statystyki

In dubio pro tributario – o (nie)potrzebnej zmianie po roku

autor: Artur Kotowski01.04.2017, 07:30
Wyznaczony przez administracyjny typ stosowania prawa schemat działania nakłada na organ administracyjny silny imperatyw w ustaleniach walidacyjnych (określeniu przepisów, na podstawie których ma zostać wydana decyzja administracyjna)

Wyznaczony przez administracyjny typ stosowania prawa schemat działania nakłada na organ administracyjny silny imperatyw w ustaleniach walidacyjnych (określeniu przepisów, na podstawie których ma zostać wydana decyzja administracyjna)źródło: ShutterStock

Podatnik nie powinien ponosić negatywnych konsekwencji z tytułu niepewności prawa i nieścisłości popełnionych przez legislatora. Ten z kolei nie powinien przerzucać swojej niepewności na organy podatkowe.

Reklama


Mnożą się wątpliwości w zakresie stosowania przez organy podatkowe klauzuli nakazującej rozstrzygać niedające się usunąć wątpliwości co do treści przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika (art. 2a ordynacji podatkowej), tzw. in dubio pro tributario. Ponad rok temu, gdy ta zasada była jeszcze w fazie projektu legislacyjnego, zgłaszałem na ramach DGP wątpliwości w zakresie praktycznego oddziaływania tej – intuicyjnie ocenianej jako słuszna – reguły na faktyczne polepszenie sytuacji prawnej podmiotów wchodzących w spory z fiskusem („Prawnik” z 22–24 maja 2016 r.). Według obserwacji osób zajmujących się monitorowaniem działalności urzędów skarbowych po nieco ponad roku jej obowiązywania organy podatkowe ignorują treść tej zasady. Sprawy, w których urzędy dokonują analizy i podejmują interpretacje na podstawie zgłaszanej rozbieżności alternatyw znaczeniowych przepisu prawa, są nieliczne. Jeżeli zaś nawet występują, to urzędy milcząco wskazują na interpretację niekoniecznie najlepszą dla strony.

Odnotowano natomiast odwoływanie się do klauzuli in dubio pro tributario przez sądy, choćby w wyroku z 10 stycznia 2017 r. (sygn. akt II FSK 3729/14) Naczelny Sąd Administracyjny przypomniał o możliwości zastosowania tej klauzuli i sam wprost ją zastosował w celu wydania rozstrzygnięcia na korzyść strony.

Wróćmy jednak do postępowania organów podatkowych, bowiem nadzieja, że my wszyscy, obywatele – działający jako osoby fizyczne lub pod firmą – możemy wygrać w sądzie, który ostatecznie powoła się na omawianą klauzulę, nie wydaje mi się frapującą alternatywą. Można rzec, że lepiej tak niż w ogóle, ale dla większości osób spór sądowy w sprawach podatkowych może być równie traumatycznym przeżyciem jak sprawa karna. Dlatego warto się zastanowić, dlaczego klauzula in dubio pro tributario „nie chwyciła” (jak mówi się w prawniczym żargonie) w ramach samego postępowania podatkowego.

Pro tributario et pro reo


Pozostało jeszcze 52% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • Bert(2017-04-02 00:02) Zgłoś naruszenie 30

    Czy wy w gazecie ze słowem "prawna " w tytule, na prawdę nie macie nikogo, kto mógłby wypowiadać się o procedurze podatkowej w sposób profesjonalny...

    Odpowiedz
  • j.(2017-04-01 20:55) Zgłoś naruszenie 20

    Powinniśmy jednak także widzieć ciemna stronę owego "pro tributario", Pracujący na etacie raczej z tego nie skorzystają, bo tu "dubio "raczej nie ma. Natomiast jest mnóstwo niejasności np. co jest, a co nie jest kosztem uzyskania przychodów. Jeśli wszystko byłoby "pro tributario ", to przedsiębiorcy opodatkowani za zasadach ogólnych w ogóle nie płaciliby PIT-u, bo wpisywaliby w koszty wszystko, co się da, nawet jeśli to z prowadzoną działalnością ma niewiele wspólnego, jeśli tylko na tym tle mogą się pojawić jakieś wątpliwości i zgodnie z prawem żądaliby ich rozstrzygania na swoją korzyść! Oczywiście podobnie mogłoby być np. z VAT-em. To nie tędy droga! Prawdziwa przyczyna takiego, a nie innego stanu rzeczy tkwi w niejasności, zawiłości i niejednoznaczności podatkowego prawa materialnego, bo stąd się biorą tak liczne wątpliwości. Trzeba poprawić prawo materialne (albo... napisać je od nowa!), żeby tych wątpliwości było jak najmniej, a nie toczyć boje w temacie zdecydowanie zastępczym, jakim jest takie, czy inne rozstrzyganie sporów, albo taki, czy inny tryb wydawania interpretacji. A może być tak, że wspomniana zasada może się zupełne nie sprawdzić, bo będzie przede wszystkim wspierać cwaniaków, którzy skutecznie wymigają się przy pomocy tej zasady od płacenia podatków. A oni już potrafią! W naszym bogobojnym społeczeństwie do dobrego tonu należy pochwalić się, w jaki sposób kiwa się fiskusa i jeśli ktoś bezczelnie wpisze w koszty firmy np. koszt niedzielnego obiadu zjedzonego z rodziną (kłamiąc przed fiskusem, że jadł z kontrahentem!), to się tym na salonach pewnie pochwali. Zresztą może bezczelnie powiedzieć w urzędzie skarbowym: "Mam wątpliwości, czy to może być kosztem firmy, ale proszę te wątpliwości, zgodnie ze słynna zasadą, rozstrzygnąć na moją korzyść, żebym mógł sobie dalej bezkarnie kręcić podatkowe lody i śmiać się w nos fiskusowi!

    Odpowiedz
  • dud(2017-04-01 22:24) Zgłoś naruszenie 02

    urzednikow w Polsce nie obowiazuje prawo robia co chca i jak chca odpowiedzialnosci nie ponosza myslalam ze za rzadow PIS wszystko sie zmieni ze podatnik moze spac spokojnie no coz zminili sie tylko ludzie na stolkach smutne ale prawdziwe a mialo byc tak pieknie

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama