W bazie orzeczeń sądów administracyjnych jest już ponad 2 tys. wyroków w sprawie fikcyjnych spółek zakładanych w Czechach. Nadal nie odstrasza to polskich podatników, skuszonych ofertami łatwej i korzystnej rejestracji firmy za południową granicą.

Wciąż bez trudu można znaleźć w internecie ogłoszenia oferujące kompleksową pomoc w zarejestrowaniu działalności gospodarczej w Czechach czy też przy zakupie „gotowych spółek bez VAT”. Ogłoszeniodawcy (często podający się za kancelarie prawne) reklamują się doskonałą znajomością języka czeskiego i tamtejszych realiów.

Podobne oferty dotyczą rejestrowania spółek na Słowacji czy w amerykańskim stanie Delaware.

Cel to zaoszczędzić na polskich podatkach. Fiskus i sądy z łatwością jednak rozpracowują schemat działania, w którym zarejestrowana za granicą firma nie ma prowadzić tam rzeczywistej działalności gospodarczej, tylko uczestniczyć w procederze wystawiania fikcyjnych faktur.

Potwierdza to niedawny wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. Jest on wprawdzie nieprawomocny, ale takich orzeczeń, dotyczących próby wyłudzania VAT przy wykorzystaniu spółek działających w Czechach, jest wiele.

Schemat działania

Najczęściej dotyczy to fikcyjnych usług. Najpierw wykonuje je polska firma na rzecz czeskiej. Zgodnie z ogólną zasadą, wynikającą z art. 28b ustawy o VAT, obowiązek podatkowy powstaje w Czechach (miejscu siedziby usługobiorcy), więc tam też powinien zostać zapłacony podatek należny od usługi. Czeska firma, rozliczając import usług, wykazuje podatek należny, który jest zarazem podatkiem naliczonym. Oba zatem się „zerują”.

Następnie czeska firma świadczy rzekomo usługi na rzecz rzeczywistego polskiego nabywcy, który rozlicza import usług według opisanych wyżej zasad.

Gdyby nie było czeskiej firmy, to polski usługodawca wykonałby usługę na rzecz innej polskiej firmy i w rezultacie musiałby zapłacić VAT w Polsce. Korzystając z czeskiego pośrednictwa, nie płaci tego podatku, jak również nie uiszcza go firma w Czechach.

Nie tylko usługi

Wyroki sądów administracyjnych dotyczą również fikcyjnych dostaw towarów przy wykorzystaniu czeskich firm, przy czym tu oszczędność podatkowa wynika z tzw. karuzeli podatkowej, czyli schematu polegającego na obrocie towarem – rzeczywistym lub fikcyjnym. Oszczędność podatkowa pojawia się, gdy podmiot w łańcuchu dostaw znika bez zapłaty należnego podatku, a inny odlicza podatek naliczony.

Wojciech Kieszkowski, doradca podatkowy i partner w Solveo Advisory, przypomina tu głośną sprawę ujawnioną w styczniu 2022 r., a dotyczącą fikcyjnego handlu trumnami. „Gotowe wyroby – wciąż te same – wielokrotnie wyjeżdżały z Polski do Czech, by powrócić jako akcesoria do wyrobu trumien” – relacjonowała PAP. Dzięki temu przestępcza grupa ze Śląska próbowała wyłudzić ok. 630 tys. zł nienależnego zwrotu VAT.

– Oszukańcze transakcje z wykorzystaniem fikcyjnych spółek czeskich nie ominęły też spółki Skarbu Państwa z branży paliwowej, która została uwikłana w przestępczy proceder. Skutkowało to koniecznością zapłaty ponad 200 mln zł zaległego podatku wraz z odsetkami – przypomina Wojciech Kieszkowski.

Sprawa była równie głośna, co handel trumnami. Komponenty paliwa przypływały do trójmiejskich portów, po czym „na papierze” trafiały do Czech, a stamtąd bardzo szybko wracały… do Gdańska.

– Logistycznie było to absurdalne, więc trudno było się nie domyślić, że chodzi tylko o wyłudzenie podatku – tłumaczy ekspert.

Dla samego siebie

W sprawie, którą 13 kwietnia br. rozstrzygnął WSA we Wrocławiu (sygn. akt I SA/Wr 193/22), chodziło o polskiego przedsiębiorcę działającego w branży transportowej, który zarejestrował również działalność gospodarczą w Czechach. W okresie od lutego 2016 r. do stycznia 2017 r. wystawiał faktury na rzecz czeskiej firmy, wykazując, że podatek należny powinien być zapłacony w Czechach. Z kolei czeska firma wystawiała fakturę na rzecz rzeczywistego nabywcy usług z siedzibą w Polsce.

