Kasowo będą mogli się rozliczać z podatku dochodowego tylko przedsiębiorcy prowadzący działalność indywidualnie, ale pod warunkiem że dopiero ją rozpoczynają albo ich przychody w poprzednim roku podatkowym nie przekroczyły 500 tys. zł.

Metoda ta będzie zastrzeżona tylko dla transakcji między przedsiębiorcami (B2B), a nie przy sprzedaży na rzecz konsumentów. Tak wynika z informacji zamieszczonej w wykazie prac legislacyjnych i programowych rządu.

– Wydaje się, że to rozwiązanie jest skierowane do wybranej grupy przedsiębiorców, zwłaszcza osób samozatrudnionych. Niekoniecznie jest to grupa, która najbardziej potrzebuje wsparcia – komentuje Małgorzata Samborska, doradca podatkowy i partner w Grant Thornton.

Projekt odpowiedniej nowelizacji ma zostać przyjęty przez Radę Ministrów w II kw. 2024 r. Poinformowaliśmy o tym już wczoraj na stronie gazetaprawna.pl „Zmiany dla przedsiębiorców. Rząd szykuje się do wprowadzenia kasowego PIT”.

Teraz analizujemy planowane zmiany.

Co się zmieni

Dzięki kasowej metodzie przedsiębiorca będzie się rozliczał z podatku dochodowego dopiero wtedy, gdy otrzyma należność od odbiorcy towarów lub usług. Natomiast po upływie dwóch lat, gdy nadal nie dostanie zapłaty od kontrahenta, będzie musiał tak czy inaczej wykazać przychód z działalności gospodarczej.

Dziś obowiązuje metoda memoriałowa, co oznacza, że podatek jest rozliczany w momencie wystawienia faktury, a nie dopiero w momencie otrzymania płatności.

Tylko dla małych

Wprowadzenie kasowego PIT ma być realizacją obietnic przedwyborczych. Przypomnijmy, że taka zmiana była zapisana w umowie koalicyjnej, a także w programie Platformy Obywatelskiej. Nie podawano wtedy szczegółów, ale w zapowiedziach polityków pojawiała się informacja, że rozwiązanie to będzie skierowane do podatników PIT, których roczna sprzedaż nie przekroczy 2 mln euro, czyli tzw. małych podatników (czyli po obecnym kursie euro ponad 8,6 mln zł).

Obecnie mowa jest o limicie ponad 17 razy mniejszym, bo wynoszącym 500 tys. zł.

Będzie wybór

Kasowy PIT będzie dobrowolny. Będą mogli go wybrać przedsiębiorcy PIT, niezależnie od tego, czy płacą podatek według skali podatkowej, według liniowej stawki 19 proc. czy ryczałt od przychodów ewidencjonowanych.

Jeżeli wybiorą metodę kasową, to będą ją stosować wyłącznie do transakcji pomiędzy przedsiębiorcami (tzw. B2B). Wówczas zarówno przychody, jak i koszty ich uzyskania będą rozpoznawane w sposób kasowy.

Kasowego PIT nie będą mogli wybrać przedsiębiorcy, którzy prowadzą księgi rachunkowe.

Kto skorzysta

W rządowym wykazie napisano, że kasowy PIT będą mogli wybrać „przedsiębiorcy wykonujący działalność wyłącznie indywidualnie”. Taki zapis, bez poznania szczegółów projektu, nasuwa pytania.

– Nie jest jasne, czy chodzi o przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, zatrudniających bądź niezatrudniających pracowników, czy prowadzących taką działalność wyłącznie bez pracowników – zastanawia się Małgorzata Samborska.

Jej zdaniem, gdyby ograniczenie dotyczyło tych ostatnich, byłoby to promowaniem przedsiębiorców, którzy nie tworzą miejsc pracy. Byłoby to zarazem naruszenie konstytucyjnej zasady równości opodatkowania – uważa ekspertka.

Tylko B2B

Jej zastrzeżenia budzi też ograniczenie metody kasowej wyłącznie do transakcji pomiędzy przedsiębiorcami (B2B).

