Przetwórca, który kupuje surowe produkty, a potem sprzedaje je w innej postaci, wprowadza na rynek nowy wyrób i przez to jest uznawany za producenta – orzekł NSA.
Reklama
Chodziło o spółkę z Pomorza, która sprzedawała m.in. filety rybne. Ubiegała się o zwolnienie z podatku od nieruchomości. Uchwała rady miasta przyznawała je firmom, które inwestowały w specjalnej strefie ekonomicznej. Zwolnienie nie przysługiwało jednak producentom i przedsiębiorstwom sektora rybołówstwa (uchwała do nich się nie odnosiła).
Spółka twierdziła, że nie prowadzi działalności w zakresie rybołówstwa. Na dowód przedstawiła pismo z urzędu statystycznego, w którym jej działalność zaklasyfikowano jako przetwarzanie i konserwowanie ryb, skorupiaków i mięczaków (PKD 10.20.Z).
Innego zdania byli prezydent Grudziądza i samorządowe kolegium odwoławcze, którzy powołali się na art. 2 pkt 10c ustawy o postępowaniu w sprawach dotyczących pomocy publicznej (Dz.U. z 2015 r. poz. 1830) i twierdzili, że w świetle przepisu za rybołówstwo należy rozumieć działalność związaną z produkcją, przetwarzaniem i obrotem produktami rybołówstwa (o których mowa w przepisach prawa wspólnotowego). Odwołali się też do unijnego rozporządzenia w sprawie wspólnej organizacji rynków produktów rybołówstwa i akwakultury (Dz.Urz. UE.L 2000 nr 17, str. 22). Wynika z niego, że producentem jest osoba fizyczna bądź prawna, która wykorzystuje środki produkcji do wytwarzania produktów rybołówstwa z zamiarem wprowadzenia ich do obrotu po raz pierwszy.
Spółka uważała, że oznacza to, iż producentami są rybacy, bo to oni wprowadzają ryby do obrotu, a nie firma, która ryby kupuje, przetwarza, a potem dalej sprzedaje. Przekonywała, że pierwsze wprowadzenie do obrotu ze swej istoty może być tylko raz. Następne mają już charakter wtórny.
WSA w Warszawie nie podzielił tego poglądu. Uznał, że ryba przetworzona jest innym produktem niż ryba świeża, a w związku z tym przetwórca nie wprowadza na rynek tego samego towaru.
Sąd podkreślił, że rozpatrując przesłankę pierwszego wprowadzenia, należy każdorazowo odnosić się do katalogu produktów rybołówstwa z art. 1 rozporządzenia. Wymienione są w nim nie tylko ryby świeże, ale także m.in. ryby wędzone, suszone, filety rybne, ryby przetworzone lub konserwowane – wskazał sąd.
Stanowisko to podzielił Naczelny Sąd Administracyjny. Orzekł, że spółce nie przysługiwało zwolnienie. – Przesłanka o pierwszym wprowadzeniu do obrotu może wydawać się dziwna, bo w potocznym znaczeniu to rzeczywiście rybak złowił i przekazał dalej – stwierdziła sędzia Anna Świderska. Podkreśliła jednak, że zastosowanie w tej sprawie miały przepisy prawa wspólnotowego. – W oparciu o te regulacje organy były uprawnione do wyprowadzenia wniosku, że producentem jest nie tylko ta osoba, która jako pierwsza wyciąga rybę z wody, ale również każda inna, która w różny sposób ją przetwarza i wprowadza do obrotu – tłumaczyła sędzia.
ORZECZNICTWO
Wyrok NSA z 11 maja 2016 r., sygn. akt II FSK 772/14.