Gdyby transakcji bezgotówkowych było o 100 proc. więcej, mogłoby to przynieść budżetowi dodatkowe 7 mld zł rocznie – oszacowała firma doradcza EY. W III kw. 2015 r. kartami uregulowano w naszym kraju ok. 870 mln płatności
Polska szara strefa w 2014 r. wynosiła – według obliczeń EY – 12,4 proc. produktu krajowego brutto, co przekłada się na ok. 214 mld zł. Rok wcześniej było to 13 proc. PKB, ale przykładowo w 2006 r. jeszcze więcej, bo aż 17,1 proc., a w 2002 r. prawie 19 proc.
Dane dotyczące szarej strefy zostały zawarte w raporcie „Ograniczanie szarej strefy poprzez płatności elektroniczne”. Zgromadzono w nim informacje z ośmiu krajów Europy Środkowo-Wschodniej (Polski, Serbii, Chorwacji, Czech, Słowenii, Bułgarii, Słowacji oraz Bośni i Hercegowiny).
Z raportu wynika, że wiele dotychczasowych opracowań o polskiej szarej strefie zawierało przeszacowane dane. Opierano je często na informacjach podanych przez profesora Friedricha Schneidera, m.in. w dokumencie „The Shadow Economy: An Essay”. Ekspert wyliczył, że w 2014 r. szara strefa w UE to aż 18,4 proc. unijnego PKB. Z jego szacunków wynikało, że polska szara strefa wyniosła wtedy prawie 25 proc. PKB.
Reklama
Dziennik Gazeta Prawna

Reklama
Zdaniem Marka Rozkruta, partnera w zespole analiz ekonomicznych i głównego ekonomisty EY, taki poziom jest przeszacowany, bo oparty na metodologicznych błędach. Jednym z nich było m.in. przyjęcie do badania nieaktualnych wskaźników gospodarczych, często jeszcze z lat 90. ub. wieku.
Według Marka Rozkruta do stopniowego spadku poziomu szarej strefy w naszym kraju przyczyniło się wiele czynników, m.in. poprawiająca się sytuacja gospodarcza, spadek bezrobocia, a także większa popularność transakcji bezgotówkowych.
Prezentując raport, ekspert odniósł się także do udziału szarej strefy w luce w VAT. Jej poziom – zgodnie z ubiegłorocznymi szacunkami Komisji Europejskiej – wyniósł w 2013 r. około 42,5 mld zł. Z kolei firma PwC wyliczyła ją w 2015 r. na kwotę ok. 53 mld zł.
Należy jednak pamiętać, że na lukę w VAT składają się zarówno wpływy utracone z powodu szarej strefy, jak i z powodu wyłudzeń podatku (m.in. poprzez karuzele podatkowe) oraz z pozostałych przyczyn (np. sporów interpretacyjnych, bankructw, błędów w rozliczeniach). EY oszacował, że na 42,3 mld zł luki w VAT w 2013 r. składało się: około 24 mld zł strat z tytułu szarej strefy, 15,3 mld zł z powodu wyłudzeń podatku i 3,2 mld zł z pozostałych przyczyn.
Z raportu wynika również, że szarą strefę podzielić można na aktywną i pasywną. Przykładem transakcji realizowanych w ramach tej pierwszej są usługi budowlane bądź naprawy samochodów po zaniżonej cenie, gdy obie strony się na to zgadzają, rezygnując z wystawienia faktury. Według EY w aktywnej szarej strefie transakcje realizowane są stosunkowo rzadko, ale o większej wartości. Codziennością są za to transakcje przeprowadzane w pasywnej szarej strefie. Tu tylko sprzedawca osiąga korzyści z niezarejestrowania obrotu. Przykładem jest usługa restauracyjna, za którą klient płaci gotówką i nie dostaje paragonu. – Takie transakcje, choć dotyczą relatywnie niewielkich kwot, są bardzo częste i odpowiadają za znacznie większą część polskiej szarej strefy. Tylko w 2014 r. polski budżet stracił z tego tytułu co najmniej 34 mld zł – podkreślił Marek Rozkrut.
Wyjaśnił, że pasywny rodzaj szarej strefy mógłby zostać znacząco zmniejszony przez upowszechnienie płatności bezgotówkowych. Przykładowe rozwiązania, które już testowane są w innych krajach, to wprowadzenie obowiązku wypłaty wynagrodzeń w formie elektronicznej, a w Danii i Szwecji – także emerytur. W ten sposób ograniczone zostałyby koszty własne ZUS, a budżet zyskałby dodatkowe 2,6 mld zł.