Nie chodzi o miejsce prowadzenia działalności przez usługodawcę, tylko przez usługobiorcę. Zasadą jest bowiem, że jeżeli firma będąca usługobiorcą ma stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej w innym kraju, to tu także świadczący usługę powinien odprowadzić VAT. Jeżeli warunek ten nie jest spełniony, to VAT należy się państwu, w którym usługobiorca ma swoją siedzibę.
Welmory i Dong Yang
Poprzednie głośne wyroki TSUE zapadły w polskich sprawach: spółki Welmory (wyrok z 16 października 2014 r., sygn. C-605/12) i Dong Yang Electronics (wyrok z 7 maja 2020 r., sygn. C 547/18).
Reklama
W pierwszym z nich TSUE orzekł, że jeżeli zagraniczna firma korzysta z infrastruktury informatycznej umiejscowionej w naszym kraju i z naszych pracowników, to podatek od kupowanych przez nią usług powinien być rozliczony w Polsce.
W drugim wyroku unijny trybunał stwierdził, że samo posiadanie spółki zależnej na terytorium Polski nie oznacza jeszcze, że zagraniczny podmiot ma tu stałe miejsce prowadzenia działalności. Wyjaśnił, że ustalając, czy usługi mają być fakturowane z polskim VAT, trzeba brać pod uwagę szerszy kontekst.

