- Niewątpliwie z przepisów prawnych wynika możliwość korzystania z rajów podatkowych. Można więc się zastanawiać, czy jest coś złego w tym, że podatnicy do nich uciekają. Wydaje się, że ograniczenie tego procederu jest rolą państwa - uważa dr Karolina Tetłak, adiunkt w Katedrze Prawa Finansowego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.
Dr Karolina Tetłak, adiunkt w Katedrze Prawa Finansowego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, członek Rady Konsultacyjnej Prawa Podatkowego przy Ministrze Finansów oraz ekspert International Taxation of Entertainment Group / Dziennik Gazeta Prawna

Afera Panama Papers rzuciła nowe światło na raje podatkowe. Okazało się, że z rozwiązań przez nie oferowanych korzystają osoby z czołówek gazet. Na czym polegają korzyści z lokowania pieniędzy w rajach podatkowych, takich jak Panama?

Reklama

W rajach podatkowych zazwyczaj obowiązuje bardzo atrakcyjna, czyli niska stawka podatku dochodów przedsiębiorstw. Funkcjonują też szczególne rozwiązania np. dla spółek holdingowych lub nie pobiera się podatku od dywidend, odsetek, należności licencyjnych (dochodów biernych), które najczęściej są wykorzystywane do tzw. przerzucania dochodów. Najważniejszą korzyścią z lokowania pieniędzy w rajach podatkowych jest możliwość przesuwania dochodów, które uzyskuje przedsiębiorstwo w krajach wysokopodatkowych (np. UE, USA), do rajów, w których podatki są niskie. W Panamie istnieje terytorialny system podatku dochodowego, co oznacza, że spółki mające tam siedzibę nie płacą podatku od swoich dochodów uzyskanych w innych krajach.

Jakie metody stosuje się do przerzucania dochodów z krajów wysokopodatkowych?

Reklama

Robi się to zasadniczo za pomocą ponoszenia wysokich opłat przez spółki z siedzibą w krajach wysokopodatkowych na rzecz spółek lokowanych w raju podatkowym, do których wnosi się np. znaki towarowe. Taka spółka uzyskuje wysokie dochody, lecz są one nieopodatkowane, natomiast w kraju wysokopodatkowym powstają koszty uzyskania przychodów w postaci opłat za używanie praw własności intelektualnej lub odsetek, które pomniejszają dochód podlegający opodatkowaniu w tym kraju. Takie zjawisko nazywamy przesuwaniem dochodów (profit shifting).

Czy nie miały temu zapobiegać regulacje w sprawie cen transferowych?

Tak, ale w praktyce okazuje się, że te przepisy wymagają właściwie stworzenia odpowiedniej dokumentacji, która ma uzasadnić, dlaczego stosowane są takie, a nie inne ceny między podmiotami powiązanymi. Ceny dotyczą często opłat za znaki towarowe, a ich wartość jest bardzo trudna do oszacowania. Organy podatkowe mają później trudności z udowodnieniem, że cena rynkowa powinna być inna. Tego typu rozwiązania prawne wymagają jednak odpowiedniej obsługi prawnej. Firma zatrudnia więc kancelarię prawną lub spółkę doradztwa podatkowego, która tworzy dokumentację cen transferowych i pomaga uzasadnić dla celów fiskusa tego typu płatności, które są wypłacane na rzecz spółek z rajów, np. z Panamy.

To jest nielegalne?

Nie ma w tym nic nielegalnego. To jest procedura zgodna z przepisami, a udział doradcy podatkowego jeszcze to dodatkowo legitymizuje.

W Polsce też takie rzeczy się dzieją?

Oczywiście. Przypomnijmy choćby niedawną aferę, dotyczącą jednej ze spółek odzieżowych. Struktura obejmowała wykorzystanie spółki z raju podatkowego. Podmioty polskie korzystają ze struktur tworzonych w takich rajach jak Kajmany, Wyspa Guernsey, Wyspa Jersey. Korzystają też z korzystnych rozwiązań podatkowych, które oferują kraje niebędące na liście rajów podatkowych, a więc takich państw jak: Szwajcaria, Holandia, Luksemburg, Cypr, Irlandia, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Stany Zjednoczone, Hongkong, Singapur.

Czym się różnią kraje zaliczane do rajów od tych, które nie są formalnie rajami?

