Nowa danina będzie zaprojektowana w taki sposób, by była odporna na próby optymalizacji. Wprowadzenie jednolitego podatku będzie oznaczało podwyżkę obciążeń dla najlepiej zarabiających przedsiębiorców rozliczających się w PIT, zwłaszcza odprowadzających podatki według stawki liniowej.

Jak dużą – nie wiemy, ale wynika ona z faktu, że nowa danina ma zawierać w sobie podatki i składki, podczas gdy dziś osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą płacą ryczałtową składkę na ZUS i NFZ i jest ona wyliczana jako pochodna od jedynie 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia, gdy np. średni dochód brutto wśród liniowców to 205 tys. zł rocznie. Na razie nie znamy szczegółów rządowej propozycji, ale sama zapowiedź może skłonić osoby bojące się wyższych podatków do rozważenia ucieczki przed nimi. Z naszych rozmów z doradcami podatkowymi wynika jednak, że nie będzie to łatwe. Próby takiej optymalizacji mogą odbywać się na trzy sposoby.

Ucieczka w CIT

Reklama

Pierwszą metodą jest zakładanie spółek i rozliczanie się jako osoba prawna. Dla firm z obrotami do 1,2 mln euro rocznie stawka podatku CIT wynosi 15 proc., a więc teoretycznie gra jest warta świeczki. – Duża część osób prowadzących dziś działalność gospodarczą i rozliczająca się według PIT osiąga dochody, które mieściłyby się poniżej tego progu. Problem w tym, że dochód osiągnięty przez spółkę jej właściciel musiałby jeszcze jakoś z niej wyciągnąć – np. wypłacając dywidendę. Wtedy efektywna stopa opodatkowania wyraźnie rośnie, bo najpierw płacono by 15-proc. CIT od dochodu, następnie 19-proc. podatek od zysków kapitałowych – mówi Maciej Kacymirow, doradca podatkowy w Greenberg Traurig Grzesiak. Podobne zdanie ma Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan. Zwraca uwagę, że prowadzenie firmy w formie spółki to także inne koszty. Spółka musi spełniać różne dodatkowe wymogi, np. wielkości kapitału, prowadzenia pełnej rachunkowości czy sprawozdawczości. – Taka forma działalności gospodarczej jest bardziej skomplikowana, kapitał zainwestowany w działalność jest opodatkowany dwukrotnie – ocenia Mordasewicz.

Reklama

Zdaniem Łukasza Doparta, eksperta podatkowego EY, część przedsiębiorców wybierze jednak tę drogę. – W spółce na reinwestycję po zapłaceniu CIT zostaje 81 proc. dochodu. Przy jednolitym będzie to tylko 60 proc. Natomiast po przekształceniu spółki w kapitałową nadal podatek od dochodu wyniesie 19 proc. A dodatkowy podatek zapłacimy tylko w takim zakresie, w jakim dochód przeznaczymy na konsumpcję, wypłacając np. dywidendę – mówi Łukasz Dopart.

Przeprowadzka za granicę

Maciej Kacymirow uważa, że część podatników będzie się starała przenieść poza Polskę, rejestrując działalność w innym bardziej przyjaznym podatkowo kraju. – Proste to na pewno nie będzie, bo zarejestrowanie działalności nie wystarczy, trzeba będzie dowieść, że tam jest prowadzona firma. Od strony technicznej to trudne i nie jest rozwiązaniem dla każdego – mówi doradca. Choćby dlatego, że skarbówka będzie sprawdzać, czy to nie fikcja.

Optymalizacja PIT

Teoretycznie drogą zmniejszania podatku może się okazać zwiększanie kosztów uzyskania przychodów. Ale ma ona swoje granice, które testują urzędy skarbowe. Badają zwiększone koszty pod kątem ich racjonalności w działalności gospodarczej. Tym bardziej że od tego roku mają bardzo poręczne narzędzie, tj. klauzulę obejścia prawa podatkowego, która pozwala im skuteczniej ścigać działania, które interpretują jako ukrywanie dochodu. – Pytanie, ile można kupić samochodów czy maszyn dodatkowo. Jeśli to będą koszty, które faktycznie nie są nam potrzebne, to nie mają związku z prowadzoną działalnością gospodarczą, czyli nie mogą być kosztem uzyskania przychodu, tzn. cel obniżania opodatkowania przez całą operację nie zostanie zrealizowany – ocenia Łukasz Dopart z EY. Z czego wynika, że to optymalizacja, na której można się przejechać. Przedsiębiorca wyda pieniądze, ale i tak będzie musiał zapłacić podatek od zysku, więc korzyść okaże się żadna. Widać więc, że o ile nie stoi za tym faktyczny rozwój firmy, nie jest to sposób na jakieś znaczące zwiększenie kosztów, a tym samym zmniejszenie podatku. Oczywiście może dojść także do prób kupowania fikcyjnych faktur za niewykonane usługi czy produkty, tyle że to już ewidentne łamanie prawa i skutki takich działań mogą być bolesne. Jak zwraca uwagę Jeremi Mordasewicz, jeszcze jedną metodą reakcji także niezgodną z prawem może okazać się ucieczka w szarą strefę unikania ujawniania dochodu.

Nasi rozmówcy podkreślają, że to, jakich metod unikania nowego podatku mogą próbować podatnicy, zależeć będzie już od szczegółowych zapisów ustawy. A do niej na razie długa droga. Rząd będzie miał czas, by reagować i tak zmieniać ideę, by minimalizować ryzyko omijania konieczności płacenia i uszczelniać projekt. Zresztą intencją idei jednolitego podatku jest to, by kończyć konkurencję podatkową między różnymi typami umów i zniechęcać do samozatrudniania.