Od przyszłego roku maksymalny poziom kwoty wolnej od podatku PIT wyniesie 6,6 tys. zł. Kwota ma być degresywna, czyli maleć wraz ze wzrostem dochodu i przy 11 tys. zł rocznie wynosić 3091 zł – tyle co obecnie. I tak aż do dochodów w wysokości 85,5 tys. zł.
Powyżej tego progu to, co odliczymy, ma spadać aż do zera. Nie odliczą nic ci, którzy zarobią 127 tys. zł brutto rocznie. To rozwiązanie, które w ekspresowym tempie (w ciągu dwóch dni) przyjął parlament, a prezydent Andrzej Duda podpisał.
Zmieniając wielkość kwoty, pozostawiono jednocześnie dotychczasową metodę odprowadzania zaliczek na podatek. Pobór zaliczek będzie taki, jakby kwota wolna się nie zmieniła. Nadal płatnicy będą pomniejszać miesięczne zaliczki o jedną dwunastą z 556 zł (dzisiejsza kwota obniżająca podatek). Dopiero przy rozliczeniu rocznym PIT za 2017 rok podatnicy będą otrzymywać zwrot zawyżonego podatku lub dopłacać. Bilans tej zmiany to około 1 mld zł, którego nie dostanie budżet w 2018 r.