Raje oferują zwykle rozwiązania, które prowadzą do znacznej obniżki lub eliminacji podatku, zauważalnej dla przeciętnego Kowalskiego. Druga grupa krajów (niezaliczana do rajów) posiada natomiast inne rozwiązania (takie jak np. zwolnienie podatkowe), które w określonych strukturach i konfiguracjach prowadzą do tego samego efektu, czyli braku zapłaty podatku. Są to jednak selektywne zwolnienia, a więc dane państwo zwalnia np. dochód z jednego źródła, co jest obwarowane dodatkowymi warunkami. Bardzo często takie rozwiązania są reklamowane w celu przyciągnięcia inwestorów działających np. w formie spółek holdingowych.

Może to pani wyjaśnić na przykładzie?

Przykładowo chodzi o struktury typu „Double Irish Dutch sandwich” (tzw. podwójna kanapka) wykorzystywane kiedyś przez amerykańskie koncerny. Znajdują się w niej dwie spółki irlandzkie i spółka holenderska, między którymi wypłacane są należności licencyjne, które w efekcie są nisko opodatkowane lub w ogóle są poza podatkiem. Nie znaczy to jednak, że w Irlandii nie ma podatku od należności licencyjnych i że jest ona rajem podatkowym. Po prostu, w określonej strukturze uwzględniającej konfigurację systemów podatkowych dwóch państw( np. Irlandii i Holandii) oraz postanowienia umów o unikaniu podwójnego opodatkowania między tymi krajami a krajem wysokopodatkowym, w którym znajduje się podstawowa działalność (np. USA), można wyeliminować podatek. Jest to struktura legalna i dopuszczalna przez wewnętrzne prawo zaangażowanych państw oraz ich umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania. Irlandia zmieniła swoje prawo w tym zakresie w 2015 r.

W raju takich umów nie ma?

Nie. Raje podatkowe nie mają zawartych umów o unikaniu podwójnego opodatkowania z innymi państwami. Struktury wykorzystujące spółki lokowane w raju podatkowym pozwalają wyzerować podatek dochodowy, ale często wykorzystuje się do tego umowy zawarte przez kraje wysokopodatkowe, które posiadają rozwiązania niskopodatkowe. Raje podatkowe zasadniczo nie mają również umów o wymianie informacji pomiędzy państwami..

Jak to w praktyce się odbywa? Klient, który chce skorzystać z raju dzwoni bezpośrednio np. do kancelarii Mossack Fonseca w Panamie, czy też zgłasza się do pośrednika w Polsce?

Zazwyczaj klient zgłasza się do krajowego pośrednika. Jeśli przykładowo Polska spółka chciałaby obniżyć podatek, przychodzi do jednego z polskich podmiotów. W tego typu obsłudze przodują firmy doradcze, czy kancelarie, które mają biura w wielu krajach.

Czy agresywne rozwiązania proponują tylko firmy doradcze i kancelarie?

Nie. Z innych afer (dotyczącej np. brytyjskiego banku HSBC) wiemy, że banki również proponowały klientom rozwiązania, które można uznać za agresywne planowanie podatkowe. Oczywiście zawsze to klient ostatecznie decyduje, czy korzysta z takich agresywnych rozwiązań.

Czy korzyści w rajach nie wiążą się nie tylko z ukrywaniem dochodów, ale i danych, choćby osobowych?

Tak. Cechą charakterystyczną dla rajów jest wysoka tajemnica bankowa i mała transparentność. Przykładowo, nie trzeba informować lokalnego fiskusa, kto jest udziałowcem danej spółki albo beneficjentem fundacji. Nie trzeba podawać, kto jest w zarządzie, ani wskazywać, kto ma jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych. Do czego może doprowadzić taki brak transparentności, najlepiej obrazuje wątek Czerwonego Krzyża. W Panamie nie trzeba bowiem zgłaszać organom ani podawać do wiadomości, że np. dane stowarzyszenie pełni rolę beneficjenta fundacji. Można więc założyć fundację, wpisać w jej celach statutowych np. wspieranie Czerwonego Krzyża, co daje poczucie wiarygodności i powiązania tej fundacji z instytucjami pozarządowymi, a Czerwony Krzyż nie musi nawet o tym wiedzieć. Ponadto Panama nie wymaga raportowania, kto jest właścicielem takiej fundacji.

Ile trzeba zapłacić doradcy lub kancelarii za stworzenie struktury z wykorzystaniem raju podatkowe? Czy są to usługi dostępne dla zwykłego Kowalskiego?

Kowalski zwykle nie ma powodu, aby niewielkie pieniądze, którymi dysponuje, wyprowadzać do raju. Pomijając koszt doradztwa, same rozwiązania z wykorzystaniem rajów podatkowych nie są drogie. Przykładowo, aby założyć spółkę z o.o. w Polsce trzeba mieć kapitał zakładowy w wysokości 5 tys. zł. Założenie spółki off shore w Panamie to koszt porównywalny – ok. 1500 dolarów. Do tego oczywiście dochodzi obsługa i koszty doradztwa.

Czy spółka off shore w Panamie prowadzi jakąś realną działalność?

Nie. Zwykle są to spółki wirtualne – mają adres i są wprowadzone do rejestru spółek w danym kraju.

Po ujawnieniu afery Panama Papers mówiło się o tym, że korzystanie z rajów jest niemoralne, mimo że legalne. Czy pani podziela taki pogląd?

Raje podatkowe są solą w oku wielu państw, ale de facto pewne państwa chronią raje, które powstały na ich terytoriach zależnych. Oficjalnie potępia się je na forum międzynarodowym, jednak ciągłe istnienie rajów wskazuje na to, że takie działania nie są skuteczne. Trudno ocenić, czy wynika to z silnej pozycji i autonomii rajów, czy walka z nimi jest celowo nieskuteczna. Często za słowami o moralności kryje się hipokryzja. Niewątpliwie z przepisów prawnych wynika możliwość korzystania z rajów podatkowych. Można więc się zastanawiać, czy jest coś złego w tym, że podatnik z tych rozwiązań korzysta. Wydaje się, że ograniczenie takich możliwości jest rolą państwa.

Czy kancelaria Mossack Fonseca pomaga w tworzeniu struktur tylko w Pananie, czy także w innych rajach podatkowych?

Tak, tworzy struktury złożone, gdzie przepuszcza się pieniądze przez kilka spółek, np. po to, żeby zapewnić anonimowość osobom, które stoją pierwotnie za tymi strukturami. Docelowo tych spółek może być zatem kilka w kilku krajach, co często jeszcze bardziej utrudnia śledzenie przepływu pieniędzy. Mossack Fonseca ma biura w Panamie, ale i na Wyspach Bahama, Man, Jersey, Seszelach itp. Oddziały proponują więc różne rozwiązania, które mogą obejmować np. Hong Kong, Panamę i in. Mimo wycieku Panama Papers mamy znikomą wiedzę na temat poszczególnych struktur.. Nie wiemy dokładnie jakie inne kraje są w nich wykorzystywane.

Ile biur ma w sumie Mossack Fonseca?

Mossack Fonseca to jedna z pięciu największych firm zajmujących się tego typu doradztwem i zakładaniem spółek off-shore na świecie. Ma prawie 50 biur w różnych krajach, w tym w rajach podatkowych. Biura innych podmiotów, zajmujących się podobną działalnością, są też w Polsce. Dzięki temu, że kancelaria ma biura w różnych jurysdykcjach, jest w stanie zebrać know-how dotyczący optymalizacji czy unikania opodatkowania. Znając świetnie prawo krajowe podmioty te potrafią wykorzystać różnice, czy szczególne rozwiązania przewidziane w prawie.

Często jest więc tak, że klient przychodzi do doradcy podatkowego z jakąś sprawą i doradca sam sugeruje podatnikowi rozwiązanie prowadzące do uniknięcia opodatkowania.

Wiele krajów, w tym Polska, ma również listy rajów podatkowych. Kraje wysokopodatkowe, takie jak państwa UE, USA i wiele innych piętnują korzystanie z rajów. Skoro tak, to dlaczego firmy i obywatele z nich korzystają?

Głównie wynika to z chęci zaoszczędzenia na podatkach. Są też struktury, na których podatnik zyskuje podwójnie, określa się je angielskim mianem „double dip”. Dotyczy to np. sytuacji, gdy jakiś wydatek jest jednocześnie kosztem uzyskania przychodów w jednym państwie, a w drugim nie jest przychodem.
Raje są też wykorzystywane dla ukrycia tożsamości osoby, do której należą pieniądze. Spółki w rajach są zakładane np. na nazwiska znajomych lub rodzinę. Raje są często wykorzystywane do ukrycia majątku - z powodów rodzinnych, biznesowych, albo w sytuacji, gdy pieniądze pochodzą z nielegalnych źródeł lub z przestępstwa.

