ROZMOWA

EWA MATYSZEWSKA:

W maju 2011 r. ok. 150 tys. nowych podatników będzie musiało stosować kasy fiskalne. Czy to dobry pomysł?

DORIAN LISZCZ*:

To duży krok, i to w dobrą stronę.

Ale ci, którzy urządzenia fiskalne będą musieli stosować, tacy zadowoleni nie są.

Użytkownicy kas zawsze narzekali na nieuczciwą konkurencję ze strony podobnych im podmiotów, które lawirując w przepisach, nie musiały wprowadzać urządzeń fiskalnych. Często firmy te przez cały rok fikcyjnie wykazywały obroty poniżej 40 tys. zł, co zwalniało je z obowiązku stosowania kas.

Czy spotkał się pan z takimi sytuacjami w praktyce?

Owszem. Wchodząc do baru, restauracji, widywaliśmy zamiast kasy fiskalnej kalkulator czy zeszyt, a na terenie tego lokalu, w oddanej w ajencję przez restauratora toalecie – każde zdarzenie łazienkowe ewidencjonowane było już za pomocą kasy. Wszystko dlatego, że osoba prowadząca toaletę zamierzała płacić podatki. Takie przykłady można mnożyć.

Jaki jest powód obejmowania przez Ministerstwo Finansów coraz szerszej grupy podatników obowiązkiem stosowania kas?

Obawiam się, że prawdziwym powodem przygotowania projektu może być zamiar ufiskalnienia dwóch znaczących grup podatników, które w żaden sposób w przeszłości nie dawały się ująć w kołnierz kasy fiskalnej. Myślę tu o prawnikach i lekarzach. Powszechność stosowania kas fiskalnych załatwi ten problem niejako przy okazji. Szkoda tylko małych i niezamożnych podatników, którym postawienie kasy w firmie zwielokrotni wartość majątku ich firm.

Oby tylko nie wywołało to migracji podatkowej np. do Wielkiej Brytanii, gdzie rząd obejmuje specjalną troską małe podmioty w okresie ich inkubacji – dopóki nie staną się wystarczająco duże, by móc płacić podatki.

Czy wprowadzenie kas u lekarzy to dobry pomysł?

Nie jest problemem nakazać lekarzowi kupienie kasy. Problemem jest spowodowanie, aby w czasie wizyty u pacjenta lekarz zechciał ją w ogóle włączyć. Kiedy lekarz zechce włączyć kasę? Wtedy gdy pacjent będzie zabiegał o paragon. Kiedy pacjent będzie zabiegać o paragon? Wtedy gdy będzie mógł jego wartość odliczyć od podatku lub dochodu. W przeciwnym wypadku pacjent zawsze będzie chciał zapłacić lekarzowi kwotę netto, zachować VAT w swojej kieszeni, a nie zasilić nim Skarbu Państwa.

Za niecały rok rynek będzie potrzebował ok. 300 tys. kas fiskalnych. To szacunki MF. Czy branża jest przygotowana na dostarczenie tylu urządzeń?

Obecnie firmy sprzedające i serwisujące kasy odczuwają skutki kryzysu. Sprzedaż nowych urządzeń jest na najniższym poziomie od początku istnienia branży. Dodatkowo poprzednie z rozporządzeń wydłużyło z roku do dwóch lat częstotliwość wykonywania płatnych i obowiązkowych przeglądów ustawowych kas. Usługa ta jest podstawą bieżącego utrzymania firm serwisowych w Polsce, a przez wydłużenie okresu tych przeglądów branża została pozbawiona połowy rocznych przychodów.

W firmach tych są redukcje zatrudnienia. Statystyczny diler kas fiskalnych to dwie współpracujące ze sobą osoby, serwisanci. Jeżeli w Polsce mamy maksymalnie ok. 1000 firm serwisujących kasy, to łatwo obliczyć, czy wraz z nastaniem maja 2011 r., każdy z dilerów będzie musiał dostarczyć, zaprogramować, ufiskalnić ok. 150–300 urządzeń. Jest to wykonalne.

*Dorian Liszcz

ekspert firmy GMTR

GMTR – polski producent kas i drukarek fiskalnych