Przepisy ordynacji podatkowej są tak złej jakości, że nie da się ich poprawić kolejnymi zmianami. Te ostatnie pogłębiają chaos i mnożą błędy. Konieczne jest powołanie komisji kodyfikacyjnej prawa podatkowego.
Bogumił Brzeziński: Jakość legislacyjna Ordynacji podatkowej (OP) już w przypadku pierwotnej wersji tej ustawy była tak niska, że kierownicy katedr prawa finansowego wystąpili z protestem do marszałka Sejmu Józefa Zycha i z apelem, żeby nie wprowadzać tego aktu prawnego w życie. W latach 2001–2002, a najpóźniej w 2003 r., na skutek zastrzeżeń zgłaszanych przez pracowników aparatu podatkowego rozpoczęto prace nad nową OP. Zainicjował je wiceminister finansów Jan Rudowski, ale projekt – zrealizowany w łódzkim Centrum Dokumentacji i Studiów Podatkowych nie ujrzał ostatecznie światła dziennego. Teraz ten zapał wyraźnie przygasł i – jak w filmach Barei – są tylko „zmiany, zmiany, zmiany, zmiany...”.
Z punktu widzenia legislacyjnego na przestrzeni ostatnich lat doszło do daleko posuniętej destrukcji warstwy normatywnej OP: sposobu budowy przepisów, ich ulokowania w tekście ustawy i wzajemnych powiązań. Godne zauważenia są co najmniej trzy kwestie.