Część branż postuluje zwiększenie kar za przemyt. Czy zgadza się pan z tym?

W kodeksie karnym skarbowym kary za przemyt są naprawdę wysokie. Problemem dzisiaj jest brak zrozumienia lub niedostateczna wrażliwość wymiaru sprawiedliwości na przestępstwa gospodarcze i ekonomiczne. Podam prosty przykład. W przypadku dobrowolnego poddania się odpowiedzialności średnio orzekane jest 1500 zł grzywny. Jednak jeżeli urząd celny nie wyrazi zgody na taką karę i sprawa będzie rozstrzygana przez sąd, to istnieje prawdopodobieństwo, że grzywna będzie niższa. Średnie kary orzekane w sądach są na poziomie 1400 zł. Służba Celna wyśrubowała grzywny nakładane w formie mandatów. Obecnie mandat za przemyt to około 500 zł, natomiast w przypadku większej ilości przemycanych papierosów – 1500 zł bądź więcej.

Chce pan powiedzieć, że sędziowie nie doceniają szkodliwości społecznej przemytu?

Między innymi. Kiedy sąd ma przed sobą oskarżonego, który mówi, że nie ma żadnego majątku i jest biedny, nie zasądza wysokiej kary. Większość przestępców nie może pochwalić się żadnym majątkiem, gdyż cały ich dobytek przepisany jest np. na rodzinę. Sąd nie widzi tego ukrytego majątku i tego, że np. oskarżony przyjechał luksusowym samochodem.

Jak przebiega realizacja planu przeciwdziałania korupcji w Służbie Celnej?

Notujemy coraz mniej zatrzymań celników. Coraz częściej zdarza się, że to celnicy informują o łapówce przełożonego i zatrzymany przez policję jest ten, co ją daje, a nie celnik.

Jeśli chodzi o przemyt, to obecnie mamy do czynienia w większym stopniu ze zorganizowaną przestępczością. Przemytnicy starają się ustawiać przysłowiową bramkę dla przewozu towarów przez granicę. Aby zapobiec sytuacji, w której celnik może umówić się z przemytnikiem, wprowadziliśmy codzienne losowanie stanowisk pracy, tzn. celnik nie wie, na którym stanowisku odpraw będzie pracować. Jednak z uwagi na to, że mamy potwierdzone przypadki wykorzystywania przez funkcjonariuszy prywatnych telefonów do celów przestępczych, w tym do informowania o miejscu pełnionej służby, zaproponowaliśmy, żeby celnicy pracujący na granicy i w komórkach zwalczania przestępczości nie mogli podczas służby używać prywatnych telefonów. Takie rozwiązanie funkcjonuje w wielu instytucjach, np. w ABW, Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Pomysł ten pozytywnie zaopiniowała Rada Legislacyjna.

A co z nagłymi wypadkami?

Nie chcemy nikomu zabierać środków komunikacji, stąd też jest propozycja, aby celnik mógł skorzystać ze służbowego telefonu. Telefon będzie do dyspozycji w biurze, za darmo. Jest to pewien rodzaj rekompensaty za ograniczenia z tytułu braku własnego telefonu. Specyfika tego zawodu wymaga, by nie używać telefonów prywatnych. Gdy chirurg operuje 12 godzin, też nie wychodzi z sali i nie korzysta z telefonu.