Reklama
Podobna sytuacja miała miejsce w najnowszej sprawie. Znów padło pytanie, czy spółka zależna umiejscowiona w innym kraju stanowi tu stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej swojej spółki matki.
Na tym sprawa spory się nie kończą. - Belgijski Sąd Apelacyjny w Liege złożył kolejne zapytanie do TSUE w zakresie stałego miejsca prowadzenia działalności w VAT, co także będzie bardzo ważne dla polskich podatników - mówi Robert Jaszczuk, partner w SSW Pragmatic Solutions.
Spółka z Niemiec
Chodziło o usługi świadczone na rzecz niemieckiej spółki (Berlin Chemie AG) przez jej spółkę zależną znajdującą się w Rumunii. Niemiecka spółka należy do grupy kapitałowej, która od lat (od 1996 r.) regularnie sprzedaje w Rumunii produkty farmaceutyczne.
Spółka niemiecka ma w Rumunii stałych klientów i stałe zapasy produktów farmaceutycznych w magazynie wynajmowanym od 1996 r.
W 2011 r. obie spółki podpisały umowę, na mocy której podmiot rumuński zaczął promować w Rumunii produkty niemieckiej spółki i wykonywać na jej rzecz usługi reklamowe i reprezentacji.
Spółka niemiecka jest jedynym klientem rumuńskiej spółki i płaci je co miesiąc wynagrodzenie za usługi. Ta z kolei wystawia fakturę, ale bez VAT. Uznała bowiem, że świadczone przez nią usługi powinny być opodatkowane w Niemczech.
Innego zdania były rumuńskie organy podatkowe. Stwierdziły, że miejscem świadczenia usług marketingowych, reklamowych i reprezentacji jest Rumunia. Uznały bowiem, że tu właśnie usługobiorca, czyli niemiecka spółka, ma stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej. Zażądały więc VAT od tych usług.
Gdzie stała działalność
Rumuński fiskus uważał, że niemiecka spółka posiadała w Rumunii wystarczające zaplecze techniczne i personalne, aby regularnie dokonywać tu dostaw podlegających opodatkowaniu. Miało być nim głównie zaplecze należące do spółki rumuńskiej. Spółka niemiecka miała do niego nieprzerwany dostęp, zwłaszcza do komputerów, systemów operacyjnych i pojazdów samochodowych - argumentował fiskus.
Co więcej - dodał - niemiecka spółka korzysta w Rumunii także z zaplecza personalnego obejmującego ponad 200 pracowników, w tym w szczególności ponad 150 przedstawicieli handlowych.
Innego zdania była rumuńska firma. Przekonywała, że świadczy na rzecz niemieckiej spółki tylko usługi administracyjne i pomocnicze. Natomiast wszystkie decyzje dotyczące dostaw produktów leczniczych są podejmowane wyłącznie przez przedstawicieli niemieckiej firmy - tłumaczyła.
Pytania do TSUE
Sąd apelacyjny nabrał w tej sprawie wątpliwości i dlatego skierował pytania do TSUE. Spytał, czy aby mówić o stałym miejscu prowadzenia działalności gospodarczej, konieczne jest, aby zaplecze personalne i techniczne wykorzystywane przez niemiecką spółkę na terytorium Rumunii było własnością tej spółki. Czy wystarczy tylko, aby miała ona bezpośredni i stały dostęp do takiego zaplecza personalnego i technicznego za pośrednictwem innej spółki powiązanej, kontrolowanej przez nią?
Sąd spytał także, czy spółka zależna musi uczestniczyć w podejmowaniu decyzji o dostawach towarów, czy wystarczy, że może mieć bezpośredni wpływ na wielkość sprzedaży poprzez swoje działania marketingowe, reklamowe i w zakresie reprezentacji.
Co orzekł trybunał
W odpowiedzi TSUE orzekł, że w przedstawionych okolicznościach spółka niemiecka nie ma w Rumunii stałego miejsca prowadzenia działalności.
Przyznał, że co prawda nie jest konieczne posiadanie własnego zaplecza personalnego i technicznego ani zatrudnienie personelu na podstawie umowy o pracę. Nieodzowne jest jednak - wyjaśnił - aby podatnik miał prawo dysponować zapleczem w taki sam sposób, jak gdyby było ono jego własnym. Jako przykład trybunał podał umowy najmu i umowy o świadczenie usług, na mocy których zaplecze to pozostawałoby do dyspozycji podatnika, a same te umowy nie mogłyby być w krótkim czasie rozwiązane.
De facto - jak zauważył TSUE - niemiecka spółka, w celu zawierania i realizowania w Rumunii umów sprzedaży produktów farmaceutycznych, wykorzystuje zaplecze personalne i techniczne znajdujące się w Niemczech. W Rumunii natomiast korzysta jedynie z usług marketingowych, reklamowych i reprezentacji świadczonych przez spółkę rumuńską.
Jeśli wszystko to by się potwierdziło (co należy już do zbadania przez sąd krajowy), to spółka niemiecka nie posiada w Rumunii stałego miejsca prowadzenia działalności, bo nie ma tutaj struktury pozwalającej jej na odbiór (za pośrednictwem rumuńskiej spółki) świadczeń i wykorzystywanie ich do celów działalności gospodarczej polegającej na sprzedaży produktów farmaceutycznych - orzekł TSUE. ©℗
OPINIA
Wyrok ważny dla polskich podatników
Robert Jaszczuk partner w SSW Pragmatic Solutions / Materiały prasowe
Wyrok TSUE jest niezwykle istotny z perspektywy polskich podatników.
Po pierwsze, podmioty funkcjonujące w Polsce jako wyłączni dostawcy usług dla swoich zagranicznych centrali - a takich podmiotów jest w Polsce bardzo dużo - zyskały silny argument, aby bronić swojej odrębności podatkowej.
Po drugie, polskie podmioty niepowiązane z zagranicznymi przedsiębiorcami, świadczące na ich rzecz usługi, unikają ryzyka niewłaściwego rozliczenia VAT. Jeśli bowiem podmiot zagraniczny nie ma tu stałego miejsca prowadzenia działalności, to wystawiona na niego faktura nie zawiera VAT (miejscem opodatkowania jest kraj siedziby usługobiorcy).
Wyrok TSUE obniża ryzyko w ten sposób, że daje mniej argumentów organom podatkowym do twierdzenia, że nasz zagraniczny kontrahent posiada stałe miejsce prowadzenia działalności w Polsce. Trybunał jasno bowiem stwierdził, że nawet jeśli pracownik spółki powiązanej pracuje wyłącznie na rzecz spółki matki, to nie zawsze tworzy zasoby zagranicznego przedsiębiorcy. Muszą do tego zaistnieć specyficzne okoliczności.
Tym samym TSUE odszedł od niezwykle konserwatywnego podejścia wykorzystywania infrastruktury poddostawców, które wyraził w wyroku Welmory (sygn. C-605/12). W najnowszym wyroku wyraźnie wskazuje na konieczność rozgraniczenia zasobów na te, które należą do spółki usługowej, i te, które są dedykowane dla przedsiębiorcy zagranicznego. ©℗
Stałe miejsce - definicja
Artykuł 11 ust. 1 unijnego rozporządzenia wykonawczego nr 282/2011 do dyrektywy VAT:
„stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej” oznacza dowolne miejsce - inne niż miejsce siedziby działalności gospodarczej podatnika - „które charakteryzuje się wystarczającą stałością oraz odpowiednią strukturą w zakresie zaplecza personalnego i technicznego, by umożliwić mu odbiór i wykorzystywanie usług świadczonych do własnych potrzeb tego stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej”.
Współpraca Łukasz Zalewski

orzecznictwo

Wyrok TSUE z 7 kwietnia 2022 r. w sprawie C-333/20 Berlin Chemie AG www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia