić wyższej daniny.

Lepiej szybciej

Również Piotr Kołodziejczyk, menedżer w zespole postępowań podatkowych i sądowych EY, pozytywnie ocenia rozdzielenie terminów na wymiar i pobór podatków, przy jednoczesnym ograniczeniu możliwości ich zawieszania i przerywania poboru. Uważa jednak, że proponowane standardowe terminy przedawnienia (pięć lat na wymiar i pięć na pobór) są zbyt długie. Jego zdaniem wystarczające byłyby terminy trzyletnie (projekt zakłada, że trzyletni termin ma być stosowany wyłącznie w odniesieniu do niektórych podatków, np. PIT od dochodów ze stosunku pracy i to tylko, gdy mowa o wymiarze podatku, a nie o jego poborze – przyp. red.).

– Nie chodzi wyłącznie o interes podatników, ale również budżetu – przekonuje Piotr Kołodziejczyk. Jego zdaniem odwlekanie w czasie egzekucji, nieuniknione przy dłuższych terminach, może zmniejszać jej skuteczność.

Dlatego pozytywnie ocenia też propozycję, aby bieg terminu przedawnienia poboru mógł być przerwany tylko raz, a nie jak dziś wielokrotnie. Choć jego zdaniem przerwanie terminu po zastosowaniu środka egzekucyjnego w ogóle nie powinno mieć miejsca. Fiskus i tak bowiem zyska dodatkowy czas na pobór podatku (na skutek rozdzielenia terminów przedawnienia).

Karne skarbowe

Eksperci zwracają też uwagę na inne pozytywne zmiany.

– W projekcie przewidziano nowy katalog przesłanek zawieszających bieg terminu przedawnienia i są to głównie okoliczności niezależne od organów – podkreśla Piotr Kołodziejczyk.

Zniknęłaby natomiast najbardziej kontrowersyjna przesłanka, jaką jest wszczęcie postępowania w sprawie o przestępstwo lub wykroczenie skarbowe.

– Jej usunięcie spowodowałoby wzrost zaufania podatników do państwa – uważa Dariusz Malinowski.

Zwraca uwagę na rozpowszechnioną obecnie praktykę polegającą na nieuzasadnionym wszczynaniu takich postępowań tylko po to, żeby zapobiec przedawnieniu.

Więcej plusów

Z ordynacji podatkowej zniknąłby też przepis, który mówi, że zobowiązania podatkowe zabezpieczone hipoteką lub zastawem skarbowym mogą być po przedawnieniu egzekwowane z przedmiotu hipoteki i zastawu. Przepis wciąż tkwi w ordynacji, mimo że Trybunał Konstytucyjny uznał, że jego analogiczny poprzednik był niezgodny z konstytucją (wyrok TK o sygn. akt SK 40/12).

– Organy wciąż go stosują, a podatnicy, którzy chcą to zakwestionować, muszą udowadniać swoje racje w sądach – mówi Dariusz Malinowski.

Po zmianach ustanowienie hipoteki lub zastawu skarbowego zawieszałoby jedynie bieg terminu przedawnienia poboru (maksymalnie na pięć lat i to łącznie z innymi przesłankami zawieszenia).

Eksperci pozytywnie oceniają też propozycję, by bieg terminu przedawnienia był liczony od dnia, w którym upłynął termin na zapłatę daniny, a nie dopiero od końca roku. To również doprowadziłoby do skrócenia terminu przedawnienia, bo zobowiązania, które należy zapłacić w styczniu, przedawniałyby się o rok szybciej. – Z drugiej strony jednak skróciłby się też czas na wystąpienie o zwrot nadpłaty – podkreśla Dariusz Malinowski.