Fiskus to zakwestionował. Uznał, że faktury były wystawiane „dla samego siebie” w celu obejścia przepisów prawa, a więc cały schemat działania był fikcyjny.

Urzędnicy pozyskali informacje od czeskiej skarbówki, z których wynikało, że polski przedsiębiorca nie posiadał w Czechach odpowiedniej infrastruktury technicznej umożliwiającej wykonanie usług transportowych na rzecz polskiego podmiotu. Co więcej, tamtejsza firma nie kupowała nawet paliwa (nie było żadnych dowodów potwierdzających takie zakupy), a pod adresem, gdzie była zarejestrowana, znajdowało się biuro rachunkowe.

Osoby zatrudnione formalnie przez czeską firmę w rzeczywistości świadczyły pracę w Polsce. Tu jeździły samochodem zarejestrowanym w Czechach. Tu też była wynajęta baza transportowa i pomieszczenia warsztatowe, w których naprawiano i konserwowano samochody.

Faktury powinny być więc wystawiane z pominięciem podmiotu działającego w Czechach – stwierdziły organy podatkowe obu instancji.

Nie uciekli przed fiskusem

Tego samego zdania był sąd we Wrocławiu. Zgodził się z fiskusem, że schemat rozliczeń był fikcyjny, miał na celu zaoszczędzenie na VAT przy wykorzystaniu firmy formalnie tylko zarejestrowanej w Czechach, ale nieprowadzącej tam żadnej działalności.

Sąd orzekł więc, że polskie przedsiębiorstwo powinno było wystawić faktury dokumentujące świadczenie usług transportowych na rzecz ich ostatecznego polskiego nabywcy, wykazując na nich stawkę 23 proc. VAT. Obowiązek podatkowy powstał na ogólnych zasadach, uregulowanych w art. 19a ust. 1 ustawy o VAT, tj. z chwilą wykonania usługi transportowej – podsumował WSA.

Wyrok jest nieprawomocny. ©℗

OPINIA

Sromotna klęska ryzykownych optymalizacji

ikona lupy />
Materiały prasowe
Daniel Więckowski
doradca podatkowy i partner w LTCA

Wyrok wrocławskiego sądu to kolejny dowód na sromotną klęskę „idealnych”, „bezpiecznych” czy też „100-procentowo pewnych” optymalizacji podatkowych, oferowanych przez hochsztaplerów, niemających kompletnie pojęcia o tym, w jak olbrzymie ryzyka wplątują niczego nieświadomych klientów, którzy chcieli „tylko” oszczędzić na podatkach. Trudno nie dostrzec, jak olbrzymia kampania reklamowa promowała zakładanie firm w Czechach, gdzie można optymalnie rozliczać koszty podatkowe, czy też na Słowacji, nie wspominając już o tak egzotycznych lokalizacjach jak Brytyjskie Wyspy Dziewicze czy amerykański stan Delaware.

Tak jak wskazał wrocławski WSA, fikcyjność działania podmiotu zagranicznego prowadzi do wniosku, że faktycznym usługodawcą był polski właściciel zagranicznej spółki, a to powoduje konieczność opodatkowania transakcji właściwą krajową stawką VAT. Jeśli dodamy do tego odsetki od zaległości podatkowych i konieczność zapłaty dodatkowego zobowiązania podatkowego (tzw. sankcji VAT), to obiecana oszczędność na podatkach zmienia się w bolesną porażkę. ©℗

OPINIA

Cierpią uczciwi podatnicy

ikona lupy />
Materiały prasowe
Piotr Leonarski
adwokat, doradca podatkowy i szef praktyki podatkowej w B2R Law Jankowski

Schematy unikania opodatkowania podobne do tego, który trafił na wokandę wrocławskiego sądu, odciskają swoje piętno również na uczciwych podatnikach, którzy uczestniczą w transakcjach transgranicznych. Taki przedsiębiorca, który rzeczywiście świadczy usługi, musi szczególnie uważać, żeby dokumentacja potwierdzająca ich świadczenie była rzetelna i kompletna. Świadczenie usług podobnych do tych, które realizują nieuczciwe podmioty, znacząco zwiększa ryzyko wnikliwej kontroli ze strony fiskusa. ©℗