Nie przeszkadza to jednak OECD widzieć w Luksemburgu kraju przyjaznego dla biznesu, który – jak czytamy w raporcie – dzięki swoim „przewidywalnym przepisom podatkowym i solidnej polityce fiskalnej” może pochwalić się dobrymi wynikami gospodarczymi.

A przecież nie gdzie indziej, jak właśnie w Luksemburgu, ciche umowy z władzami tego kraju zawarło swego czasu ponad 350 międzynarodowych koncernów. Pozwoliło im to płacić bardzo niskie podatki. Niby legalnie, lecz pozostałe kraje – te, w których koncerny faktycznie zarabiały – traciły na tych porozumieniach miliardy euro.

Dwa lata temu czytaliśmy w prasie, że afera LuxLeaks bardzo zaszkodziła wizerunkowi tego kraju. Czyżby upłynęło już wystarczająco dużo czasu, by zmienić ocenę?

Na pewno nie w Polsce, gdzie na wokandzie sądów administracyjnych ciągle toczą się sprawy o wykorzystywanie luksemburskich funduszy inwestycyjnych do unikania opodatkowania w naszym kraju. W ubiegłym tygodniu opisywaliśmy jeden z takich wyroków (DGP nr 143/2017). Zakończył się przegraną dla funduszu.

Luksemburskie spółki to także trzon optymalizacji, przed którą ostrzegło w maju br. Ministerstwo Finansów w komunikacie dotyczącym nabywania obligacji w ramach grupy podmiotów powiązanych. Uczestnikami takich transakcji są z jednej strony z fundusze inwestycyjne zamknięte (FIZ), z drugiej podmiot transparentny podatkowo, czyli luksemburska spółka SCSp. Pojawienie się tego rodzaju optymalizacji ma związek z objęciem opodatkowaniem od 1 stycznia 2017 r. przychodów FIZ z udziału w spółkach transparentnych – ostrzega MF.

Oficjalnie na doskonałym wizerunku Luksemburga, jako kraju podatkowo przyjaznego dla biznesu, kładą się tylko dwa cienie. Jeden to obawa OECD o stabilność podatkowych wpływów z systemu finansowego. Przyczynił się do tego głównie kryzys finansowy – martwi się organizacja.

O drugim poinformował niedawno minister finansów tego kraju Pierre Gramegna. Chodzi o drastyczny spadek wpływów z VAT od usług elektronicznych, telekomunikacyjnych i nadawczych, odkąd podatek z tego tytułu musi być rozliczany w kraju konsumpcji, a nie siedziby dostawcy (takiego jak np. Apple). W II kwartale 2017 r. wpływy z tego tytułu spadły w Luksemburgu o 60 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2016 r. – podał Pierre Gramegna.