Czy listy rajów podatkowych nie są mydleniem oczu opinii publicznej, skoro państwa pozostawiają luki prawne, pozwalające na skorzystanie z nich?

Czasami tak, a czasami państwo przez dłuższy czas nie zdaje sobie sprawy, że jego regulacje pozwalają na tworzenie struktury z zastosowaniem spółki z kraju znajdującego się na takiej liście. Ponadto o tym, kto trafi na listę rajów decydują określone kryteria. Kiedyś nawet Polska znalazła się na liście rajów OECD ze względu na istnienie specjalnych stref ekonomicznych.

Czy listy rajów w różnych krajach się różnią?

Zasadniczo listę tworzy OECD. Wiele państw ją kopiuje, ale możliwe są modyfikacje, np. umieszczenie jakiegoś państwa na liście, aby wykorzystać w stosunku do niego przepisy o kontrolowanych spółkach zagranicznych (CFC). Dzieje się tak, gdy dany kraj zasadniczo nie jest rajem, ale określone rozwiązanie, które w nim funkcjonuje, prowadzi do wyeliminowania podatku od krajowych dochodów.

Czy pani zdaniem listy rajów są skutecznym sposobem przeciwdziałania lokowaniu pieniędzy w rajach?

Najwyraźniej nie są. Listy określają, które kraje stosują szkodliwą konkurencję podatkową. Wykorzystuje się je do piętnowania i wywierania presji politycznej na państwa, które umożliwiają obchodzenie podatków w innych państwach. Dobrym przykładem skuteczności wywierania takiej presji jest Szwajcaria, która przez lata działała w sercu Europy jak raj. Nie miała transparentności i mocno chroniła tajemnicę bankową. Presja polityczna wywierana na Szwajcarię doprowadziła do tego, że kraj ten zobowiązał się do wymiany informacji w sprawach podatkowych.

Co więc państwa wysokopodatkowe robią, żeby przeciwdziałać rajom i zniechęcać do korzystania z nich?

Rozwiązaniem antyrajowym mogą być przepisy krajowe, zgodnie z którymi nie uznaje się za koszt podatkowy kwot zapłaconych np. jako odsetki lub należności licencyjne do spółek ulokowanych w rajach. Państwa zawierają również antyrajowe klauzule w umowach o unikaniu podwójnego opodatkowania, takie jak beneficial owner.

W Polsce od ponad roku mówi się o luce w CIT, wynoszącej ok. 50 mld zł. Wskazuje się, że została ona spowodowana transferowaniem zysków za granicę. Co więc możemy zrobić, żeby ukrócić to zjawisko?

Problem polega na tym, że państwa nie działają w próżni. Modyfikacja naszych przepisów może nie wystarczyć, jeśli w innym kraju regulacje pozwalają na niepłacenie podatku. Przeciwdziałanie luce w CIT jest obecnie bardzo skomplikowane również ze względu na ograniczenia, jakie wynikają z prawa międzynarodowego czy nawet unijnego. Polska może doszczelniać system podatkowy, ale musi brać pod uwagę te regulacje.

Unia ogranicza nam uszczelnienie systemu?

Częściowo tak. Przykładowo, po wejściu Polski do UE, musieliśmy zacząć stosować dyrektywy o odsetkach, należnościach licencyjnych i dywidendach. Zgodnie z nimi musieliśmy pozwalniać z podatku u źródła (w Polsce) powyższe rodzaje płatności dokonywane na rzecz podmiotów z innych krajów UE. Od razu został więc wyeliminowany w Polsce podatek, co może ułatwiać tworzenie struktur z wykorzystaniem przepływów między państwami UE i rajami podatkowymi. Gdybyśmy teraz próbowali zmienić te regulacje, narażalibyśmy się na zarzut niezgodności z prawem UE. Z drugiej strony z innych państw czerpiemy inspirację co do sposobów uszczelniania systemu. Niemniej takie „mody podatkowe” często prowadzą do powstania rozwiązań, które na skalę globalną pozwalają na unikanie opodatkowania. Państwa przyjmują pewne rozwiązania, a potem mają relatywnie małe pole manewru, widząc nieskuteczność nowych regulacji. Oczywiście pewne luki zawsze da się uszczelnić, ale nie daje to gwarancji skuteczności i państwa nie mają w tym zakresie pełnej swobody. W takiej sytuacji jest również Polska, która musi mierzyć się z problemem wyprowadzania dochodów za granicę.