– To będzie wygodne rozwiązanie tylko dla przedsiębiorców, którzy świadczą usługi wyłącznie na rzecz innych podmiotów gospodarczych. W szczególności będzie wygodne dla osób samozatrudnionych. Inaczej podejdą do tego drobni przedsiębiorcy, którzy świadczą usługi zarówno B2B, jak i dla osób fizycznych – zauważa Małgorzata Samborska.

Ci ostatni – jak tłumaczy ekspertka – będą mogli rozpoznawać według metody kasowej tylko przychody i koszty w transakcjach, w których stroną jest inny przedsiębiorca. Natomiast tradycyjnie, czyli memoriałowo, będą musieli rozliczać przychody i koszty z tych transakcji, w których stroną jest osoba nieprowadząca działalności gospodarczej.

– Pojawi się problem, jak rozdzielić tzw. koszty wspólne, czyli związane z transakcjami zarówno B2B, jak i B2C – zastanawia się ekspertka.

Dlatego jej zdaniem przedsiębiorcy, którzy sprzedają towary lub świadczą usługi na rzecz osób fizycznych, nie będą chcieli korzystać z metody kasowej w odniesieniu do transakcji B2B.

Podobnie uważa Weronika Nazarkiewicz z kancelarii Staniek & Partners. Przyznaje, że problemy z płynnością występują najczęściej w transakcjach B2B, uważa jednak, że podział transakcji na B2B i B2C będzie implikował spore utrudnienia i konieczność dodatkowego zaangażowania księgowych (patrz: komentarz w ramce).

Problemów z kosztami nie będą mieć natomiast rozliczający się według ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, bo oni w ogóle nie uwzględniają kosztów w rozliczeniu podatkowym. ©℗

OPINIA

Są plusy, ale też minusy tego rozwiązania

Weronika Nazarkiewicz doradca podatkowy w kancelarii Staniek & Partners / Materiały prasowe

Fakultatywność rozliczeń metodą kasową należy ocenić pozytywnie. Metoda kasowa uprości rozliczenia podatkowe, w szczególności gdy podatnik jest małym podatnikiem VAT.

Zarazem metoda kasowa związana będzie z dodatkowymi obowiązkami podczas księgowania. Z tej perspektywy rozliczenia kasowe mogą być uciążliwe i generować dodatkowe koszty związane z obsługą księgową. Dlatego dobrze, że podatnik będzie miał wybór. Dzięki temu będzie mógł ocenić zalety i wady takiego rozwiązania.

Moment rozpoznania przychodu co prawda zostanie odsunięty w czasie, jednak przepisy będą określały, kiedy ten przychód końcowo ma zostać rozpoznany. To odsunięcie w czasie rozpoznania przychodu może polepszyć płynność finansową firm, niemniej jednak będą one musiały pamiętać, że przychód ostatecznie należy rozpoznać. Pozostaje pytanie, czy takie rozwiązanie w pełni będzie realizowało cel i czy będzie ochroną przed nielojalnymi kontrahentami?

Porównując je z zapowiedziami, widać spore ograniczenie w możliwości stosowania kasowego PIT. Celem, jak widać, ma być to, aby PIT kasowy dotyczył tylko tych przedsiębiorców, którzy prowadzą działalność w stosunkowo niewielkim rozmiarze lub rozpoczynają działalność. Pod tym względem wydaje się uzasadnione, że kasowo nie będą rozliczać się przedsiębiorcy prowadzący księgi rachunkowe.

Problematyczny może być podział przychodów i kosztów na związane z transakcjami B2B oraz B2C. Zastrzeżenie, że kasowy PIT dotyczy tylko transakcji B2B, jest w mojej ocenie uzasadnione tym, że tego rodzaju transakcje mają najczęściej największy wpływ na płynność finansową przedsiębiorstw.

Wydaje się jednak, że projektodawca nie w pełni przemyślał to, iż podział transakcji na B2B i B2C będzie implikował spore utrudnienia i konieczność dodatkowego zaangażowania księgowych.